Shelby i Miles – żołnierze Forda na wojnie z Ferrari

Historia motoryzacji to wiele gotowych scenariuszy filmowych. Po jeden z nich sięgnęli twórcy filmu Le Mans '66.

Le Mans ’66 to film opowiadający historię rywalizacji Forda i Ferrari. Nie jest to jednak walka samochodów i ich kierowców – za tym wszystkim stoją dwaj przedsiębiorcy i wizjonerzy: Henry Ford II i Enzo Ferrari.

Pierwszy z nich stał się nieco nieoczekiwanie szefem firmy założonej przez jego dziadka Henry’ego Forda. Stało się to po nagłej śmierci jego ojca, Edsela Forda, który zmarł na raka w czasie II Wojny Światowej. Pod jego rządami, Ford Motor Company zwycięską ręką wyszło z powojennego bałaganu w motoryzacji, rozwijało się dalej i w rezultacie stało się liderem w USA. To on wraz ze zmarłym niedawno Lee Iacoccą dał światu Forda Mustanga.

Drugi to słynny kierowca wyścigowy i założyciel jednej z najsłynniejszych firm motoryzacyjnych świata – Ferrari. Słynny Włoch z Modeny budował zupełnie inne auta w inny również sposób – elitarne, szybkie, doskonale prowadzące się. Produkowano je w niemal ręczny sposób, w przeciwieństwie do masowej produkcji Forda.

Ich drogi zetknęły się na początku lat 60., gdy FoMoCo chciało wykupić Ferrari S. p. A. Niestety dla Forda, Ferrari zablokował tę umowę.

Gdy okazało się, że Amerykanie chcieliby również wejść w posiadanie Scuderia Ferrari – stajni aut wyścigowych, obaj panowie wtedy dość mocno się poróżnili. Do tego stopnia, że Henry Ford postawił sobie za punkt honoru pobicie Ferrari w słynnym klasyku 24h Le Mans. Problem polegał jednak na tym, że włoska stajnia królowała w tej imprezie od lat, a Ford nawet nie miał auta, którym mógłby im zagrozić.

Rozwiązaniem okazała się być umowa z którymś z mniejszych producentów aut sportowych.

Wybór padł na angielską Lolę. Na podstawie modelu Lola Mk6 GT specjalnie dobrany zespół konstruktorów zbudował wóz, który miał pobić Ferrari z ich cudownymi produktami. Niestety jednak, pierwszy start w 1964 roku nie zakończył się dla amerykańskiej marki zbyt dobrze. Cudowny Ford GT40 po prostu nie dojechał do mety.

Po porażkach w innych imprezach Henry Ford zaangażował natomiast znanego już dobrze konstruktora Carolla Shelby’ego, twórce słynnej Cobry, która z resztą bazowała na mechanice Forda. Ten wraz ze sobą wniósł do zespołu przyjaciela i kierowcę, Brytyjczyka Kena Milesa, zwanego Stirlingiem Mossem zachodniego wybrzeża.

Tutaj właśnie zaczyna się historia Le Mans ’66.

Głównymi bohaterami nie są Enzo Ferrari czy Henry Ford II tylko właśnie Shelby i Miles. W rolę pierwszego wcielił się Matt Damon, za to Anglika zagrał doskonale pasujący do roli gościa z Wysp Christian Bale. Historia, którą opowiada Le Mans 66, to historia szorstkiej, męskiej przyjaźni, marzeń i tego, że można je zrealizować, gdy sfinansuje je ktoś z urażoną ambicją i grubym portfelem.

To opowieść o jednej z najpiękniejszych bitew na trwającej wiecznie motoryzacyjnej wojnie. A to wszystko w akompaniamencie ryczących widlastych ósemek, pisku opon i wrzasku setek tysięcy kibiców.

Film został nakręcony ze sporym rozmachem. Obejrzymy w nim bowiem dziesiątki samochodów znanych z torów wyścigowych oraz niesamowite plenery. Nic dziwnego, budżet wynosił niemal 100 milionów dolarów.

Le Mans ’66, znany w USA pod tytułem Ford v Ferrari, w polskich kinach już za miesiąc: 22 listopada.

Zdjęcia: dystrybutor filmu Le Mans 66 Imperial CinePix

Autor artykułu
More from Piotr Skowron

“Jak Zawsze”- Zygmunt Miłoszewski zabiera się za tragikomedię

Twórca słynnego prokuratora Teodora Szackiego, tym razem próbuje sił w zupełnie innym...
Czytaj wiecej