News will be here
Fragment okładki albumu "Catwoman. Samotne miasto" (scenariusz i ilustracje: Cliff Chiang), fot. Egmont

Na sklepowe półki trafił kolejny album z linii wydawniczej DC Black Label prezentującej alternatywne wersje opowieści o superbohaterach. Tym razem otrzymujemy autorską wizję Cliffa Chianga, który postanawia opowiedzieć o ostatnim skoku kociej włamywaczki. Czym jeszcze potrafi zaskoczyć album "Catwoman. Samotne miasto"?

Batman zginął podczas Nocy Błazna, natomiast Catwoman trafiła do więzienia, gdzie spędziła dziesięć lat. Gdy wychodzi na wolność, Gotham wygląda inaczej. Miastem rządzi były przestępca Harvey “Dwie Twarze” Dent, podczas gdy spokoju na ulicach strzegą batgliny, które bezwzględnie karzą za najmniejsze wykroczenie. Selina pragnie poznać ostatnią tajemnicę Bruce’a Wayne, czyli znaczenie słowa, które konający bohater wyszeptał jej do ucha na chwilę przed śmiercią. W tym celu Catwoman będzie musiała zmontować ekipę i zaplanować włam do… jaskini Nietoperza, najlepiej strzeżonego miejsca w całym mieście.

DC Black Label, czyli alternatywna wersja świata Batmana i Supermana

Catwoman. Samotne miasto, Cliff Chiang, Egmont
Fragment komiksu “Catwoman. Samotne miasto” (scenariusz i ilustracje: Cliff Chiang), fot. Egmont

Linia DC Black Label to gratka dla dorosłych fanów komiksów superbohaterskich. Idea, jaka stoi za serią, to publikacja pojedynczych, autorskich albumów, które nie są skrępowane kontinuum głównego uniwersum. Pozwala to twórcom na zabawę znanymi klockami i prezentowanie własnej wizji znanych postaci, wydarzeń i światów. Jest to zatem doskonała okazja, by popuścić wodze fantazji i opowiedzieć historię, której nie ograniczają wydarzenia ze stu poprzednich zeszytów o danym bohaterze i dwadzieścia innych serii, które rozgrywają się równolegle.

“Catwoman. Samotne miasto” w pełni korzysta z tych nowych możliwości, dzięki czemu jest albumem naprawdę wyjątkowym, podejmując wątki, których próżno szukać we współcześnie wydawanych historiach o superbohaterach. Autorzy tworzący w ramach DC Black Label, skuszeni wolnością, tworzą bowiem najróżniejsze wariacje na znane tematy. Najczęściej sięgają natomiast po postaci z uniwersum Batmana.

Jednym wychodzi to lepiej (świetnie pomyślany “Biały rycerz”), innym gorzej (imponująca graficznie, ale rozczarowująca fabularnie “Wyjątkowo mroczna noc”). Na szczęście Cliff Chiang, autor znany z serii “Paper Girls”, postawił na konsekwentnie przemyślaną opowieść, w której wszystkie szczegóły zostały dopięte na ostatni guzik. Jego “Catwoman. Samotne miasto” to pomysłowa historia, w której widać, że nie była tylko projektem na zlecenie, ale fabułą, która dojrzewała w autorze i której tworzenie sprawiało mu prawdziwą przyjemność.

Requiem dla Catwoman

Catwoman. Samotne miasto, Cliff Chiang, Egmont
Fragment komiksu “Catwoman. Samotne miasto” (scenariusz i ilustracje: Cliff Chiang), fot. Egmont

Fabuła w “Catwoman. Samotnym mieście” rozgrywa się dwutorowo. Z jednej strony śledzimy teraźniejsze losy Seliny, z drugiej – stopniowo poznajemy wydarzenia, które doprowadziły do całkowitej zmiany Gotham. Chiang spokojnie rozwija fabułę, wpisując ją w ramy opowieści znanych z heist movies. Catwoman planuje najtrudniejszy skok w życiu, zbiera ekipę współpracowników (m.in. Killer Croca, który przez lata stał się o wiele mniej zabójczy) i modli się, by jej stare kolana wytrzymały ten jeden ostatni raz.

Chiang zgrabnie pokazuje znanych bohaterów i złoczyńców w zupełnie nowych rolach. Od śmierci Batmana minęła dekada, wiele się pozmieniało, natomiast dla postaci czas nie był łaskawy. Widać, że “Catwoman. Samotnemu miastu” z góry przyświeca pewien cel, a pod błyskotliwą zabawą ogranymi motywami tkwi coś więcej. Nie jest to dekonstrukcja na poziomie “Powrotu Mrocznego Rycerza” (choć opisywany komiks z legendarnym dziełem Franka Millera łączy wykorzystanie wiadomości telewizyjnych jako narzędzia narracyjnego), ale fabuła, która próbuje skonfrontować się z motywem starzejących się herosów w inny, choć równie ciekawy sposób.

Komiks “Catwoman. Samotne miasto” działa więc jako wyrazisty przedstawiciel linii DC Black Label, ukazując pełen potencjał tkwiący w alternatywnych losach postaci tworzonych przez artystów na własnych zasadach. To również zgrabnie opowiedziany i pięknie narysowany album, który będzie gratką dla wszystkich miłośników Mrocznego Rycerza. Całość została opowiedziana na tyle przystępnie, że frajdę z lektury odnajdą tu również czytelnicy, którzy nie są psychofanami Nietoperza (ci będą mogli dodatkowo cieszyć się easter eggami). Dobrze napisana historia, której osadzenie w znanym uniwersum dodaje uroku, ale nie stanowi głównej atrakcji.

Komiksy z serii DC Black Label wydaje po polsku wydawnictwo Egmont Polska i mam nadzieję, że więcej z nich będzie stało na takim poziomie jak “Catwoman. Samotne miasto”.

Jan Sławiński

Jan Sławiński

Absolwent Filmoznawstwa (I i II stopień) oraz Tekstów Kultury (II stopień) na Uniwersytecie Jagiellońskim. Publikuje w internecie, prasie specjalistycznej („Ekrany”, „Czas Literatury”, „Zeszyty Komiksowe”) oraz tomach zbiorowych („1000 filmów, które tworzą historię kina”, „Poszukiwacze zaginionych znaczeń”). Od ponad dziesięciu lat prowadzi autorskiego bloga jako Anonimowy Grzybiarz.
News will be here