“Zabij to i wyjedź z tego miasta” – piękny smutek [Recenzja]

Zabij to i wyjedź z tego miasta, Mariusz Wilczyński, Gutek Film
Kadr z "Zabij to i wyjedź z tego miasta" (reż. Mariusz Wilczyński, 2020), fot. Gutek Film
Planując seanse w ramach hybrydowego festiwalu Nowe Horyzonty i American Film Festivalu, nie przypuszczałem, że największe wrażenie zrobi na mnie "Zabij to i wyjedź z tego miasta". To polska animacja, którą każdy powinien obejrzeć, choć zdecydowanie nie każdemu przypadnie ona do gustu.

Ponad tydzień temu rozpoczęła się najnowsza, połączona edycja Nowych Horyzontów i American Film Festivalu. Podczas rozpisywania listy filmów, które na pewno będę chciał obejrzeć, moją uwagę zwrócił tytuł “Zabij to i wyjedź z tego miasta”. To polska animacja, której twórcą jest Mariusz Wilczyński. Powstawała przez czternaście lat i już po zwiastunie widać, że będziemy mieć do czynienia z czymś, czego na polskich ekranach jeszcze nie widzieliśmy. I choć film zdecydowanie nie każdemu przypadnie do gustu, każdy powinien go obejrzeć. Gwarantuję, że warto wyjść ze strefy komfortu.

Ponura animacja przepełniona smutkiem

Film animowany, Mariusz Wilczyński, Gutek Film
Kadr z “Zabij to i wyjedź z tego miasta” (reż. Mariusz Wilczyński, 2020), fot. Gutek Film

Już pierwsze minuty dają wyraźny sygnał, że w filmie zetkniemy się przede wszystkim z bólem, stratą i smutkiem. Dzieło (nie bójmy się w tym przypadku tego słowa) Wilczyńskiego to poniekąd opowieść autobiograficzna. Autor stara się tutaj rozliczyć ze swoją przeszłością, demonami, rodziną i wszystkim, co dotyczy życia w Polsce. Obserwujemy miasto Łódź przepełnione brzydotą, szarością życia codziennego i widmami przeszłości.

Trudno jest spojrzeć na ten film i w prosty sposób opowiedzieć, czego właściwie dotyczy. To twór tak mocno niejednoznaczny, że w pierwszej chwili może widza od siebie odpychać, by chwilę później go do siebie z całych sił przyciągać – paradoksalnie będąc tym samym coraz bardziej odpychającym. Film łapie nas w sidła, z których po prostu nie potrafimy, i nie chcemy, się wyplątać. To naprawdę hipnotyzująca opowieść, która może sprawić ogrom bólu.

Przez terapię nie da się przejść bezboleśnie

Animacja, Zabij to i wyjedź z tego miasta, Mariusz Wilczyński, Gutek Film
Kadr z “Zabij to i wyjedź z tego miasta” (reż. Mariusz Wilczyński, 2020), fot. Gutek Film

Można odnieść wrażenie, iż “Zabij to i wyjedź z tego miasta” jest swoistą autoterapią Wilczyńskiego. Nawet nie znając jego życiorysu, widzimy, że wiele wydarzeń ekranowych było inspirowane jego życiem – a inne są wręcz przeniesione do świata, który oglądamy. To niezwykle smutne, bo widać ile bólu było w tym człowieku i jak bardzo potrzebował tego, by stworzyć ten film. W bólu nie jest jednak sam.

Większość sytuacji bez problemu jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, gdyż najprawdopodobniej sami je przeżyliśmy. Pomijając już fakt, że animacja opowiada o rozliczaniu się z przeszłością, czyli próbie przezwyciężenia bólu, żalu i smutku, można śmiało powiedzieć, że jest to tytuł o Polsce i o Polakach. To niezwykle polski film – o naszej brzydocie, przywarach i kompleksach, jakie tkwią w nas od dziesięcioleci. Chociaż Wilczyński tworzył go przez czternaście lat, przesłanie wciąż jest niezwykle aktualne, w pewnym sensie nawet ponadczasowe.

Realizacyjna brzydota wymieszana z pięknem

Film animowany, Mariusz Wilczyński, Gutek Film
Kadr z “Zabij to i wyjedź z tego miasta” (reż. Mariusz Wilczyński, 2020), fot. Gutek Film

Niemal każdy powie, że ten film jest wizualnie brzydki. Styl animacji dla większości nie będzie zachęcający, jednak to przede wszystkim on jest tak hipnotyzujący, że nie możemy się od niego oderwać. Pierwsze zetknięcie z tymi dziwacznymi rysunkami jest jak walnięcie w ścianę, ale szybko się do nich przyzwyczajamy. W dalszej podróży pomagają inne znakomite elementy, które składają się na wyjątkowość filmu.

Przede wszystkim obsada dosłownie zwala z nóg, a część głosów niejako przemawia do nas z innego świata. Niektóre z osób udzielających postaciom głosu już od nas odeszły. W filmie usłyszymy choćby: Andrzeja Wajdę, Gustawa Holoubka, Barbarę Krafftównę, Irenę Kwiatkowską czy Tomasza Stańkę. W pozostałe role wcielili się: Marek Kondrat, Krystyna Janda, Daniel Olbrychski, Maja Ostaszewska, Andrzej Chyra, Anna Dymna, Magdalena Cielecka i Małgorzata Kożuchowska. Całość dopełnia natomiast muzyka – także nieżyjącego już – Tadeusza Nalepy, który prywatnie był wieloletnim przyjacielem Wilczyńskiego. Doskonale komponuje się ona z obrazem, nadając wszystkiemu melancholijny ton.

“Zabij to i wyjedź z tego miasta” to jeden z najlepszych filmów roku, choć pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że to jeden z najlepszych filmów ostatnich lat – i to nie tylko biorąc pod uwagę polskie produkcje.

Zdecydowanie nie można zaliczyć go do łatwych seansów, ale będę go wspominać jeszcze przez bardzo długi czas. To jedna z tych pozycji, które zostają w naszych myślach i od których trudno się uwolnić. Mariusz Wilczyński stworzył obraz, który wybija się ponad wszystko, co w ostatnim czasie dane mi było oglądać. Idealnie wpisuje się również w to, że 2020 jest inny, niż wszystkie lata, które do tej pory przeżyłem.

Prawdziwa perła. 

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Och, Martin

Jest w świecie filmowym grono twórców kina, których każdy kolejny film jest...
Czytaj wiecej