“Le Mans 55” – film o największej tragedii motosportu.

Le Mans 55
Kadr z filmu Le Mans 55. Grafika: wytwórnia Eddy
"Le Mans 55" to film o największym wypadku w historii sportu motorowego. Czy kreskówka może dostatecznie poważnie opowiedzieć o tak wielkiej tragedii?

Owszem może. “Le Mans 55” w doskonały sposób pokazuje tragizm wydarzeń z 11 czerwca 1955 roku na torze de la Sarthe Wtedy wydarzyła się największa katastrofa w historii wyścigów i sportu motorowego w ogóle.

Prowadzony przez Lance’a Macklina Austin Healey omijał zamieszanie w okolicach boksów spowodowane przez Mike’a Hawtorna prowadzącego Jaguara. Niestety ten pierwszy nie zauważył wyprzedzającego go z tyłu Mercedesa Pierre’a Levegha. Wybite z toru jazdy auto rozbiło się o bandę i podbite wleciało w publiczność. Fruwające naokoło blachy zdekapitowały wielu widzów, a wykonana ze stopów magnezu karoseria spowodowała pożar zabijający kolejne osoby. W sumie zginęło ok 84 osób, a rannych zostało ponad 170. Oficjalnie, bo nieoficjalne liczby mówiły o wiele większej ilości ofiar.

Plakat reklamujący film Le Mans 55.

Wyścig trwał jednak dalej

Le Mans 1955 wygrał Jaguar z Hawtornem w obsadzie. Zostało to dość mocno skrytykowane przez francuską prasę. Po tym wypadku zaczęło się również sporo dziać w kwestii bezpieczeństwa widzów jak i samych kierowców. W niektórych krajach wstrzymano w ogóle wyścigi samochodowe ( w Szwajcarii aż do 2009 roku). Jednak w międzyczasie tory wyścigowe zaczęto przebudowywać, instalować dodatkowe zabezpieczenia.

Winny kolizji nie został bezpośrednio podany w oficjalnym śledztwie, które uznało tę sytuację za po prostu niezwykle tragiczny wypadek. Inaczej było za kulisami, gdzie kierowcy w nim uczestniczący (oprócz zmarłego Levegha) obarczali się winą nawzajem. W czasie tej wymiany zdań oberwało się jednak i zmarłemu Francuzowi, gdy jeden z antagonistów określił go niewystarczającego kompetentnym do prowadzenia maszyny osiągającej tak wysokie prędkości jak Mercedes 300SLR.

O samym wypadku opowiada właśnie film “Le Mans 55 Zabójcza Rywalizacja”

Głównymi bohaterami filmu jest John Fitch, który był zmiennikiem Levegha w feralnym wozie oraz legendarny szef zespołu ze Stuttgartu Alfred Neubauer. Obraz pokazuje nie tylko to co zdarzyło się na torze, ale i to co przeżywali członkowie zespołu. Fitch, który mógł jechać w tym aucie, oraz Neubauer, dla którego zwycięstwo w Le Mans 55 miało być ukoronowaniem kariery przez emeryturą.

Całość jest okraszona prostą, acz genialną grafiką, która swoim barwami podkreśla tragizm sytuacji i nastroje bohaterów. 15 minutowy film ogląda się z zapartym tchem. Polecam nawet tym którzy nie mają zbyt wielkiego stężenia benzyny we krwi – po filmie zapragniecie poznać historię tego wydarzenia jeszcze bardziej.

Z kronikarskiego obowiązku. W filmie są drobne błędy, które możemy jednak wybaczyć. Wypadek wydarzył się przy dziennym świetle, a nie tak jak go przedstawiono w filmie nocą. Ponadto trochę zbyt złowieszczo przedstawiono szefa Mercedesa, który odmawia wściekłemu Fitchowi wycofania aut – Neubauer musiał mieć na to zgodę centrali.

Co do tego dlaczego po tak tragicznym zdarzeniu wyścig nie został zatrzymany – tu odsyłam do internetu i literatury. Warto jeszcze tylko dodać, że John Fitch znacząco włączył się w poprawę bezpieczeństwa w motoryzacji, nie tylko na torach. Jego imieniem nazwano m.in. wynalezione przez niego bariery energochłonne.

“Le Mans 55” wyreżyserowany przez Quentina Baillieuxa został bardzo ciepło przyjęty przez krytykę. Od czerwca 2018 roku zdązył zdobyć kilka nagród na festiwalach na całym świecie. Został również zakwalifikowany wstępnie do Oscarów 2020. Trzymam gorąco kciuki i nie chodzi mi tylko o wartość artystyczną “Le Mans 55”, ale i historyczną.

Autor artykułu
More from Piotr Skowron

Mi-24 – pancerny pięćdziesięciolatek

Mi-24 – jeden z najbardziej rozpoznawalnych śmigłowców bojowych na świecie obchodzi właśnie...
Czytaj wiecej