Wyczekiwany LF-1 Limitless zadebiutuje w 2022?

Lexus LF-1 Limitless, fot. Lexus
Lexus LF-1 Limitless, fot. Lexus
To już dwa lata odkąd Lexus pokazał swój koncepcyjny, high-endowy model SUV-a o oznaczeniu LF-1 Limitless. Japońscy dziennikarze zastanawiali się ostatnio, jak mają się prace nad produkcyjną wersją tego luksusowego samochodu i opublikowali kilka ciekawych informacji na jego temat.

Domysły dotyczące dalszych losów LF-1 Limitless nie ustają, choć od premiery konceptu mijają kolejne miesiące. Raz na jakiś czas wzmagają się jednak nowe fale plotek i przypuszczeń, czemu oczywiście trudno się dziwić – w końcu mówimy o jednym z najbardziej zjawiskowych projektów ostatnich lat. Jedna z takich fal zalała internet w kwietniu. Sugerowano wówczas, że produkcyjna wersja LF-1 Limitless miałaby nosić nazwę LQ, a cena ma oscylować wokół 80 000 dolarów. Samochód nazwano też “następcą LX-a“, choć to akurat żadna nowość, bo o LF-1 Limitless już od dnia premiery mówi się jak o nowym, flagowym SUV-ie japońskiej marki. Cena jest natomiast odpowiednia dla luksusowej konkurencji w tej klasie. Rodzimi dziennikarze pokusili się jednak o coś więcej.

LQ? To bez znaczenia. LF-1 Limitless to idea w najczystszej postaci

Lexus LF-1 Limitless, fot. Lexus
(Fot. materiały prasowe)

Niezapowiedziane nowości w ofercie najłatwiej sprawdzić… w urzędzie patentowym. Wielokrotnie to właśnie w ten sposób opinia publiczna dowiadywała się o nowych projektach, których firmy jeszcze nie upubliczniły. Między innymi stąd pomysł, by produkcyjna wersja LF-1 Limitless nosiła nazwę LQ. Czy ma to jednak jakiekolwiek znaczenie? Najważniejsze, by złakniona wyjątkowych doznań potencjalna grupa odbiorców otrzymała to, co zdaje się oferować ten motel. Zachwycający design, stylowe wykończenie i osiągi, jakich nie powstydziłyby się samochody sportowe. Oczywiście te cechy są celem Lexusa przy każdym kolejnym projekcie. Od LF-1 Limitless oczekuje się więc, że będzie to crème de la crème luksusowej jazdy w japońskim wydaniu. W tym kontekście oznaczenie na klapie bagażnika jest najmniej istotne.

Hiroaki Ui z magazynu “Best Car” zdobył informacje, które rzucają światło na losy konceptu pokazanego w Detroit przed dwoma lat. Japończyk przypomina przy tym, że plany dotyczące wprowadzenia do sprzedaży produkcyjnej wersji LF-1, od początku zakładały rok 2021 lub 2022. Z uwagi na obecną sytuację na świecie i jej wpływ na gospodarkę oraz konsumpcję trzeba jedna założyć, że obecny rok fiskalny zamknięty zostanie ze stratami – to zaś powód, by wstrzymać się z premierą. Inna sprawa, że koronawirus wymusił też wstrzymanie prac w sensie dosłownym – by uniknąć zachorowań, trzeba było zamknąć fabryki. Wszystko to może się odbić na czasie, w jakim projekt zostanie ukończony, ale nie powinno na jego jakości.

Cel? Sam szczyt!

Lexus LF-1 Limitless, fot. Lexus
(Fot. materiały prasowe)

W przeszłości wielokrotnie wymieniano różne luksusowe marki, z którymi Lexus konkuruje. Japończycy niejednokrotnie udowadniali jednak, że interesuje ich jedynie walka z samym sobą i pokonywanie kolejnych barier. Dziennikarz “Best Car” także nie rozmienia się na drobne i wymienia tylko jednego konkurencja dla LF-1 Limitless – Porsche Cayenne. Zgodnie z jego wiedzą nowy SUV Lexusa ma jednak górować nad niemieckim konkurentem.

Z informacji uzyskanych przez Uiego wynika, że produkcyjna wersja będzie nieco mniejsza od tej zaprezentowanej przed dwoma laty. To zaś zbliża wymiary nowego Lexusa do niemieckiego SUV-a. Różnice wyliczać można dosłownie w centymetrach: LF-1 ma niespełna osiem centymetrów większy rozstaw osi, jest też nieco dłuższy, ale za to niższy. To wysmukla jego sylwetkę i nadaje jej dynamiki. O ile estetyka jest tu kwestią drugorzędną – każdy odbiera ją bowiem na własny sposób, a gusta i guściki decydują, który projekt wygląda lepiej, o tyle produkcyjny LF-1 Limitless ma się bronić: mocą, wydajnością oraz ekologiczną pracą.

W tym celu pod jego maską miałby się znaleźć nowy, hybrydowy silnik V6 Dynamic Force Twin Turbo o pojemności trzech litrów. To pierwsza turbodoładowana, hybrydowa jednostka napędowa w historii Lexusa. Nowy motor miałby zastąpić trzyipółlitrową hybrydę V6, montowaną obecnie m.in. w modelach LC i LS. Już zastosowanie tego silnika zapewniałoby lepsze osiągi, przy jednoczesnej oszczędności paliwa. Na tym jednak nie poprzestano. Jeśli informacje Hiroakiego Uiego się potwierdzą, w LF-1 Limitless będzie można wybrać także mocniejszą jednostkę. Mowa o nowym, czterolitrowym motorze V8 Dynamic Force Twin Turbo. Ma on zastąpić pięciolitrowy silnik V8 2UR-GSE, obecnie stosowany choćby w RC F. Z nim pod maską produkcyjna wersja LF-1 nie będzie miała sobie równych wśród luksusowych SUV-ów.

Niezależnie od tego, czy informacje redaktora magazynu “Best Car” się potwierdzą, Lexus LF-1 Limitless aż do momentu właściwej premiery będzie rozbudzać ciekawość fanów motoryzacji. Jego wyjątkowy design, łączący elegancję i przebojowy wygląd, to przecież cecha, za którą pokochaliśmy odważną stylistykę nowych modeli Lexusa. Gdy dodamy do tego osiągi, otrzymamy ucieleśnienie tożsamości japońskiej marki – stylowy hołd technicznemu kunsztowi i ekscytujące doznania za kierownicą.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Levi’s x Gorillaz, czyli markowe zrób-to-sam dla fanów

Powiało trochę fanowskimi samoróbkami z czasów, gdy nikt jeszcze nie zaprzątał sobie...
Czytaj wiecej