Manhattan to jedyny drink z whiskey, jaki powinieneś znać

Manhattan – jedyny drink z whiskey, jaki powinieneś znać, fot. Henry Phillips (www.henryphillips.co)
Manhattan – jedyny drink z whiskey, jaki powinieneś znać, fot. Henry Phillips (www.henryphillips.co)
Jeśli nie wiecie, jak wyglądały szalone balangi w latach 20. XX wieku, koniecznie obejrzyjcie "Wielkiego Gatsby'ego" w reżyserii Baza Luhrmanna (z Leonardo DiCaprio i Carey Mulligan). A gdy już zapragniecie bawić się jak oni, sięgnijcie po Manhattan – klasyk wywodzący się z tamtego okresu, a zarazem banalny w przygotowaniu drink z whiskey. Jedyny, jaki naprawdę warto znać.

Niezależnie od tego, czy mowa o whisky, czy whiskey, ludzie stale spierają się o to, w jaki sposób ją pić. Na ciepło, jak Nick Offerman, z lodem, a może  z colą? Eksperci mówią jasno: pij tak, jak lubisz najbardziej i nie przejmuj się komentarzami snobów. Barmani dodają natomiast, że jest jeszcze jednak opcja: Manhattan. Drink z whiskey? Z pewnością niejednego oburzy, ale kto by się tym przejmował? Manhattan to przede wszystkim prostota. Receptura jest niewiele bardziej skomplikowana niż zmieszanie whiskey z colą, jednak efekt robi piorunujące wrażenie. Nad tym tematem ostatnio pochylili się natomiast Alex Day, David Kaplan oraz Nick Fauchald, którzy nakładem wydawnictwa Penguin Random House wypuścili genialny “Cocktail Codex”.

Książka z przepisami, które zaskakują

“Cocktail Codex” to nie kolejny przewodnik w stylu “Where Bartenders Drink”, ale nie jest też książką z wyszukanymi recepturami w stylu “Waldorf Astoria Bar Book”. Day, Kaplan i Fauchald dołożyli wszelkich starań, by ich propozycje łączyły klasykę z eksperymentami. Wszystko to natomiast zaprezentowane jest od podszewki, by czytelnik zrozumiał drinka, zamiast mechanicznie wykonywać go zgodnie z przepisem. W ten oto sposób Manhattan pokazuje, jak wynieść smak whiskey na wyżyny dzięki zastosowaniu… Martini.

Kluczem do sukcesu w trakcie komponowania każdego z drinków jest równowaga. Tę natomiast zdecydowanie łatwiej zachować, gdy receptura nie jest skomplikowana. W wydaniu rodem z “Coctail Codex” Manhattan bazuje na Martini, ponieważ ma ono w sobie zarówno coś z wysokoprocentowych alkoholi, jak i aromatyzowanych win. Dzięki temu drink jest delikatny, mimo że ma w sobie sporo procentów.

James Bond nie zawsze ma rację

James Bond i jego ulubione Vesper Martini, fot. EON Productions
James Bond i jego ulubione Vesper Martini, fot. EON Productions

Choć najsłynniejszy Agent Jej Królewskiej Mości zawsze prosił o Martini wstrząśnięte, niezmieszane, autorzy “Cocktail Codexu” wymagają dwudziestosekundowego mieszania. Jeśli nie wiesz, dlaczego, zamieszaj drinkiem przez 10 sekund, posmakuj go, a potem wykonaj te czynności jeszcze raz. To, jak zmienią się smak i struktura trunku, będzie wyczuwalne od razu. Nie sposób oczywiście zrezygnować też z klasycznej szklanki do Martini. Choć ma ona wielu przeciwników, dobrze przygotowany Manhattan nawet w niej będzie się genialnie prezentować. Ostatecznie zaletą tego szkliwa jest fakt, że mieści w sobie niewiele, dzięki czemu zdążymy wypić drinka, zanim zdąży się zagrzać, choć można też skorzystać z dedykowanych kieliszków.

Niezależnie od wyboru kieliszka, podstawą jest schłodzenie jego oraz każdego ze składników. Następnie można podążyć dwojaką drogą. W klasycznej odsłonie żytnią whiskey (około 80 ml) mieszamy ze słodkim wermutem (40 ml) i odrobiną Angostury (3-5 kropli). Całość można przyozdobić wisienką czy skórką pomarańczy, które dodadzą nowe aromaty. Receptur na Manhattan jest rzecz jasna wiele, warto spróbować różnych smaków i zdecydować, który odpowiada nam najbardziej.

Drink Manhattan w wersji z Martini

Drink Manhattan w dedykowanym kieliszku, fot. HomeWetBar
Drink Manhattan w dedykowanym kieliszku, fot. HomeWetBar

Podążając dalej za autorami “Cocktail Codexu”, powinniśmy spróbować ciekawego eksperymentu. W gruncie rzeczy Manhattan w tej odsłonie przygotowuje się tak, jak drinki z Martini. Wytrawny wermut zastępujemy jednak słodkim Martini (1/3), a zamiast ginu dodajemy żytniej whiskey (2/3). Dzięki temu Manhattan zyska zupełnie nowe wcielenie. Całość wieńczy natomiast kilka kropel ziołowo-korzennej Angostury, która idealnie wydobywa słodkość Martini i ostrzejsze nuty whiskey. Dodatki? Według uznania, choć autorzy sugerują, że wisienkę dobrze byłoby zastąpić oliwką.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Eco Warsaw Tower, czyli zielony wieżowiec w sercu stolicy

Określenie "miejska dżungla" zaczyna nabierać coraz bardziej dosłownego znaczenia – zgodnie z...
Czytaj wiecej