Lexus zamyka fabryki, ale otwiera się na klientów!

Lexus LC 500 na ostatnim etapie produkcji, fot. Lexus International
Lexus LC 500 na ostatnim etapie produkcji, fot. Lexus International
Koronawirus SARS-CoV-2 wpływa na każdą branżę oraz każdą dziedzinę życia, ale najprężniej działające koncerny starają się minimalizować straty. Mimo przestoju na liniach produkcyjnych, Toyota Motor Corporation postanowiła uruchomić w Polsce salon internetowy.

Branża motoryzacyjna, podobnie jak większość gałęzi przemysłu, musi się liczyć ze stratami finansowymi i zmianami w podejściu do pracy. W dobie kryzysu największe koncerny starają się więc funkcjonować tak, by te straty minimalizować. Zdrowie i bezpieczeństwo pracowników są jednak najważniejsze, dlatego Lexus, odpowiedzialnie podchodząc do problemu, zamyka fabryki. Podobnie zresztą jak siostrzana Toyota. Obie japońskie firmy wstrzymują jednak tylko część produkcji.

Mimo że Lexus zamyka fabryki, produkcja modelu LC 500 nie będzie wstrzymana, fot. Lexus International
Mimo że Lexus zamyka fabryki, produkcja modelu LC 500 nie będzie wstrzymana, fot. Lexus International

Wstępnie, do 19 kwietnia 2020 r., pracę przerwą otwarte zaledwie trzy miesiące temu zakłady w indyjskim Bidadi; fabryka w amerykańskim Georgetown (w obu produkowano model ES); a także kanadyjskim Cambridge (model RX). Do tego należy doliczyć trzy kolejne manufaktury w Japonii, które postój zaczną 3 kwietnia. Mowa o dwóch liniach produkcyjnych w Taharze (modele GX, LX, IS, RC, LS i NX) oraz trzeciej w Kyushu (modele CT, IS, ES, UX, NX i RX). Tutaj przerwa ma potrwać najdalej do 15 kwietnia. Jednocześnie koncern podkreśla, że prac nie wstrzymuje Motomachi – jedna z najdoskonalszych fabryk samochodów na świecie, gdzie powstają Lexusy LC oraz GS.

Nowe wyzwanie wymaga nowego podejścia

Lexus zamyka fabryki, ale uruchamia też wirtualny salon dla klientów w Polsce, fot. Toyota Motor Poland
Lexus zamyka fabryki, ale uruchamia też wirtualny salon dla klientów w Polsce, fot. Toyota Motor Poland

Spokojnie. Samochodów na pewno wystarczy… Tylko jak je kupić? Jako że ograniczenia w poruszaniu się wprowadza coraz więcej krajów świata, koncern Toyoty postanowił wyjść swoim klientom naprzeciw… w internecie. Rozwiązanie to funkcjonowało oczywiście na wybranych rynkach, ale dla większości wirtualne salony to nowość. Polski oddział firmy nad nowym udogodnieniem pracował podobno już od października 2019. Pandemia zastała koncern w trakcie testów, które od kilku miesięcy trwały w trzech polskich salonach Toyoty. Czas programu pilotażowego skrócono, by nowe możliwości zaoferować każdemu, kto pomyśli o zakupie Lexusa bądź Toyoty.

W obliczu zagrożenia epidemiologicznego, mając na uwadze zdrowie i komfort życia naszych Klientów oraz pracowników sieci dilerskich, bezzwłocznie uruchomiliśmy internetowe salony u wszystkich dilerów Toyoty oraz Lexusa w Polsce. Naszym celem było stworzenie maksymalnie prostej formy kupna nowego auta dla Klientów, którzy dziś nie chcą wychodzić z domu i odwiedzać salonów sprzedaży. Osobiście uważam, że tak innowacyjna usługa będzie dalej wykorzystywana jako dodatkowy kanał sprzedaży także po okresie pandemii wirusowej.

– Jacek Pawlak, prezes Toyota Motor Poland

Jak to działa? Wystarczy odwiedzić oficjalne witryny internetowe obu marek – toyota.pl lub lexus-polska.pl – za pośrednictwem komputera, tabletu czy smartfona. Po krótkiej wideokonferencji sprzedawca umówi nas na termin wirtualnego spotkania, podczas którego pomoże nam wybrać najlepiej pasujący do naszych potrzeb model, wersję wyposażenia czy ofertę finansowania.

Jeśli wirtualne zakupy sprostają naszym wymaganiom, umowę otrzymamy kurierem, a samochód zostanie dostarczony pod wskazany adres. Wszystko bez wychodzenia z domu i zbędnych kontaktów z innymi ludźmi. Jedyne, co w ten sposób tracimy, to przekonanie się o urokach filozofii omotenashi. Wirtualny sprzedawca z pewnością zrobi jednak wszystko, co w jego mocy, byśmy poczuli się jak w domu.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Sebastian Tomczak ma problemy z prawami autorskimi do… szumu białego

Sztuka – nawet ta najdziwniejsza – nadal pozostaje sztuką, lecz doktor Sebastian...
Czytaj wiecej