News will be here
Okładka albumu Einstürzende Neubauten – "Rampen (apm:alien pop music)"

Zespół o nazwie, której nie da się wymówić, składa propozycję, której nie da się odrzucić. Einstürzende Neubauten, czyli najbardziej legendarna formacja uprawiająca szeroko pojętą sztukę muzyki industrialnej, oferuje swoim wieloletnim, oddanym fanom ponad godzinę materiału brzmiącego nie jak kolejny projekt wyjadaczy sceny niezależnej, a raczej jak pulsujący energią i głodem nowych artystycznych doświadczeń album numer dwa lub numer trzy.

“Rampen (apm: alien pop music)” urzeka wszystkim tym, czym krążek mniej lub bardziej trafnie zakwalifikowany do dość mglistej kategorii muzyki eksperymentalnej urzekać powinien. To płyta obfitująca w nieoczywiste melodie, niekonwencjonalne pomysły aranżacyjne oraz nieustępliwie konfrontacyjne (choć nie da się ukryć, że mimo wszystko dość estetycznie frywolne) tony.

Natomiast w całym tym przedsięwzięciu pt. alien pop jeszcze bardziej interesująca od samej muzyki jest patronująca całości unowocześniona filozofia transgresji. Unowocześniona nie dlatego, że Einstürzende Neubauten próbują zaktualizować swoją przewodnią ideę i wpisać ją w kontekst współczesności. Przeciwnie, ich oryginalna, przewodnia idea zmienia swój kontekst pomimo silnego zakorzenienia w pomyśle na awangardę popową wywiedzionego z kulturowego zeitgeistu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych.

Interesujące w “Rampen...” jest też to, że ten album wydany kilkadziesiąt lat temu prowokowałby zupełnie inną refleksję niż dziś

Fragment zapisu koncertu grupy

Kiedyś zmuszałby pewnie do stawiania niezwykle ważkich pytań o estetyczne oraz ideologiczne granice przecinające jestestwo tego, co nazywamy popem, i tego, czego popem nie nazywamy. Tymczasem obecnie propozycja autorów słynnego “½ Mensch” motywuje do nieco bardziej paradoksalnych przemyśleń. Przede wszystkim “Rampen...” to płyta, która każe zwątpić w aktualność koncepcji rzeczonego dziwnego popu.

Nie mówimy o ekscentrycznej względem konserwatywnego pierwowzoru gatunkowej reinterpretacji. O rzeczy, która – niczym najbardziej romantyczny dekonstrukcjonista z francuskiego uniwersytetu tuż po Maju ‘68 – brawurowo demontuje szablon głównonurtowego modelu, jednocześnie nie demontując ukrytego pod grubą warstwą schematyzmu rewolucjonistycznego i rewolucyjnego potencjału owego modelu.

W roku 2024 możemy natomiast pozwolić sobie na niewiarę w zasadność posługiwania się terminem alien pop. W tej chwili nie sposób dostrzec w nim nic więcej poza pustym kulturowo znakiem. Jeśli miałbym tę impresję nieco zdyscyplinować i obrysować klarownym, sloganowym konturem, stwierdziłbym, że obcy pop berlińskich industrialistów jest konceptem wirtualnym.

Realia popkulturowej teraźniejszości absolutnie negują bowiem istnienie czegoś takiego jak nieobcy pop. Krajobraz popu dwudziestopierwszowiecznego nie tyle częściowo (jak to miało miejsce w latach siedemdziesiątych czy osiemdziesiątych), nie tyle w dużej mierze (jak to miało miejsce w latach dziewięćdziesiątych i na początku lat zerowych), ile w całości definiuje uniwersalna obcość.

Gwiazdy rozmaitych formatów, płynące mniej lub bardziej głównym nurtem stawiają wręcz znak równości pomiędzy campową ekscentrycznością i muzyką popową

Jeden z utworów na płycie “Rampen (apm: alien pop music)”

Cała gama atrakcyjnych przedrostków, takich jak art-, indie-, hypnagogic- czy noise-, obecnie właściwie nie ma racji bytu. Przez lata służyły one wyróżnieniu twórców spod znaku alien na tle tych, których moglibyśmy podczepić pod etykietę standard. Dziś jednak zdają się zbędne. Nie chodzi o to, że którakolwiek z wyżej wymienionych kategorii przestała funkcjonować w ramach teraźniejszej popkultury. Chodzi raczej o to, że przestały one być wyróżnikiem, stając się pewnego rodzaju synonimem określającym współczesny pop jako taki.

Banalna, skomercjalizowana powłoka niegdysiejszego popu tradycyjnego przeistoczyła się dziś w ironicznie metanarracyjny pastisz konwencjonalności (Poppy, Charli XCX). Skłonność do wpadania w sidła marazmu przystępności zastąpił fetysz nieprzewidywalności i wiecznej transformacji (Miley Cyrus, Lady Gaga). Bezbronność wobec krytycznej brzytwy publiczności oraz dziennikarskiego światka przeobraziła się natomiast w ideę popowego artysty-krytyka, krytyka-artysty. Ten zaś, jako samoświadomy intertekstualnie byt, samodzielnie tworzy i samodzielnie komentuje swoje dzieło, polemizując z krytykami i publicznością w ramach autorskiej sztuki (Ariel Pink, Lana Del Rey).

Publikując “Rampen (apm:alien pop music)”, Einstürzende Neubauten wychodzą więc z propozycją, która po prostu musi być odrzucona przez współczesność. Mają ambicję pisać nowe rozdziały historii alien popu w momencie, w którym ta historia już dawno dobiegła końca. To akt wspaniale nieuświadomionej ironii losu, który jak ulał pasuje do naszpikowanego paradoksami krajobrazu teraźniejszej kultury masowej.

Łukasz Krajnik

Łukasz Krajnik

Rocznik 1992. Dziennikarz, wykładowca, konsument popkultury. Regularnie publikuje na łamach czołowych polskich portali oraz czasopism kulturalnych. Bada popkulturowe mity, nie zważając na gatunkowe i estetyczne podziały. Prowadzi fanpage Kulturalny Sampling

News will be here