Jak tegoroczna Liga Mistrzów wpłynie na przyszłe edycje?

Robert Lewandowski, Bayern Monachium, Liga Mistrzów 2020, Liga Mistrzów UEFA, Puchar Ligi Mistrzów UEFA, Michael Regal, UEFA
Robert Lewandowski z pucharem Ligi Mistrzów UEFA, fot. Michael Regal/UEFA
Za nami niezwykły sezon Ligi Mistrzów okraszony zwycięstwem Bayernu z Robertem Lewandowskim w składzie. Pojawiają się jednak pytania o kształt rozgrywek w następnych latach. Czy Final Eight w formie z tego sezonu powinna zastąpić dotychczasowe potyczki w fazie pucharowej?

To był najdłuższy sezon Ligi Mistrzów od początku istnienia rozgrywek. Nie tylko od ich reformy z 1992 roku, ale też samych początków najważniejszego europejskiego pucharu, a więc roku 1955. Sezon zwieńczony nową formułą – wymuszoną przez obecną sytuację na świecie – był dużą odmianą. Co ciekawe, kibice z całego świata wypowiadają się o niej bardzo pozytywnie. Odzew był tak duży, że prezydent UEFA zapowiedział zastanowienie się nad zachowaniem tej formy finałów. Czy Liga Mistrzów doczeka się rewolucji?

Cofnijmy się do 11 marca 2020 roku

Marcos Llorente, Liga Mistrzów, Liverpool FC, Atletico Madryt, Iain Watts, Mercury Press
Marcos Llorente po zdobyciu drugiej bramki w dogrywce meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów między Liverpoolem FC a Atlético Madryt, fot. Iain Watts/Mercury Press

COVID-19 był już na ustach wszystkich w Europie i na świecie, ale na Anfield, przy pełnych trybunach, rozegrano mecz 1/8 finału Ligi Mistrzów. Obrońcy tytułu, Liverpool FC, musieli odrobić straty z meczu w Madrycie – Atlético wygrało na swoim terenie 1:0. The Reds w regulaminowym czasie gry osiągnęli swój cel i doprowadzili do dogrywki. Tam jednak czekał na kibiców prawdziwy rollercoaster.

Anglicy prowadzili już 2:0, by stracić aż trzy gole, przegrać przed własną publicznością 3:2 i odpaść z rozgrywek. Choć ze smutnym dla gospodarzy zakończeniem, mecz był genialną reklamą Ligi Mistrzów. To pokaz walki, gry do samego końca, wyrównanego dwumeczu i dobrania taktyki do przeciwnika. Szybko zaczęło się jednak mówić, że może to być ostatni mecz sezonu.

Kolejne ligi wstrzymywały rozgrywki lub nawet kończyły sezon. Przeniesiono EURO 2020 na następny rok, a Liga Mistrzów pozostawała w zawieszeniu – nie rozegrano czterech meczów rewanżowych 1/8 finału. Stąd pomysł UEFA, by wszystkie drużyny zgrupować razem, a mecze rozgrywać w jednym mieście – na dwóch stadionach. Dzięki temu była możliwość zamknięcia wszystkiego w ciągu kilkunastu dni, w formule przypominającej Mistrzostwa Europy czy Świata.

Rozegrano tylko zaległe z marca rewanże, a od ćwierćfinału postawiono na formułę: przegrywający odpada

Trzeba przyznać, że mecze zyskały na widowiskowości – były dużo bardziej otwarte, zmniejszył się także margines błędu. To dlatego PSG pod koniec meczu z Atalantą rzuciło się do frontalnego ataku, strzelając dwa gole. Z kolei Manchester City po porażce 3:1 w pierwszym meczu mógłby przecież odrobić straty w rewanżu. W tym systemie to jednak ekipa z Lyonu zapewniła sobie miejsce w półfinale. Najboleśniej działanie nowej formuły odczuła jednak FC Barcelona.

