LEGO Forma, czyli klocki dla dorosłych… Kto to wymyślił?

LEGO Forma (kadr ze spotu reklamowego), fot. LEGO
LEGO Forma (kadr ze spotu reklamowego), fot. LEGO
Promowane jako "klocki dla dorosłych" zestawy LEGO Forma wzbudziły ostatnio sporo emocji w internecie. Duński gigant postąpił oczywiście bardzo rozsądnie, z jednej strony dając głos swoim wielbicielom, z drugiej zaś wykorzystując internet do promocji nowych pomysłów i cięcia kosztów ich ewentualnej klapy. W tym konkretnym przypadku można chyba obwieścić sukces, ale sam pomysł wzbudził sporo emocji i pytań na temat tego, gdzie leżą granice przyzwoitości marketingu i czy człowiek, który wymyślił LEGO Forma to geniusz, czy...

Internet daje nieograniczone możliwości – granice w korzystaniu z jego potencjału wyznacza tylko ludzka kreatywność. Tej natomiast z pewnością nie brakuje pracownikom LEGO. Kultowa duńska marka jest jednym z liderów branży zabawkarskiej i potentatem wśród producentów klocków. Nawet w obracającej miliardami firmie liczą się jednak oszczędności. Te natomiast łatwo uzyskać dzięki przemyślanemu testowaniu nowych pomysłów (i nie tylko, ale o tym za chwilę). Zaczynacie łączyć już fakty? Internet daje niespożyte moce przerobowe w kwestii budowania zasięgów nawet przy stosunkowo małych partiach produktów. W ten sposób można sprawdzić poziom zainteresowania i uzyskać odzew potencjalnych klientów. Zwłaszcza, gdy skorzysta się z popularnych serwisów crowdfundingowych, jak Duńczycy uczynili w przypadku LEGO Forma.

LEGO Forma, fot. LEGO
LEGO Forma, fot. LEGO

Wielu internautów zdenerwował już sam fakt, że gigant zajmuje miejsce na platformie, która służy promocji maluczkich kreatywnych. Poszło o kampanię w Indiegogo, gdzie zaprezentowano limitowaną (jak na razie) serię LEGO Forma. Umówmy się jednak, że co do zasady nie naruszyli oni żadnych regulaminów. Wiele firm korzysta z tego typu portali nie tyle w celu uzbierania niezbędnych na realizację projektów środków, ile do promocji już gotowych produktów. Oburzanie się o to jest więc zupełnie niezasadne, co innego, gdy mówimy o samym pomyśle.

Złożone zestawy LEGO Forma (cztery warianty wykończenia), fot. LEGO
Złożone zestawy LEGO Forma (cztery warianty wykończenia), fot. LEGO

W założeniu marki LEGO Forma ma stanowić powiew świeżości w ich asortymencie. Nowość, jakiej nikt jeszcze nie wymyślił! Uwaga, drodzy państwo, oto klocki… DLA DOROSŁYCH. Jest w tym coś z kpiny, czy może – bardziej dyplomatycznie – badania, na ile można sobie pozwolić. A jak wiadomo, w internecie granic jako takich nie ma. Nie powinno więc dziwić, że pomysł momentalnie znalazł zachwyconych nabywców. Czy chodziło o sam produkt, czy może o jego “limitowaną” edycję – to trudno ocenić. Wielu jednak słusznie poczuło się urażonych reklamą, która najzwyczajniej w świecie robi z ludzi durniów. I to na wiele sposobów…

Młody mistrz marketingu w akcji

Lars Silberbauer, fot. larssilberbauer.com
Lars Silberbauer, fot. larssilberbauer.com

LEGO Forma to zestawy klocków, które w swej konstrukcji przypominają ryby. Ruchome ryby, gotowe po złożeniu przyozdobić twoje mieszkanie, byś mógł podziwiać efekty swojej pracy. Jeśli to ma być jedna z zalet produktu, już powinna zapalić się czerwona lampka. Gdzie więc ta innowacyjność? A, no tak. Te rybki mają… zmienne, kartonowe powłoki, które możemy nawet przyozdobić własnoręcznie! “Wnętrzności” to jednak dobrze znane fanom marki części z zestawów LEGO Technic. Cena pojedynczego kompletu (około trzystu elementów) w serwisie Indiegogo wynosiła 45$ (przecena z 55$). Same “skórki” można było natomiast dokupić za 16$ każda (w sumie w ofercie znajdują się cztery modele). Widzimy więc, że dość banalny, jeśli spojrzymy na finalny wygląd, model zdecydowanie nawiązuje w swojej cenie do serii-matki, gdyż Techniki zawsze przyprawiały o ból głowy (nawet ponad tysiąc złotych za bardziej skomplikowane projekty).

Rzecz jednak nie w tym, co się sprzedaje, ale w jaki sposób się to robi. Takie podejście do biznesu uczyniło niegdyś guru ze Steve’a Jobsa, nic więc dziwnego, że twórca potęgi Apple’a ma swoich następców. Jednym z nich jest bez wątpienia Lars Silberbauer. Człowiek, który swoją kreatywnością przyczynił się do sukcesu marki LEGO w mediach społecznościowych, po siedmiu latach w duńskim gigancie odszedł zaledwie przed kilkunastoma dniami. Trudno jednak odbierać mu zasługi, między innymi dla promocji zestawów LEGO Forma. Branżowe media od kilku lat uwzględniały go w rankingach czołowych marketerów Europy, nie ma więc znaczenia, że obecnie skupia się już na obmyślaniu reklam dla koncernu Viacom. To właśnie on pokazał, jak budować w internecie zasięgi i jak korzystać z różnych kanałów. Pech jednak chciał, że ktoś postanowił jego pracę wykorzystać w tak niechlujny sposób.

Zmierzając już do końca – klocki LEGO Forma same w sobie będą z pewnością fajną zabawą na godzinę, może dwie. Po rozsprzedaniu znacznej części limitowanej serii testowej LEGO zapewne przychyli się do woli ludu i wprowadzi serię do regularnej sprzedaży. Rzecz jednak w tym, że wraz z próbą silenia się na innowacyjność, marka w znaczącym stopniu pokazała, jaki ma stosunek do swoich fanów. Nie zrobiło im to dobrego PR-u, nie zdziwiłyby więc informacje o tym, że Silberbauer rozstał się z nimi w nieszczególnie przyjaznych stosunkach wobec zniweczenia jego starań. Płynie z tego jednak lekcja, którą wykorzystać może każdy: nawet starannie budowana konstrukcja może się zawalić, jeśli dorwie się do niej ktoś nieodpowiedni. W przypadku zestawów LEGO Forma rysa raczej nie zniszczy relacji firmy z klientami. Ci chwilę się podąsają, ale i tak prędzej czy później wybaczą. Być może nie sięgając po nowe zestawy, ale kupując te “tradycyjne”. Dla dzieci.

A raczej “dla dzieci” – to w końcu zawsze było kwestią bardzo umowną.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Luc Besson i Netflix będą współpracować?

Wyścigu po tytuł filmowego potentata ciąg dalszy. Netflix planuje olbrzymią inwestycję, której...
Czytaj wiecej