Lexus LFA doczeka się następcy?

Bajecznie drogi Lexus LFA w wersji Nurburgring (egocar.pl)
Bajecznie drogi Lexus LFA w wersji Nurburgring (egocar.pl)
Supersamochody często postrzegane są przede wszystkim przez pryzmat osiągów, jednak inżynierowie Lexusa zupełnie inaczej podeszli do tego tematu. Efektem ich precyzji i stałego przesuwania granic był niesamowity, wyprodukowany w liczbie zaledwie pięciuset egzemplarzy Lexus LFA. I choć japońska marka wyraźnie skupiła się w ostatnich latach na samochodach luksusowych, sportowy pazur nigdy nie zniknął z ich filozofii, a plotki o konstruowaniu następcy LFA jedynie się nasiliły.

Marzenie, jakim Lexus LFA był właściwie dla każdej osoby związanej z marką, żyło na papierze znacznie dłużej niż w rzeczywistości. Najdoskonalsze dzieło japońskiej inżynierii powstawało przez dekadę, by przeminąć po zaledwie dwudziestu czterech miesiącach. Pozostała jedynie legenda, choć swoje zadanie supersamochód z Motomachi oczywiście spełnił. Rosnącej w siłę firmie potrzeba było namacalnych dowodów potęgi, przesunięcia pewnych granic. Unaocznienia geniuszu inżynierów i niepowtarzalnej filozofii im towarzyszącej. Dokonano tego w 2010, a po wyprodukowaniu zaledwie pięciuset sztuk pożegnano model z honorami, skupiając się nad rozwojem innych segmentów. Zarzekano się przy tym, że G+ już ich nie interesuje… Mimo upływu lat i oficjalnych komunikatów trudno jednak uwierzyć, by produkcja supersamochodu była jedynie pozycją do odhaczenia na liście. Nie dla firmy, której przewodzi miłośnik motosportu i okazjonalnie kierowca rajdowy!

Lexus LFA to rasowy supersamochód zaprojektowany, by osiągnąć jeden cel – zapewnić najwyższą przyjemność z jazdy. Przesunęliśmy każdą granicę, by go osiągnąć. – mówił o swoim dziele Haruhiko Tanahashi, główny inżynier programu rozwoju LFA

Na przełomie XX i XXI wieku wiedziano, że dla Lexusa, który pragnie dostarczać klientom produkty najwyższej jakości, stworzenie supersamochodu to tylko kolejny, niezbędny krok w rozwoju. Prace pod przewodnictwem Tanahashiego rozpoczęto w roku 2000. W końcu, po dziesięciu latach rozwoju, projekt wszedł do produkcji. Ręcznie montowane w słynnej fabryce Motomachi maszyny zachwyciły, dowiodły wartości marki i… przeszły do historii. Od tego czasu wiele w firmie się zmieniło.

Lexus LFA – czy możliwy jest jego powrót?

Lexus LFA testowany na torze Nürburgring, fot. Chris Doane Automotive
Lexus LFA testowany na torze Nürburgring, fot. Chris Doane Automotive

O wiele większą wagę przywiązuje się obecnie do designu i filozofii projektowania, z generacji na generację zachwycając coraz bardziej. Nie zrezygnowano także ze sportowego zacięcia – choć Lexus LFA nie jest w zasięgu serii F, ta ma się świetnie. Niedawno zaprezentowano także nowy flagowy model sportowy – Lexusa LC. Wydawało się, że to właśnie jego można okrzyknąć następcą japońskiego supersamochodu. Dość nieoczekiwanie pojawiły się jednak plotki, że Lexus LFA może doczekać się nowego wcielenia. I to szybciej, niż mogłoby się wydawać!

Lexus LFA testowany na torze Nürburgring, fot. Chris Doane Automotive
Lexus LFA testowany na torze Nürburgring, fot. Chris Doane Automotive

Wszystkiemu winne testy, które przypadkiem podpatrzono na słynnym torze Nürburgring. Niedawno trafiono tam na sesję, w której udział wziął pomarańczowy Lexus LFA (edycja Nürburgring Package, wyprodukowano zaledwie 50 egzemplarzy). Część karoserii była jednak zakamuflowana, co jedynie potwierdza, że mogły to być oficjalne testy. Wprawni obserwatorzy mogli natomiast dostrzec różnicę między oryginałem a tym, co testowano w Niemczech. Zaskakiwać może jednak komentarz, jakiego do całej sytuacji udzieliła firma:

Nie mamy pojęcia, co tam się działo. – rzecznik amerykańskiego oddziału Lexusa

Sytuacja jest dość nietypowa. Kierownictwo japońskiej firmy od lat powtarza, że nie jest im potrzebny nowy supersamochód. Lexus LFA wciąż jednak budzi zainteresowanie, o czym donoszą dealerzy marki w różnych zakątkach świata. Niemniej jednak bardziej sensowne zdaje się obecnie rozwijanie modelu LC, który szturmem zdobywa rynek segmentu G. Testy zaś pozostają w sferze domysłów. Może oznaczały one dopiero przymiarki do nowego projektu, a może Lexus LFA z Nürburgring był prywatną maszyną, do której sprawdzano tylko nowe części. Sprawy nie rozjaśnia twarde stanowisko firmy, choć kuluary aż huczą. Dość szybko pojawiły się bowiem niepotwierdzone informacje, że nowy Lexus LFA może pojawić się… już w przyszłym roku! Sugerowanie jednak, że premiera szykowana jest na październikowe Tokyo Motor Show 2019, zdaje się – jak na razie – myśleniem życzeniowym.

Lexus LFA testowany na torze Nürburgring, fot. Chris Doane Automotive
Lexus LFA testowany na torze Nürburgring, fot. Chris Doane Automotive
Autor artykułu
More from Damian Halik

“BOND 25” – co wiemy na temat kolejnego filmu o Agencie 007?

Kto, co, kiedy, jak i dlaczego? "Bond 25" – niezatytułowana jeszcze, jubileuszowa...
Czytaj wiecej