Lidia Yuknavitch – “Misfit. Manifest” [RECENZJA]

Lidia Yuknavitch (Paryż, 2013), fot. Andrew Kovalev
Lidia Yuknavitch (Paryż, 2013), fot. Andrew Kovalev
Ludzi dziwnych (czy to z wyglądu, czy też z zachowania) zwykło się wytykać palcami – czyż nie? Ocenianie ich, oczywiście w sposób negatywny, stało się elementem zupełnie powszechnym, ale ile razy przeszło nam w ogóle przez myśl, że za postawą tego człowieka kryje się jakaś historia?

Podoba mi się hasło TED Books: “Małe książki o wielkich ideach”. Podobnie jak słynne pogadanki z TED Talks, wydawane przez tę instytucję książki mają otwierać oczy – a przecież do tego nie potrzeba setek stron. Wystarczy konkret, który można wchłonąć za jednym posiedzeniem. Tak też jest w przypadku tekstu “Misfit. Manifest” Lidii Yuknavitch, który niedawno ukazał się w Polsce nakładem Wydawnictwa Relacja. Zaledwie 155 stron, nawiązujących do prelekcji “The Beauty of Being a Misfit”, to połączenie psychologicznych analiz; elementów brutalnie szczerej autobiografii; żywych przykładów oraz spinającego to wszystko przesłania: bądź dla drugiego człowieka… człowiekiem.

Misfit to ktoś niedopasowany, niepasujący nigdzie, nieprzystosowany. Dziwak, odmieniec, ekscentryk… Osoba, która słabo adaptuje się w nowych sytuacjach i środowiskach. To wstydliwe określenie, którym nikt z własnej woli by się nie opisał. Do teraz.

– Lidia Yuknavitch

Idea, jaką niesie “Misfit. Manifest”, może wydać się banalna. O ile świadomie nie krzywdzimy innych, każdy z nas ma się przecież za dobrego człowieka. Sęk w tym, że często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wielką moc mają słowa i jak głębokie rany można zadać pozornie niegroźnym zdaniem; oceną kogoś, o kogo życiu nie mamy pojęcia. Z drugiej strony – nikt nie pomoże “odmieńcowi”, jeśli on sam tego nie zrobi.

Od wyparcia po akceptację – po to powstał “Misfit. Manifest”

"Misfit. Manifest" – Lidia Yuknavitch, fot. Wydawnictwo Relacja
“Misfit. Manifest” – Lidia Yuknavitch, fot. Wydawnictwo Relacja

Lidia Yuknavitch nie zrodziła się w 2016 roku, gdy w ramach TED Talks wygłosiła “The Beauty of Being a Misfit”. Pięćdziesięciosiedmiolatka ma tytuł doktora literatury angielskiej, jest wykładowcą akademickim oraz autorką licznych, poczytnych książek. Człowiek sukcesu? Być może, ale by znaleźć się w tym miejscu, musiała przeżyć piekło w domu rodzinnym; stoczyć się na dno na samym początku dorosłego życia; a następnie mozolnie i sukcesywnie zbierać kawałki własnego, rozbitego “ja”, by wyjść na prostą.

W “Misfit. Manifest” czytamy o trudach dorastania w patologicznej rodzinie, o tym, jak Lidia wylądowała na ulicy – nie z powodu problemów finansowych, a z własnej woli, w ramach wewnętrznej walki po utracie dziecka. Na swoim przykładzie, a także na licznych przykładach jej przyjaciół-misfitów autorka dowodzi, że upadek nie jest wystarczającym powodem do wykluczenia.

Każdy ma problemy, ale ostatnim, na czym powinno nam w takim momencie zależeć, to ocena innych, niemających pojęcia, co nam się przydarza każdego dnia. W tym ujęciu “Misfit. Manifest” powstał ewidentnie z myślą o osobach podobnych do autorki – innych misfitach. Poza wadami, jakie chyba każdy (łącznie z nimi) dostrzega w dziwakach, mogą oni bowiem skrywać cechy, które nie tylko ich wyróżniają, ale wręcz stanowią siłę – o ile będą w stanie je dostrzec i rozwinąć.

Niejako po drugiej stronie stoją natomiast ci, którzy nie mogliby się nazwać misfitami, a dziwaków nierzadko wytykają palcami.

I do nich Yuknavitch wystosowała apel. Otwarcie dzieląc się swoją trudną historią, autorka miała na celu pokazanie, że nie zawsze trzeba drugiego człowieka rozumieć. Podłością jest jednak jego stygmatyzowanie tylko dlatego, że nie wpisuje się w utarte schematy. O ile więc z punktu widzenia odmieńców “Misfit. Manifest” jest rodzajem terapeutycznego apelu o danie szansy samemu sobie; o tyle dla reszty społeczeństwa jest to swego rodzaju prośba o otwartość; nawet nie o pomoc, ale przynajmniej o to, by nie przeszkadzać. W końcu, czy nie na tym polega tolerancja?

Osobom o podejściu “zdroworozsądkowym” tekst w wielu miejscach może wydać się zwykłą paplaniną, ale to wiele powie o ich “zdroworozsądkowości”. Trudno bowiem nie przyznać autorce racji i nie pochwalić próby pogodzenia dwóch zupełnie różnych środowisk, które – chcemy tego czy nie – w równym stopniu stanowią składową ogółu społeczeństwa.

“Misfit. Manifest” Lidii Yuknavitch ukazało się nakładem Wydawnictwa Relacje. Po szczegóły odsyłam więc na ich stronę, a także na stronę autorki. Dobrym wstępem do lektury wydaje się natomiast wspomniane wystąpienie w ramach TED Talks, które możecie zobaczyć poniżej.

Autor artykułu
More from Damian Halik

W Barcelonie zabłysnął zjawiskowy Lexus LC 500h Matte

Mogliśmy już przywyknąć do niezwykle intensywnych, z miejsca sprawiających wrażenie agresywnej, sportowej...
Czytaj wiecej