News will be here
“Wojownicze Żółwie Ninja: Zmutowany chaos” – pęknięta skorupa [Recenzja]

Wojownicze Żółwie Ninja wracają w nowej animacji! Mali i duzi fani mogą wybrać się do kina, żeby zobaczyć, co z ich ulubioną franczyzą zrobili producenci Seth Rogen i Evan Goldberg, stojący w ostatnich latach za sukcesami adaptacji komiksów dla dorosłych: “The Boys” i “Invincible”.

Leo, Raph, Mikey i Donnie to młode wojownicze żółwie ninja, które żyją w kanałach z ojcem-szczurem i marzą o świecie ludzi. Chcą być jak prawdziwe nastolatki, chodzić do szkoły i mieć paczkę przyjaciół. Jednak Splinter ostrzega ich przed ludźmi, którzy nie zaakceptują ich inności. Gdy żółwie przypadkiem poznają April O’Neil, aspirującą nastoletnią dziennikarkę, ich życie ulega zmianie. Wkrótce czwórka braci będzie musiała wykorzystać swoje niezwykłe umiejętności, żeby powstrzymać Supermuchę i jego armię złych mutantów.

Wojownicze Żółwie Ninja – nowe żółwie na nowe czasy

Kadr z filmu “Wojownicze Żółwie Ninja: Zmutowany chaos” (2023, reż. Jeff Rowe), fot. Nicklodeon.

Jeff Rowe (”Mitchellowie i maszyny”) w swoim filmie pokazuje genezę nastoletnich żółwich wojowników. Zważywszy na fakt, że “Wojownicze Żółwie Ninja: Zmutowany chaos” to już siódmy pełnometrażowy film kinowy bazujący na komiksie Kevina Eastmana i Petera Lairda, najciekawsze dla mnie było oglądanie drobnych odstępstw od znanej mitologii postaci. Z grubsza wszystko się zgadza: mamy żółwie, które po kontakcie z napromieniowanym śluzem urosły i stały się człekokształtne. Wychowuje je szczur Splinter, a pierwszą osobą, która się ich nie boi, jest rezolutna April. Wszystkie kochają pizzę i znają sztuki walki. Diabeł tkwi jednak w szczegółach.

Splinter nie jest mędrcem ani mistrzem kung-fu. Swoje umiejętności nabył, oglądając filmy akcji na VHS-ach. W dodatku panicznie boi się ludzi, bo pamięta, jak ci nienawidzą szczurów. April wygląda jak normalna nastolatka, a nie króliczek Playboya w obcisłym żółtym kostiumie, i jest wyśmiewana przez rówieśników. Same żółwie są niedojrzałe, brak im doświadczenia, non-stop się kłócą i przerzucają głupkowatymi tekstami. To pomysły, które może nie wywracają wszystkiego do góry nogami i w tej lub innej formie były prezentowane też wcześniej, np. w serialu “Wojownicze Żółwie Ninja: Ewolucja”. Mimo to pomysły te nieco odświeżają mocno wyeksploatowane fabularne ścieżki, jakimi przez lata kroczyły Wojownicze Żółwie Ninja.

Ten obcy

Kadr z filmu “Wojownicze Żółwie Ninja: Zmutowany chaos” (2023, reż. Jeff Rowe), fot. Nicklodeon.

Cała fabuła kręci się wokół tematu akceptacji. Wojownicze Żółwie Ninja najchętniej zrzuciłyby swoje skorupy i wtopiły się w tłum licealistów. Splinter ukrywa się w kanałach, bo boi się, że ludzie nie zaakceptują jego odmiennego wyglądu. Nawet główny złol w filmie, Supermucha (którego geneza też igra z mitologią serii, ale nie chcę tu wchodzić w spoilery), chce zrealizować swój złowieszczy plan, bo nie może odnaleźć się w świecie.

I choć przesłanie filmu jest ładne, a dzieciaki mogą wyciągnąć z seansu wartościową lekcję, to miałem problem z zaangażowaniem się w fabułę. Wizualnie “Wojownicze Żółwie Ninja: Zmutowany chaos” to olśniewające widowisko czerpiące z mody zapoczątkowanej przez “Spider-Man Universum” i kontynuowanej w “Kocie w butach: Ostatnim życzeniu”. Wspomniane wcześniej “odstępstwa od reguły” to miłe urozmaicenia dla fanów. Dlaczego więc nie bawiłem się tak dobrze, jakbym chciał?

Mam wrażenie, że film stoi w rozkroku. Z jednej strony musi być superbohaterką opowieścią o pokonywaniu wielkiego potwora. Z drugiej to skromna historia o czterech zagubionych nastolatkach. Nie zostało to tak zgrabnie pożenione, jakbym sobie tego życzył. Same żółwie trochę zlewają się w jedną masę, zamiast imponować odrębnością charakterów. Fabuła momentami łapie zadyszkę, a Supermucha ani ziębi, ani grzeje. Dodatkowo film oglądałem z polskich dubbingiem, co być może nie pozwoliło mi na pełną immersję. Wśród oryginalnej obsady byli m.in. Paul Rudd, Jackie Chan, John Cena czy Seth Rogen – żałuję, że nie mogłem usłyszeć, jak ich głosy ożywiają postaci na ekranie.

Potencjał na serię

Kadr z filmu “Wojownicze Żółwie Ninja: Zmutowany chaos” (2023, reż. Jeff Rowe), fot. Nicklodeon.

Wojownicze Żółwie Ninja, powstałe w latach 80. jako komiks mroczny i brutalny, przechodziły na przestrzeni lat wiele zmian. O ich zasadności świadczy fakt, ile dany serial animowany, komiks czy seria filmowa przetrwała przed kolejnym rebootem. O krindżowym musicalu z lat 90. czy serialu aktorskim raczej już nikt nie pamięta, z kolei niektóre animacje i pierwsze filmy cieszą się należytym kultem.

Producenci filmu animowanego “Wojownicze Żółwie Ninja: Zmutowany chaos” są pewni swego – jeszcze przed premierą zapowiedzieli powstanie sequela i serialu animowanego. Jestem bardzo ciekaw, jak film przyjmie publiczność i co twórcy pokażą w nadchodzących produkcjach z tego samego świata (zakończenie ustanawia nowe status quo dla żółwi i budzi apetyt na więcej). Potencjał bez wątpienia jest, nawet jeśli nie bawiłem się na filmie Rowe’a tak dobrze, jakbym chciał.

Jan Sławiński

Jan Sławiński

Absolwent Filmoznawstwa (I i II stopień) oraz Tekstów Kultury (II stopień) na Uniwersytecie Jagiellońskim. Publikuje w internecie, prasie specjalistycznej („Ekrany”, „Czas Literatury”, „Zeszyty Komiksowe”) oraz tomach zbiorowych („1000 filmów, które tworzą historię kina”, „Poszukiwacze zaginionych znaczeń”). Od ponad dziesięciu lat prowadzi autorskiego bloga jako Anonimowy Grzybiarz.
News will be here