News will be here
Future Islands - "People Who Aren't There Anymore", fot. 4AD

Future Islands to grupa, która przed laty przebiła się do masowej świadomości za sprawą występu w niezwykle popularnym talk-show Davida Lettermana. Od tego czasu ich elegancki, zwiewny synthpop z powodzeniem funkcjonuje w środkowych rejestrach popkultury - choć nie zdobywa Olimpu, to jednak nieźle sobie radzi jako solidna piosenkowa propozycja.

Rzeczony performance, który zdobył serca publiczności to w dużej mierze zasługa charyzmy wokalisty i frontamana. Postać, która umiejscawiając na samym przedzie, tańczyła, jakby miało nie być jutra oraz gestykulowała z intensywnością mistrzów monodramów. Skontrastowany ze stoickim tłem, czyli resztą muzyków w nieporuszonym zamyśleniu akompaniujących scenicznemu szaleństwu kolegi, wokalista Future Islands wywarł na widzach w studiu oraz przed telewizorami (a także na zazwyczaj obojętnym prowadzącym) piorunujące wrażenie. Wrażenie, które w pewien sposób idealnie odzwierciedla paradoks kryjący się za działalnością zespołu.

Otóż obietnica muzyczną składana przez grupę słuchaczowi przypomina wspomniany występ. Future Islands oraz promujące zespół media starają się sprzedać Amerykanów jako luminarzy odwiecznego etosu “sceny indie”. Budowany w ten sposób wizerunek zakłada istnienie grupy, która nieoczywistym językiem opowiada chwytliwe melodie. Słowem, ekipa muzyków forsująca alternatywę dla głównonurtowego myślenia o dziełach, ale wciąż zanurzoną w przystępność formy. To obraz równie ekscytujący i odświeżający jak pląsy frontmana u Lettermana.

Natomiast najczęściej Future Islands tej obietnicy raczej nie spełnia

Słynny występ u Lettermana

Najwcześniejsze dokonania być może mniej lub bardziej zahaczały o ambicję wymyślenia nowego popu, ale ich późniejsze dzieła (w tym najnowszy krążek) zupełnie przeczą owemu wyimaginowanemu ideałowi. Bardzo blisko im do bierności muzyków, którzy na tyłach sceny niemalże w bezruchu obserwowali szalenie ruchliwe plecy kolegi.

Najnowsza płyta Future Islands zupełnie nie brzmi, tak jak wygląda, tj. zupełnie odbiega od wizerunku przyklejonego do twórczości grupy. Znajdują się na niej kompozycje, które można byłoby nazwać po prostu radiowymi, gdyby w dzisiejszych czasach ktokolwiek słuchał radia.

Reputację ma Future Islands wspaniałą - imago progresywności, która tanecznym krokiem wchodzi w schematyczną przestrzeń współczesnego popu. Problem jednak w tym, że w istocie dźwięki, które idą za wszystkimi efektownymi zapewnieniami, są jednak apollińskie, a nie dionizyjskie.

Klip do jednego z singli
Łukasz Krajnik

Łukasz Krajnik

Rocznik 1992. Dziennikarz, wykładowca, konsument popkultury. Regularnie publikuje na łamach czołowych polskich portali oraz czasopism kulturalnych. Bada popkulturowe mity, nie zważając na gatunkowe i estetyczne podziały. Prowadzi fanpage Kulturalny Sampling

News will be here