News will be here
Mateusz Kołek – "Cat Shop"

Do 7 kwietnia 2024 w krakowskim Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha można oglądać wystawę "Stany splątane", na której prezentowane są prace Mateusza Kołka inspirowane Krakowem, Tokio i Hongkongiem [RELACJA]

“Stany splątane”, czyli dwupiętrowa wystawa Mateusza Kołka, łączy tradycyjne kolorowe i czarno-białe ilustracje, animacje oraz kącik inspiracji. Wśród tych ostatnich znajdziemy m.in. anime “Ghost in the Shell”, komiks “Hellboy”, mangę “Akira” czy filmy Wong-Kar-Waia, mamy zatem pewne wyobrażenie o popkulturowej edukacji twórcy. Autor operuje natomiast stylem, którego nie powstydziliby się mistrzowie amerykańskiego komiksu. Jednocześnie potrafi perfekcyjnie oddać specyficzną atmosferę zarówno Azji, jak i Grodu Kraka.

W swych pracach Mateusz Kołek stara się uchwycić urywki codzienności, portretuje zwyczajne sceny z ulic, knajp i sklepów. Co jednak ważne, w rozpoznawalnej kresce, doborze płaskich kolorów, skupieniu na szczegółach, charakterystycznym kadrowaniu danej sceny możemy odnaleźć magiczny pierwiastek. Właśnie to sprawia, że nawet zwykłe sytuacje nabierają wyjątkowego charakteru, a wystawa staje się zaproszeniem do niezwykłej podróży.

Stany splątane to codzienność przefiltrowana przez wyobraźnię Mateusza Kołka

Mateusz Kołek – Rain, Stany splątane
Mateusz Kołek – “Rain” (źródło)

Do każdego rysunku, każdej ilustracji, możemy dopowiedzieć sobie większą historię. Przypominają one bowiem stopklatki z filmu, sytuacje zatrzymane w czasie, które zdają się obudowane opowieścią ukrytą przed naszym wzrokiem. “Ta seria rysunków to kolekcja momentów wyłapanych na ulicy, które
w jakiś sposób dopomniały się o zarejestrowanie” – mówi artysta. W jakiś sposób są one więc ekwiwalentem tego, co po podróży do Japonii, Krakowa czy Hongkongu moglibyśmy znaleźć w galerii własnego telefonu. To nie przypadek, ponieważ Mateusz Kołek ma na koncie również serię ilustracji “Rzeczy, które widziałem, ale nie miałem smartfona”. “Stany splątane” w pewien sposób są natomiast jej duchową kontynuacją.

Ilustracje prezentowane na wystawie “Stany splątane” potrafią zachwycić perspektywą, sugestywnością, czy wykorzystaniem koloru. Oglądamy na nich samotnych ludzi, wpatrzonych w ekran smartfona, milczących nawet w towarzystwie, zachwyconych sklepową wystawą lub szukających bliskości w podrzędnym barze z karaoke, często zagubionych w gąszczu obcych szyldów reklamowych, których napisów nie rozumiemy. Tkanka miasta staje się labiryntem wypełnionym lśniącymi wieżowcami, górującymi nad bohaterami, jednocześnie pięknymi i obcymi monumentalnymi rzeźbami współczesności. Mimo że Kołek uwiecznia sceny z wielomilionowych miast, jego bohaterowie nawet w tłumie są sami.

Królicze uszy, maneki-neko i parasolki w deszczu

Mateusz Kołek – So I Wonder
Mateusz Kołek – “So I Wonder” (źródło)

Prace Mateusza Kołka na wystawie “Stany splątane” wypełnione są symbolizmem, który integralnie wpisuje się w tematykę ilustracji. Bywa on tajemniczy, niepokojący, nieustannie intrygujący, a niekiedy również zabawny. Czerpie z bogatej mitologii i folkloru Azji, czasem zahacza o popkulturowe wyobrażenie danego miejsca. Wszystko to daje poczucie podróżowania przez odległe, choć w jakiś sposób znajome światy, które jednocześnie zostały mocno przefiltrowane przez specyficzną wrażliwość twórcy. Na wystawie nie brakuje też prac z motywem fantastycznym, utrzymanych w specyficznym onirycznym klimacie, komiksowych plansz i obrazów metaforycznych, które pozwalają zajrzeć do głowy artysty.

Mateusz Kołek to znany na całym świecie artysta, który zaczynał od rysowania storyboardów, aby następnie zdobywać doświadczenie jako twórca ilustracji prasowych (jego prace pojawiały się na okładkach “Przekroju”, “Newsweeka”, “Dużego Formatu”). Szkicuje na papierze, następnie rysuje tuszem w większym formacie, a kolor dodaje na komputerze. Nie lubi udziwnień, stawia na prostotę warsztatu. W przeszłości tworzył zarówno komiksy, jak i murale, natomiast od czasów pandemii (gdy, jak twierdzi, wszystko się zatrzymało) skupia się przede wszystkim na autorskich pomysłach, których efekt możemy oglądać na wystawie “Stany splątane”.

“Stany splątane” można oglądać do 7 kwietnia 2024 w krakowskim Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha.

Jan Sławiński

Jan Sławiński

Absolwent Filmoznawstwa (I i II stopień) oraz Tekstów Kultury (II stopień) na Uniwersytecie Jagiellońskim. Publikuje w internecie, prasie specjalistycznej („Ekrany”, „Czas Literatury”, „Zeszyty Komiksowe”) oraz tomach zbiorowych („1000 filmów, które tworzą historię kina”, „Poszukiwacze zaginionych znaczeń”). Od ponad dziesięciu lat prowadzi autorskiego bloga jako Anonimowy Grzybiarz.
News will be here