News will be here
“Zostaw broń, weź cannoli”, czyli jak powstał “Ojciec chrzestny” [Recenzja]

Każdy z nas ma swoje ulubione filmy, bez których nie wyobrażamy sobie życia. Nie ważne czy jesteśmy kinomanami, czy nie, po prostu każdy ma tytuł, który obejrzy przy okazji każdej powtórki w telewizji – przynajmniej jeśli jeszcze ją ktoś ogląda. Jednym z takich filmów jest na pewno "Ojciec chrzestny" Francisa Forda Coppoli.

Nie jest to podparte żadnymi danymi, bardziej moimi obserwacjami, ale pewnie 7 na 10 przypadków zapytania kogoś o ulubione filmy, usłyszymy gdzieś wśród tytułów „Ojca chrzestnego“. Nie ma co się dziwić, bo przecież na niezwykle popularnej liście Top 250 serwisu IMDb film Coppoli znajduje się od lat na drugim miejscu. Sam uważam go za jedno z największych osiągnięć nie tylko amerykańskiej, ale i światowej kinematografii. Jednak czy w przypadku uwielbianych przez nas filmów, zastanawiamy się o genezie ich powstania? Zazwyczaj nie. Dlatego warto sięgnąć po książkę “Zostaw broń, weź cannoli” autorstwa Marka Seala, która przenosi nas za kulisy powstania filmu „Ojciec chrzestny” i jest to niezwykle ciekawa lektura.

Mario Puzo, autor “Ojca chrzestnego”, fot. archiwum prywatne

SŁAWNY CYTAT

„Zostaw broń, weź cannoli“ to jedna z wielu kultowych już kwestii z filmu „Ojciec chrzestny“. Mark Seal używa tego zdania w tytule swojej książki „Zostaw broń, weź cannoli. Kulisy powstania filmu „Ojciec chrzestny” – historia powstania tego doskonałego filmu kryminalnego jest niemal tak dramatyczna, jak on sam. Autor, zapytany o to, dlaczego postanowił napisać tę książkę, odpowiada:

Mam niemal dożywotnią fascynację tym filmem, który po raz pierwszy obejrzałem jako student pierwszego roku podczas ferii wiosennych w 1972 roku. W 2009 roku napisałem tekst o kręceniu "Ojca chrzestnego" dla magazynu Vanity Fair i przeprowadziłem wywiady z wieloma osobami, które pomagały przy tworzeniu filmu. W związku ze zbliżającą się 50. rocznicą powstania filmu, uznałem, że to idealny czas, aby rozwinąć historię z magazynu w książkę - i kontynuować moją fiksację na punkcie filmu - a podczas dodatkowych badań i wywiadów z Francisem Fordem Coppolą, Alem Pacino, Jamesem Caanem i innymi członkami obsady i ekipy, często byłem zaskoczony tym, co znalazłem.

W historii, która opisana jest w książce, nie znajdziemy oczywiście tylko kulis samej produkcji. To o wiele szersza opowieść. Dowiadujemy się tu, jak doszło do powstania samej książki autorstwa Mario Puzo, który zanim stał się jednym z najbardziej poczytnych autorów i docenianym scenarzystą, pisywał krótkie opowiadania do gazet, a także tonął w długach, jako nałogowy hazardzista. Spędził pierwsze czterdzieści lat swojego życia, zmagając się z ubóstwem, by skończyć w rynsztoku z ciężkim atakiem woreczka żółciowego.

Książka jest również podróżą przez perypetie studia Paramount Pictures, które przed stworzeniem „Ojca chrzestnego“ było na marginesie Hollywood, nieuchronnie zmierzając w stronę bankructwa. To także opowieść o tym, jak na reżysera filmu wybrano Francisa Forda Coppolę – po tym, jak tego zadania nie chciał się podjąć prawie żaden inny reżyser. Początkowo Coppola przyjął tę posadę wyłącznie dla pieniędzy, choć nie wierzył w choćby „łagodny“ sukces filmu.

James Caan, Marlon Brando, Al Pacino i John Cazale w filmie “Ojciec chrzestny” (1972), fot. Paramount Pictures

DROGA PRZEZ MĘKĘ

Sam proces rodzenia się tego filmu, również nie należał to łatwych i najprzyjemniejszych. Nieustanne starcia między producentem Robertem Evansem a Coppolą, wielokrotnie niemal doprowadziły do przerwania prac nad tym projektem. Panowie walczyli między sobą o praktycznie każdy aspekt filmu. Wojna o rodzinę Corleone była bardziej niestabilna niż wojna, którą rodzina Corleone toczyła na ekranie. Spierali się o muzykę, długość filmu, ostateczny montaż i nie tylko. Na szczęście obsada, którą Coppola przewidział od samego początku – Al Pacino, James Caan, Diane Keaton, Robert Duvall i Marlon Brando – była obsadą, która powstała. Ale bez zaciekłej determinacji reżysera, wszystko mogło pójść w innym kierunku.

Jakby tego było mało, w całym procesie powstawania scenariusza, swoje brudne palce maczała również włoska mafia, która nie chciała, by jej tajemnice wyszły na jaw do masowego odbiorcy kultury.

Książka autorstwa Marka Seala to naprawdę wnikliwa analiza tego, jak powstał ten jeden z najważniejszych filmów światowej kinematografii, który wyznaczył trendy dla wielu innych twórców gatunku – zarówno w kinie, jak i w telewizji. Po lekturze książki człowiek ma ochotę na kilka rzeczy. Po pierwsze, na powtórkę całej trylogii o rodzinie Corleone. To chyba oczywiste i już po pierwszych stronach lektury chciałem to uczynić. Po drugie, na powtórkę, bądź sięgnięcie po raz pierwszy po książkę autorstwa Mario Puzo, która później została zekranizowana. Na koniec warto również sięgnąć po serial „The Offer“, który dostępny jest na platformie SkyShowtime i opowiada, podobnie jak książka Seala, historię powstania „Ojca chrzestnego“.

Choć od premiery filmu minęło już ponad 50 lat, wciąż pozostaje on kinowym arcydziełem, które chce się nie tylko oglądać, ale również o nim mówić.

Książka „Zostaw broń, weź cannoli. Kulisy powstania filmu „Ojciec chrzestny” ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa Albatros w przekładzie Roberta Walisia.

Zwiastun serialu “The Offer”
Jan Urbanowicz

Jan Urbanowicz

Kinem jestem zafascynowany niemalże od kołyski, a przygody z nim zaczynałem od starych westernów i musicali z lat pięćdziesiątych. Kocham animacje Disneya, amerykańską popkulturę, "Gwiezdne wojny" i "Powrót do przyszłości". W filmach uwielbiam, że mogę spoglądać na świat z czyjejś perspektywy. Od wielu lat tworzę i współprowadzę podcasty o tematyce filmowej.

News will be here