30 lat temu Lexus LS 400 oficjalnie zadebiutował na rynku

Japońska delegacja i pierwsze Lexusy LS 400 wprowadzone do sprzedaży w Stanach Zjednoczonych, fot. Lexus International
Japońska delegacja i pierwsze Lexusy LS 400 wprowadzone do sprzedaży w Stanach Zjednoczonych, fot. Lexus International
Powołanie do życia marki Lexus to historia łącząca w sobie zarówno japońską pracowitość, rzemieślniczy kunszt oraz wybiegającą w przyszłość myśl techniczną, jak i upór, wyjątkową wizję oraz podążanie własną drogą, często wbrew rynkowej sytuacji i logice, ale przede wszystkim – chęć tworzenia samochodów, które dla ich posiadaczy będą czymś więcej niż środkiem lokomocji.

Już sam pomysł powołania do życia nowej marki luksusowej mógł się w latach 80. wydać czymś absurdalnym. Zaledwie dekadę po kryzysie naftowym, który nie tylko na nowo ustalił zasady gry na rynku motoryzacyjnym, ale i wywrócił do góry nogami gospodarki niemal wszystkich uprzemysłowionych krajów świata, inne firmy zachowywały się zgoła odmiennie. Ba, część największych producentów samochodów balansowała wówczas na krawędzi bankructwa. Eiji Toyoda nie szukał tu jednak swojej szansy – wręcz przeciwnie, mimo dobrej kondycji własnego koncernu, wciąż widział braki w ofercie, które musiał uzupełnić, by konkurować z najlepszymi. Tak oto z wielkich ambicji i wysiłku naprawdę wielu osób na początku lat 80. XX wieku zrodził się Lexus – inwestycja, która mogła pogrążyć Toyotę lub wynieść ją na szczyt.

W pogoni za wielkością

Od lewej: Roger B. Smith (prezes General Motors), Eiji Toyoda (prezes Toyota Motor Corporation) oraz jeden pracowników fabryki (4 kwietnia 1985), fot. Paul Sakuma/Lexus International
Od lewej: Roger B. Smith (prezes General Motors), Eiji Toyoda (prezes Toyota Motor Corporation) oraz jeden pracowników fabryki (4 kwietnia 1985), fot. Paul Sakuma/Lexus International

Był rok 1983. Toyota – topowa japońska marka – coraz poważniej myślała nad zdobyciem zachodnich rynków. W niższych segmentach samochody koncernu cieszył się renomą dzięki trwałości i niezawodności, a w późniejszych latach ich popularność jedynie wzrosła za sprawą sukcesów rajdowych Celiki i Corolli. To jednak nie satysfakcjonowało Eijiego Toyody, który pragnął czegoś więcej. Największym mankamentem, jaki dostrzegał w ofercie swojej firmy, były wówczas samochody premium – a właściwie ich brak. W tamtym czasie Toyota produkowała tylko jeden model luksusowy – Century – który dostępny był wyłącznie w Japonii, podczas gdy na Zachodzie królowały Mercedesy i BMW. Charakterny Japończyk zaangażował więc olbrzymie środki, by zaatakować szczyt – to była akcja w stylu wszystko albo nic.

Miliard dolarów, sześćdziesięciu projektantów, tysiąc czterystu inżynierów oraz dwa i pół tysiąca techników – te liczby świetnie oddają skalę, na jaką Toyota Motor Corporation zakroiła swoje prace nad nowym, luksusowym samochodem. W sumie mówimy o dwudziestu czterech załogach, składających się na tak zwany Krąg F, któremu przewodził Ichiro Suzuki. Pracę zaczęto od podstaw, a w tym przypadku oznaczało to wyprawę do Stanów Zjednoczonych i zbadanie tamtejszego rynku. Po miesiącach ankiet uwzględniających oczekiwania klientów oraz obserwowaniu konkurencji, w końcu można było zabrać się za projektowanie.

Lexus LS 400 – wyjątkowy od samego początku

Pierwsza generacja Lexusa LS 400, fot. Lexus International
Pierwsza generacja Lexusa LS 400, fot. Lexus International

Dziś wiemy, że Lexus LS 400 – pierwszy model, jaki do sprzedaży wprowadzono właśnie we wrześniu 1989 roku, okazał się nie tylko hitem, ale i modelem przełomowym dla całego segmentu F. Zanim jednak powstał projekt, mijały miesiące. Kierujący poczynaniami designerów Kunihiro Uchida skupiał się na bezpieczeństwie, aerodynamice i detalach, które mogły wyróżnić jego dzieło. Pierwszy prototyp powstał w roku 1985 – w ciągu kolejnych dwóch lat wykonano ich grubo ponad czterysta, nim w maju 1987 roku zarząd koncernu zatwierdził projekt. Myślicie, że to dużo? Silnik wybrano spośród niemal tysiąca prototypów!

