News will be here
“Tylko nie ty” – widoki za miliony, prawdy za grosz? [Recenzja]

Sydney Sweeney po roli w “Euforii” zaliczyła kilka naprawdę udanych występów m.in. u Tarantino czy w serialu “Biały lotos”. Niedawno do kin weszły dwa filmy z jej udziałem - jeden określono mianem najgorszego filmu superhero wszech czasów, a drugi to komedia romantyczna, w której wystąpiła u boku Glena Powella. Przyglądamy się tej drugiej produkcji.

Piękna Bea (Sydney Sweeney) poznaje przystojnego Bena (Glen Powell) i spędzają razem romantyczną noc. Przewrotny los sprawia, że rozstają się następnego dnia i na kilka miesięcy próbują o sobie zapomnieć, gojąc zranione uczucia. Gdy przyjaciółka Bena (Alexandra Shipp) bierze ślub z siostrą Bei (Hadley Robinson), rozdzielona para ponownie się spotka. I nie będzie z tego powodu szczęśliwa. Przynajmniej do momentu, gdy uczucie rozgorzeje na nowo. Jak wiadomo, czas leczy rany, a komedie romantyczne muszą mieć happy end. “Tylko nie ty” (luźno bazujący na szekspirowskim “Wiele hałasu o nic”) nie jest wyjątkiem, choć momentami stara się iść pod prąd.

“Tylko nie ty” – o związkach w drugiej dekadzie XXI wieku

Glen Powell i Sydney Sweeney w filmie “Tylko nie ty” (2023, reż. Glen Powell), fot. Sony Pictures.

Fabuła filmu “Tylko nie ty” kręci się wokół wspomnianego ślubu, na który zjeżdżają się krewni i przyjaciele obu dziewczyn. Poza dwójką głównych bohaterów i zakochanymi dziewczynami (czyli parą młodą), na wydarzenie przybywają dwie pary z dłuższym stażem (rodzice panien młodych), ex-dziewczyna Bena z nowych chłopakiem, a także były narzeczony Bei. Twórcy jak w soczewce skupiają różne podejścia do związków. Od tych będących definicją “prawdziwej miłości”, przez romantyczne nieporozumienia, po relacje oparte jedynie na zwierzęcym pożądaniu. Mimo że twórcy mają do powiedzenia coś interesującego na temat współczesnych relacji, to często ich głosy giną pod schematyczną fabułą lub slapstickowymi gagami. Te ostatnie są zbyt dosadne i - mimo że same w sobie wywołują uśmiech - zupełnie nie pasują do tonu całości.

W najlepszych momentach “Tylko nie ty” ucieka od komedii romantycznej na rzecz dramatu. Sydney Sweeney wypada przekonująco jako dziewczyna zagubiona w dorosłym życiu. Glen Powell, czyli heros o wyglądzie modela z poharataną duszą, którego rany jeszcze się nie zagoiły, również daje radę. Mimo że obojgu na pierwszy rzut oka niczego nie brakuje, a nawet oboje chcą tego samego, to znajdują się w innych momentach życia. Znalezienie porozumienia zajmie trochę czasu i doprowadzi do wielu mniej lub bardziej zabawnych nieporozumień. Pod tym względem “Tylko nie ty” ma w sobie elementy, z którymi mogą utożsamiać się młodzi odbiorcy. Mający wszystko na wyciągnięcie ręki, a jednocześnie żyjący w świecie ciągłych oczekiwań (projektowanych na siebie i innych) i ocen.

Komedia romantyczna na nowe czasy, z której dałoby się wyciągnąć coś więcej

Glen Powell i Sydney Sweeney w filmie “Tylko nie ty” (2023, reż. Glen Powell), fot. Sony Pictures.

“Tylko nie ty” dzięki odważnej i intensywnej kampanii reklamowej szybko stało się hitem TikToka wśród młodych odbiorców. Osobiście fenomen tego filmu nieco mnie omija. Najnowsza produkcja z Sydney Sweeney stoi w rozkroku, jakby twórcy nie mogli się zdecydować. Czy chcą odświeżać gatunek czy może podążać ścieżką wydeptaną przez tysiące standardowych komedii romantycznych? Oglądając film w reżyserii Willa Glucka, można polubić bohaterów (autentycznych zwłaszcza w momentach nieszczęśliwych) oraz kilka udanych scen czy dialogów (nić porozumienia znaleziona na boi “pośrodku” oceanu jest ujmująca). Świetnie radzi sobie drugi plan (zwłaszcza wcielający się w ojców Bryan Brown i Dermot Mulroney, mimo że GaTa znany z serialu HBO “Dave” marnuje swój komediowy potencjał).

Tym bardziej szkoda, że jako całość, produkcja z Sydney Sweeney sprowadza się do nudnego schematu, który był mielony w tym gatunku już wielokrotnie. Krótko mówiąc: lepszy byłby z tego subtelny dramat skupiający się na problemach młodych ludzi w nowoczesnym, pędzącym świecie, niż kolejna komedia romantyczna o doskonale dopasowanej parze, która po omacku szuka wielkiej miłości. Filmowi daleko do ideału, natomiast jeśli przełknie się wyświechtane rozwiązania fabularne, to momentami podczas seansu “Tylko nie ty” można się nieźle bawić.

Jan Sławiński

Jan Sławiński

Absolwent Filmoznawstwa (I i II stopień) oraz Tekstów Kultury (II stopień) na Uniwersytecie Jagiellońskim. Publikuje w internecie, prasie specjalistycznej („Ekrany”, „Czas Literatury”, „Zeszyty Komiksowe”) oraz tomach zbiorowych („1000 filmów, które tworzą historię kina”, „Poszukiwacze zaginionych znaczeń”). Od ponad dziesięciu lat prowadzi autorskiego bloga jako Anonimowy Grzybiarz.
News will be here