News will be here
“STEVE! (martin): Dokument w dwóch częściach” – spojrzenie na legendę komedii [Recenzja]

Już jako dziecko fascynowałem się amerykańską komedią. Dotyczy to zarówno gatunku filmowego, jak i rozmaitych występów na scenie. Postacią, która zdecydowanie się dla mnie wybijała z całego grona amerykańskich komików, był przede wszystkim Steve Martin. Nowy dwuczęściowy dokument, który ukazał się na Apple TV+ przypomniał mi, jak ważną osobą dla amerykańskiej popkultury on jest.

Kiedy byłem dzieckiem, nie było takiego dostępu do internetu jak dziś (w ogóle go nie było). Kiedy udało mi się trafić w telewizji na rozmaite występy komików, nagrywałem je na kasatę VHS i później odtwarzałem w kółko. Tak było z wieloma osobami, programami czy teledyskami. Tak właśnie chłonęło się kiedyś i utrwalało w sobie popkulturę. Oczywiście nie inaczej było z filmami. Moje regały były pełne kaset VHS, na których nagrane były rozmaite filmy, które leciały w telewizji. Moje ulubione pozycje z czasem przestawały nadawać się do oglądania, ponieważ taśma była już tak zużyta. Jedną z takich kaset, był tan, na którą nagrałem film „Roxanne“ – będący współczesną i amerykańską wersją sztuki „Cyrano de Bergerac“, ze Stevem Martinem w roli głównej. Zdecydowanie był to jeden z ulubionych filmów mojego dzieciństwa.

Steve Martin w „STEVE! (martin): Dokument w dwóch częściach“ (2024)

HISTORIA LEGENDY W DWÓCH CZĘŚCIACH

Kilka dni temu na Apple TV+ pojawił się dwuczęściowy dokument o Steve’ie Martinie. Zatytułowany „STEVE! (martin): Dokument w dwóch częściach“, wyprodukowany przez A24 film, przedstawia sylwetkę legendy amerykańskiej komedii „kiedyś“ i „teraz“. Poznajemy jego origin story, to jak znalazł się w showbiznesie, jak potoczyła się jego kariera oraz co robi teraz. To wspaniała podróż przez artystyczne życie człowieka, który dziś nie musi nam już nic udowadniać.

Fani mogą już znać tę historię, jak doszło do sukcesu Martina. Stał się jednym z największych komików stand-upowych na świecie w wieku 35 lat, wypełniając areny swoją absurdalną komedią – film pokazuje w bardzo ciekawy sposób, jak to się stało, że właśnie na taki rodzaj komedii postawił w swojej twórczości Martin. Jednak dopiero po obejrzeniu całego, ponad trzygodzinnego dokumentu – zwłaszcza drugiej części poświęconej jego obecnemu życiu – można zdać sobie sprawę, że Martin może być jednym z najbardziej znanych i lubianych komików, który osobiście pozostaje zagadką, nawet dla swoich przyjaciół z showbiznesu. To, co wyłania się z tych dwóch różnych filmów – opracowanych z różną wrażliwością i podejściem – jest podróżą często niespokojnego artysty, który uparcie wykorzystywał ambicję, talent i ostry analityczny intelekt, aby zbudować karierę, która przekroczyła granice i zrewolucjonizowała komedię.

W pierwszej części zaskoczeniem było dla mnie to, że Martin studiował filozofię i logikę. Czas spędzony na studiowaniu filozofii w college'u doprowadził go do myślenia o intelektualnej dekonstrukcji komedii, w tym o koncepcji „wskaźników“. Jak mówi sam Martin „wskaźniki to rzeczy, które komicy robią, aby wskazać, że żart się skończył“. Po czym dodaje: „I niezależnie od tego, czy było to zabawne, czy nie, publiczność zawarła pakt; wtedy się śmiejemy... Ale to nie jest prawdziwy śmiech. Pomyślałem więc: >>A co by było, gdybym stworzył napięcie i nigdy go nie uwolnił?<<“.

Steve Martin w „STEVE! (martin): Dokument w dwóch częściach“ (2024)

WCIĄŻ ZA MAŁO CZASU

Pierwsza część dokumentu zawiera znacznie bardziej tradycyjną fabułę, wzmocnioną niesamowitymi materiałami archiwalnymi przedstawiającymi wczesne dni Martina. Ale drugi film jest bardziej intymny i odkrywczy, zagłębiając się we wszystko, od jego napiętych relacji z emocjonalnie powstrzymującym go ojcem, po to, jak tematy samotności i tęsknoty napędzały tak wiele jego pracy w filmach.

Jeśli miałbym wskazać wadę tego projektu, to fakt, że nawet te dwa filmy i ponad trzy godziny, wciąż nie wystarczają, by szczegółowo opisać szeroko zakrojoną i zadziwiająco udaną karierę Martina.

Chociaż słyszymy anegdoty o filmach takich jak „Trzej Amigos!“ i „Roxanne“, to niewiele czasu poświęca się równie urzekającym tytułom, takim jak „Dwoje we mnie“, „Mały sklepik z horrorami“, „Spokojnie, tatuśku“, czy „Ojciec panny młodej“. Martin był powieściopisarzem, kompozytorem i autorem tekstów na Broadwayu, muzykiem grającym na banjo i gospodarzem (dwukrotnie) Oscarów.

„Z wiekiem stajesz się albo najgorszym, albo najlepszym sobą“ - mówi Martin podczas jazdy samochodem ze swoim przyjacielem i wielokrotnym ekranowym partnerem Martinem Shortem. „A ja stałem się... milszy, bardziej otwarty“. Dokument „STEVE! (martin): Dokument w dwóch częściach“ przekonuje, że Martin rzeczywiście wylądował we wspaniałym miejscu, przedstawiając podróż ambitnego, inteligentnego, niezwykle utalentowanego artysty, który w końcu odniósł wystarczający sukces, by zdać sobie sprawę, że nie ma już nic do udowodnienia.

Jan Urbanowicz

Jan Urbanowicz

Kinem jestem zafascynowany niemalże od kołyski, a przygody z nim zaczynałem od starych westernów i musicali z lat pięćdziesiątych. Kocham animacje Disneya, amerykańską popkulturę, "Gwiezdne wojny" i "Powrót do przyszłości". W filmach uwielbiam, że mogę spoglądać na świat z czyjejś perspektywy. Od wielu lat tworzę i współprowadzę podcasty o tematyce filmowej.

News will be here