Już sam budżet siłą rzeczy zapisał się w historii motoryzacji jako największa wówczas inwestycja. Działalność Kręgu F to jednak nie wszystko. By stworzyć samochód, o którym marzył Eiji Toyoda, trzeba było także zmodernizować fabrykę Tahara. I tu nie obyło się bez przełomowego momentu – wyposażono ją bowiem w pierwszą na świecie linię robotów spawalniczych, którymi kierowano za pomocą wiązki laserowej. Nowa, luksusowa Toyota nabierała kształtu i zachwycała innowacyjnością. Celowano jednak w rynek amerykański, a więc i nazwę trzeba było wymyślić od nowa.

Jak Alexis zastąpił Lexus

Japońska delegacja i pierwsze Lexusy LS 400 wprowadzone do sprzedaży w Stanach Zjednoczonych, fot. Lexus International
Japońska delegacja i pierwsze Lexusy LS 400 wprowadzone do sprzedaży w Stanach Zjednoczonych, fot. Lexus International

Toyota, jako synonim niezawodności, oczywiście mogła wejść na rynek amerykański z nowym, luksusowym modelem pod własnym szyldem. Marketing odgrywał tu jednak olbrzymią rolę, a niezawodność znaczyła zbyt mało, by Japończycy mogli liczyć na mocne wejście. Postanowiono stworzyć nową markę, od samego początku wyróżniającą się swym designem i wyjątkowością, ale bez skojarzeń z produkującym ją koncernem. Spośród ponad dwustu pomysłów, wśród których nie było nawet słowa “Lexus”, wybrano pięć: Alexis, Calibre, Chaparel, Vectre i Verone. Na ostatnim etapie Alexis przemianowano na Lexis, ostatecznie raz jeszcze korygując to słowo, by otrzymać finalne Lexus. Potem przyszła pora na nowoczesny logotyp, także kilkukrotnie zmieniany, nim wymyślono ten, który doskonale znamy. Później wystarczyło już tylko zrobić show.

Oficjalnie Lexus LS 400 zadebiutował 11 stycznia 1989 roku podczas North American International Auto Show w Detroit. Nazwa modelu to nic innego, jak skrót od słów “Luksusowy Sedan” (ang. “Luxury Sedan”), a debiut w stolicy amerykańskiej motoryzacji był strzałem w dziesiątkę. Zaczęto więc wielkie przygotowania do premiery w salonach – wybrano kilkudziesięciu dealerów, którzy musieli dostosować swoje salony do wymogów klasy premium. Sprzedaż ruszyła we wrześniu, a do końca 1989 roku Lexus LS 400 tylko w Stanach Zjednoczonych sprzedał się w liczbie 16 000 egzemplarzy… i zaliczył wpadkę.

Reklama dźwignią handlu

Aż połowa ze sprzedanych w pierwszym okresie działalności samochodów posiadała drobny defekt związany z tempomatem oraz trzecim światłem stopu. Tutaj jednak Japończycy zareagowali tak, że cała sprawa jedynie wypromowała ich nową markę jeszcze bardziej. Błyskawicznie zorganizowano bowiem ludzi, którzy w systemie door to door załatwili problem. W ciągu miesiąca każdy, u kogo wystąpiła awaria, został odwiedzony przez przedstawicieli firmy. Ci zaś zabrali samochód na kilka dni, po czym oddali go z poprawkami oraz pełnym bakiem. Do dziś zresztą serwis Lexusa uznawany jest za najlepszy na świecie.

Dobre wrażenie to jedno, ale ważna była też reklama. Spoty wyreżyserowano jednak genialnie, a ich sugestywność oraz wyjątkowe formy do dziś zachwycają nie mniej, niż przed trzema dekadami.

Jak dziś wiadomo, ryzyko podjęte w latach 80. przez Eijiego Toyodę opłaciło się. Lexus LS 400 pojawił się na rynku, zupełnie zaskakując konkurencję, ale przede wszystkim – wyznaczając nowe standardy. Ich wkład technologiczno-designerski w rozwój motoryzacji jest nie do podważenia, tym bardziej że do dziś to właśnie Lexus i Toyota stale patrzą w przyszłość i tworzą wizjonerskie samochody. To bez wątpienia były trzy dekady innowacji, trudnych momentów i walki o klienta z branżowymi gigantami. Każdy z przedstawicieli Toyota Motor Corporation jest jednak zgodny – było warto.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Kultowy horror “The Thing” w formie gry planszowej

Aż trudno uwierzyć, że kultowe "Coś" Johna Carpentera w przyszłym miesiącu skończy...
Czytaj wiecej