Nokaut Barcelony w wykonaniu Bayernu Monachium

Złe wejście w mecz, nie najlepsza forma, a naprzeciwko dobrze dysponowany przeciwnik. Bayern najpierw w zaległym meczu z marca rozbił Chelsea 4:1, by kilka dni później znokautować Blaugranę. Tu rodzi się ciekawe skojarzenie: reprezentacja Niemiec zawsze uważana była za drużynę turniejową. Tegoroczna Liga Mistrzów poniekąd to potwierdziła, bo choć nie grali reprezentanci, zadziałał schemat. Bundesliga, dokończona szybciej od innych lig, pozwoliła na lepsze przygotowanie do turnieju finałowego RB Lipsk (odpadli dopiero w półfinale) i Bayernu, który wygrał rozgrywki. I nie jest to przypadek! Również Francuzi wprowadzili do najlepszej czwórki dwa zespoły, co wcześniej im się nie zdarzało. Oni ligi w ogóle nie dogrywali, po wybuchu pandemii przerwali sezon nieodwołalnie.

Rodzi się pytanie: co dalej?

Kingsley Coman, Bayern Monachium, Liga Mistrzów 2020, Liga Mistrzów UEFA, Puchar Ligi Mistrzów UEFA, UEFA
Moment, w którym puchar Ligi Mistrzów UEFA podnosi Kingsley Coman – zdobywca jedynego gola w finale, fot. UEFA

Z jednej strony faktycznie, kiedy w grze pozostaje osiem najlepszych zespołów, oglądanie meczów praktycznie codziennie to dla kibiców niezwykła frajda. Dodatkowo jeden mecz rozstrzygający o losach awansu wymusza bardziej otwartą grę niż słynne murowanie bramki przez drużyny pod dowództwem José Mourinho.

Z drugiej strony Liga Mistrzów to też (a może przede wszystkim) ogromne pieniądze. Każdy mecz to dodatkowe dochody dla klubów i UEFA, a rezygnacja z rewanżów od ćwierćfinałów to łącznie sześć spotkań mniej. Ponadto niektóre rewanże zapisały się przecież w historii tych rozgrywek. Przypomnijmy choćby zeszłoroczne odrobienie strat przez Liverpool po porażce 3:0 w Barcelonie. Jeśli sięgniemy pamięcią dalej, warto przypomnieć Deportivo ogrywające 4:0 AC Milan po porażce 4:1 w pierwszym meczu. Nawet rewanż Barcelony z Chelsea z 2012 roku, zakończony wynikiem 2:2, który nie zmienił losów dwumeczu, był niezwykły.

Przyszłoroczna Liga Mistrzów także może zakończyć się w formule Final Eight

Wygląda na to, że scenariusz z tego sezonu może powtórzyć się za rok. Jest to zdecydowanie łatwiejsza i bezpieczniejsza forma organizowania rozgrywek w dobie pandemii. Należy jednak pamiętać, że drużyny grające w ćwierćfinałach i półfinałach goszczą Ligę Mistrzów na swoich stadionach. Dla lokalnych kibiców i klubu to może być ogromne wydarzenie. Rezygnacja z bycia gospodarzem w takim spotkaniu jest więc stratą wizerunkową i finansową. Koronawirus sprawił, że mecze rozgrywane są bez kibiców lub z ich ograniczonym udziałem, ale to nie może być normą.

Między innymi dlatego utrzymanie tej formy na następne lata będzie niezwykle trudne dla UEFA. Zgadzam się, że być może za rok znowu obejrzymy miniturniej od ćwierćfinału. Forsowanie tej formuły na siłę może jednak przywrócić dyskusje o Superlidze europejskiej. Temat ucichł w ostatnim czasie, po myśli UEFA. Teoretycznie mniejsza liczba spotkań i terminów sprzyja wypełnionym obecnie po brzegi terminarzom. Kiedy jednak zebrać zawodników z najlepszych lig na kilkanaście dni w jednym miejscu? Za rok zostanie rozegrane też przełożone EURO.

Biorąc to wszystko pod uwagę, trudno sobie wyobrazić, by co sezon Liga Mistrzów wieńczona była Final Eight. Jeszcze trudniejsze wydaje się osiągnięcie konsensusu – w tym roku udało się to zorganizować dzięki ogromnej woli współpracy, ale poza pandemiczną rzeczywistością już tak łatwo nie będzie. Czy świetnie się to ogląda? Tak. Czy ta formuła pozostanie z nami na dłużej? Raczej nie.

Autor artykułu
More from Kamil Jabłczyński

Liga Narodów zakończona – Złota Sborna, Polacy z brązem

Rozgrywki Ligi Narodów zakończyły się dla nas sporym sukcesem. Medal, dużo młodzieży...
Czytaj wiecej