Thurstan Redding spojrzał na cosplay z innej perspektywy

Oczywiście nie istnieje jedna odpowiedź na to pytanie. Każdy człowiek to osobna historia, zatem czemu z cosplayerami miałoby być inaczej? Ich hobby w niektórych kręgach urasta już do rangi sztuki, choć dla większości społeczeństwa są jedynie zgrają niegroźnych dziwaków. Jeszcze kilka lat temu Thurstan Redding także patrzył na tych barwnych przebierańców z dystansem. W momencie rozpoczęcia swojego projektu fotograficznego był kompletnym laikiem, postanowił jednak sprawdzić, co kryje się za kulisami.

Na swój sposób wszyscy jesteśmy cosplayerami

Kids of Cosplay, Thurstan Redding
Szturmowcy z "Kids of Cosplay", fot. Thurstan Redding

Nie chciałbym dopisywać do cosplayingu filozofii, ale jest coś w stwierdzeniu, że wszyscy na co dzień zakładamy maski – cosplayerzy po prostu robią to w sposób bardziej widowiskowy. Dzięki swojemu hobby mogą być, kim chcą: bohaterami, złoczyńcami, a nawet innymi – sławnymi – ludźmi. Cała ta społeczność przede wszystkim spojona jest popkulturą. Postaci z gier, filmów czy komiksów należą do najczęściej odtwarzanych, ale nie istnieją zasady, które mówiłyby, w jaki sposób mają być odegrane.

Mówi się, że początki tego zjawiska sięgają czasów Pierwszego Światowego Konwentu Fantastyki Naukowej, a więc roku 1939. Nowojorska impreza daleka jednak była od konwentów, jakie znamy dziś. Zdecydowanie większy wkład w rozwój cosplayingu mają natomiast Azjaci. Samą nazwę, choć powstałą ze zbitki angielskich słów costume (kostium) i play (odgrywanie roli), ukuto w Japonii w latach osiemdziesiątych. Tam też przez dekady sztuka ta rozkwitała, stopniowo zdobywają zainteresowanie zachodnich fanów popkultury.

Dziś – w czasach, gdy gry i filmy zbierają wielomilionowe fandomy – nie dziwi widok przebierańców w trakcie rozmaitych wydarzeń kulturalnych. Wszelkie konwenty, popkulturowe czy popularnonaukowe zloty to ich główne siedliska – istne okna wystawowe. Kilka razy do roku mają okazję się spotkać, pochwalić efektami prac nad nowymi kostiumami. Za każdym z tych przebrań stoją dziesiątki (jeśli nie setki) godzin pracy. Pod każdym skrywa się natomiast człowiek.

Thurstan Redding zainteresował się właśnie tym bazowym elementem

Harley Quinn, Kids of Cosplay, Thurstan Redding
Harley Quinn z "Kids of Cosplay", fot. Thurstan Redding

Początki projektu "Kids of Cosplay" sięgają 2018 roku – a wszystko zaczęło się na London MCM Comic Conie. Brytyjski fotograf Thurstan Redding nie ukrywa, że zanim rozpoczął pracę nad serią, nie był szczególnie zainteresowany życiem cosplayowej społeczności. Widywał ich jednak – czy to podczas wyjazdu do Stanów Zjednoczonych, czy na londyńskich ulicach. Zafascynowany barwnymi, niezwykle bogatymi w detale strojami postanowił więc udać się na Comic Con.

Na miejscu zobaczył tysiące ludzi – w tym oczywiście wielu odgrywających swoich ulubionych bohaterów. Zagadywał ich, dopytywał o szczegóły, zachwycał się strojami. Nie do końca jednak kupował ten klimat. Cosplayerzy na konwencie nie są niczym nadzwyczajnym – to wręcz ich środowisko naturalne. Fotograf chciał natomiast czegoś innego, wychodzącego poza bańkę tego popkulturowego fenomenu. Tym, co urzekło go najbardziej – jak wspomina w rozmowie z Domem Carterem – byli natomiast ludzie niewychodzący ze swych ról.

Pamiętam, że zapytałem Daenerys Targaryen z »Gry o tron«, czy chciałaby wziąć udział w moim projekcie, a jeśli tak, to czy mogę dostać jej e-mail. Odpowiedziała mi, że nigdy nie słyszała o e-mailu i że powinienem skontaktować się z posłańcem.

– Thurstan Redding

Cosplay dawno już opuścił środowisko, z którego wyrósł

Kids of Cosplay, Volume
Thurstan Redding – "Kids of Cosplay", fot. Volume

Jedną z najciekawszych obserwacji Reddinga jest rozwój tej formy sztuki. Oczywiście gdyby nie pandemia, osoby, które zaczepiał w 2018 roku podczas londyńskiego Comic Conu, wciąż zapewne uczestniczyłyby w tego typu wydarzeniach. To, jak już wspomniałem, ich okno wystawowe. Samo zajęcie dawno już jednak funkcjonuje poza okazjonalnymi zlotami. Jego siedliskiem jest natomiast internet.

Autor "Kids of Cosplay" także chciał oddać im inną scenerię. Zdjęcia z konwentów nie są niczym nadzwyczajnym – jego prace natomiast wyrywają ich z tego zamkniętego środowiska. Jedną z najcieplej przez niego wspominanych była współpraca z odtwórczynią Himiko Togi. Zanim jednak album został opublikowany, skrywająca się za pseudonimem F. Ukuro cosplayerka zdobyła spory rozgłos. Thurstan Redding wspomina na jej przykładzie, jak hobby może odmienić życie:

Gdy pierwszy raz ją fotografowałem, była kelnerką w pubie, a cosplayingiem zajmowała się hobbystycznie. Pamiętam jednak, że w poczułem konieczność powrotu – chciałem wykonać więcej zdjęć, bo miałem wrażenie, że wcześniejsza lokacja nie oddawała jej sprawiedliwości. Kilka miesięcy później powtórzyliśmy sesję, ale wówczas była już rozpoznawalną postacią – zdobyła siedem milionów obserwujących na Tik Toku, rzuciła pracę i została pełnoetatową cosplayerką.

– Thurstan Redding

Kids of Cosplay, Volume
Thurstan Redding – "Kids of Cosplay", fot. Volume

"Kids of Cosplay" ukaże się pod koniec roku nakładem Volume. Przedmowę do tej intrygującej publikacji napisali Katie Grand i Tom Rasmussen. Rozmowę z autorem przeprowadziła natomiast Sara McAlpine. Album liczy sto czterdzieści cztery strony w formacie 280×250 mm, ma twardą oprawę i ręcznie robiony case. Nakład jest ściśle limitowany i uzależniony od wersji. Najdroższa opcja (125 funtów) – z dołączonymi notatkami autora z czasów pracy nad serią – została już sprzedana. W przedsprzedaży pozostało sto dwadzieścia osiem egzemplarzy z dodatkowym wydrukiem zdjęcia "Mystique" (95 funtów) oraz dziewięćset czterdzieści sześć sztuk samego albumu (60 funtów). Każdy egzemplarz jest podpisany przez autora. Szczegóły znajdziecie tutaj.

Mystique, Kids of Cosplay, Thurstan Redding
Mystique z "Kids of Cosplay", fot. Thurstan Redding
Damian Halik

Damian Halik

Kulturoholik, level 99. Czas na filmy, książki, komiksy i gry, generowany gdzieś między pracą a codziennymi obowiązkami, zawdzięcza opanowaniu umiejętności zaginania czasoprzestrzeni.