Lexus nie wystartuje w 24 Hours of Nürburgring 2020

Pit stop Lexusa LC podczas zeszłorocznych zmagań na Nürburgring, fot. Lexus International
Pit stop Lexusa LC podczas zeszłorocznych zmagań na Nürburgring, fot. Lexus International
Kultowy niemiecki tor wyścigowy to jedno z ulubionych miejsc Lexusa do testowania ich technologicznych nowinek, ale Japończycy regularnie powracali tam także na coroczny wyścig wytrzymałościowy – tegoroczne zmagania postanowili sobie jednak odpuścić.

Ten rok pod wieloma względami jest inny od poprzednich, zatem kolejna zła wiadomość raczej nikogo już nie zdziwi. Mimo że poszczególne kraje coraz odważniej luzują obostrzenia związane z pandemią koronawirusa, nie wszystko da się przesunąć. 24-godzinny wyścig na Nürburgring, pierwotnie planowany na maj, ma się odbyć pod koniec września. Nie oznacza to jednak, że w zmaganiach wezmą udział wszyscy, którzy pierwotnie wybierali się do Niemiec. Jednym z zespołów, które oficjalnie poinformowały o rezygnacji z kultowego wyścigu, jest Toyota Gazoo Racing. Fabryczny team koncernu Toyoty w zmaganiach miał reprezentować między innymi Lexus LC N24 GT.

Tegoroczne 24 Hours of Nürburgring jak DTM?

Lexusa LC N24 GT na trasie wyścigu dwudziestoczterogodzinnego na Nürburgring w 2019, fot. Lexus International
Lexusa LC N24 GT na trasie wyścigu dwudziestoczterogodzinnego na Nürburgring w 2019, fot. Lexus International

Przełożenie wyścigu to oczywiście komplikacje nie tylko dla organizatorów, ale przede wszystkim dla ekip wyścigowych. Kalendarz jest nieubłagany, a przesuwanie imprez nie wpływa dobrze na prace rozwojowe. Między innymi dlatego z występu w Nürburgu zrezygnował Lexus. Nie wiadomo, jak postąpią inne ekipy, ale może się okazać, że na kultowym torze zobaczymy jedynie niemieckie marki – niczym w ich rodzimej serii wyścigowej. Impreza planowana na 24-27 września to jak na razie wielka niewiadoma. Jednocześnie Japończycy podkreślają, że jeśli tylko będzie to możliwe, powrócą na tor w Nürburgu podczas przyszłorocznych zmagań.

Mogłoby się wydawać, że to nic wielkiego – ot, ominięcie jednego z wyścigów. Nürburgring jest jednak miejscem wyjątkowym, zwłaszcza dla Lexusa. Japońska marka brała udział w zmaganiach na torze w Nürburgu nieprzerwanie od 2007 roku. To z tą trasą mocno związane jest budowanie ich sportowej tożsamości; tu testowane są nowe rozwiązania; to na cześć tego toru nazwano specjalną, limitowaną wersję supersamochodu LFA. Dość powiedzieć, że w tym roku LC N24 GT miała zasilać nowa jednostka napędowa – V-ósemka twin-turbo. Planowano też przetestowanie kilku innych rozwiązań, ostatecznie uznano jednak, że tak późna data tegorocznego wyścigu zaszkodzi przygotowaniom do kolejnego sezonu.

Kierowcy Takeshi Tsuchiya, Naoya Gamou, Takamitsu Matsui i Yuichi Nakayama oraz ekipa techniczna Lexusa w trakcie zeszłorocznych zmagań, fot. Lexus International
Kierowcy Takeshi Tsuchiya, Naoya Gamou, Takamitsu Matsui i Yuichi Nakayama oraz ekipa techniczna Lexusa w trakcie zeszłorocznych zmagań, fot. Lexus International

Rezygnacja z wizyty na Nürburgring była zatem trudną decyzją, czego nie ukrywa Akio Toyoda. Prezes Toyota Motor Corporation słynie z zamiłowania do wyścigów, sam zresztą wielokrotnie siadał za kierowcą bolidu. Nie jest też żadną tajemnicą, że bez niego Lexus być może nigdy nie opuściłby bezpiecznej przystani samochodów klasy premium, coraz odważniej poczynając sobie w sportach motorowych. Tor w Nürburgu jest natomiast jednym z jego ulubionych, dlatego Japończyk wystosował specjalne oświadczenie:

Kiedyś mieszkający w Nürburgu przyjaciel przysłał mi zdjęcie kwitnących tam wiśni – ich pięknych kwiatów, które w tym roku zakwitły ponownie. W ich obliczu przez ostatnich trzynaście lat wraz ze zespołem modliliśmy się przed wyścigiem o bezpieczeństwo, jednocześnie zobowiązując się do tworzenia coraz lepszych samochodów. W tym roku niestety nie będziemy mogli tego powtórzyć, co ogromnie nie rozczarowuje.

Nawet w niesprzyjających okolicznościach, choć jestem teraz w Japonii, patrzę na tę fotografię i czynię to samo postanowienie.

Zdecydowaliśmy, że nie wystartujemy w tegorocznym wyścigu. Nie zmienia to jednak naszego postanowienia: wraz ze wszystkimi mechanikami, inżynierami, kierowcami, dostawcami, sponsorami i partnerami nadal chcemy produkować coraz lepsze samochody. Mam nadzieję, że nasi fani to zrozumieją i wciąż będą nam w tym towarzyszyć oraz wspierać nasze działania w przyszłości.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Ralph Gräf ruszył śladem upadającej legendy Route 66

Route 66 jest jednym z symboli Stanów Zjednoczonych, jednak każda legenda ma...
Czytaj wiecej