„Mariusz Wilczyński. Zabij to…” w Zachęcie [Wystawa]

Zabij to i wyjedź z tego miasta, Mariusz Wilczyński, 2019, Gutek Film
Kadr z animacji "Zabij to i wyjedź z tego miasta" (reż. Mariusz Wilczyński, 2019), fot. Gutek Film
Wyjątkowa animacja Mariusza Wilczyńskiego raz jeszcze zachwyci nas dzięki multimedialnej wystawie w Narodowej Galerii Sztuki. W Zachęcie spojrzymy na produkcję z zupełnie innej perspektywy – nie zabraknie bowiem elementów poszerzających odbiór opus magnum artysty.

Można by poświęcić mu wiele miejsca i czasu – jego dorobek artystycznych jest olbrzymi, a mnogość prac wręcz nie pozwala na zbiorcze omówienie. W ostatnim czasie Mariusz Wilczyński przede wszystkim jednak kojarzony jest z pojedynczym tytułem, będącym zarazem największym z jego dzieł. „Zabij to i wyjedź z tego miasta” – choć to pełnometrażowy debiut – w pewnym sensie przyćmił cały jego dotychczasowy dorobek. My zaś możemy jeszcze mocniej zanurzyć się w tym przeżartym smutkiem świecie dzięki poświęconej obrazowi wystawie.

Malarz, który wprawił w ruch swoje dzieła

Mariusz Wilczyński to artysta niezwykle uznany, choć do niedawna pozostający w awangardzie – gdzieś na uboczu często niedostrzeganym przez szarego Kowalskiego. Malarz, performer, a także wykładowca akademicki z Łodzi animacją postanowił zająć się w połowie lat 90. Niemal natychmiast jego krótkie formy zaczęły przykuwać uwagę artystycznego świata. Trzeba zresztą nadmienić, że jako samouk Wilczyński nie trzymał się sztywno zasad tradycyjnej animacji, lecz opracował własną technikę. To oczywiście zwiększało artystyczną wartość jego dzieł.

Po niezwykle pracowitej dekadzie polskiego animatora wyraźnie doceniono. „Wilczyński należy do najwybitniejszych obecnie artystów animacji na świecie” – stwierdził Joshua Siegel, zapowiadając poświęconą Polakowi wystawę w nowojorskim Museum of Modern Art w 2007 roku. Kilka miesięcy później animacje Wilczyńskiego wyświetlano także w londyńskiej The National Gallery. Na twórczości łodzianina poznano się nawet w bardziej egzotycznych rejonach świata, prezentując jego retrospektywę w południowoafrykańskiej Pretorii, Brazylii, Korei Południowej czy Japonii.

Co ciekawe, Mariusz Wilczyński rozpoczął pracę nad swoim największym dziełem, zanim jeszcze doszło do ukoronowania jego artystycznej pracy międzynarodowymi wystawami. Był rok 2006, a w projekcie uczestniczyła artystyczna śmietanka Polski. Na premierę „Zabij to i wyjedź z tego miasta” przyszło nam jednak poczekać kolejnych czternaście lat. Niespiesznie tworzony film pełnometrażowy światowej premiery doczekał się dopiero w 2020 podczas 70. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie. Do kin trafił z kolei po upływie kolejnego roku, jako że świat kultury zmroziły pandemiczne obostrzenia.

„Zabij to i wyjedź z tego miasta” z innej perspektywy

Mariusz Wilczyński. Zabij to..., Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki
„Mariusz Wilczyński. Zabij to…”, fot. Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki

Film zdobył niebywałe uznanie, wiele polskich i międzynarodowych nagród. Niezwykła, pełna bólu i godzenia się z przemijaniem opowieść w mocno oniryczny sposób nęciła widownie światem na równi odrealnionym, jak i boleśnie namacalnym. Osoby, które dotąd nie miały okazji go zobaczyć, odsyłam zresztą do recenzji Jana Urbanowicza. W warszawskiej Zachęcie zobaczymy jednak jeszcze więcej – jeszcze mocniej zanurzając się w tym świecie.

Dobrze napisane dialogi wypowiadają w filmie osoby, których od dawna już z nami nie ma. Jako że produkcja trwała czternaście lat, swoich głosów postaciom zdążyli udzielić choćby Andrzej Wajda, Gustaw Holoubek, Irena Kwiatkowska czy Tomasz Nalepa. Lider kultowego zespołu Breakout odpowiadał także za muzykę wykorzystaną w filmie. Całość, choć niezwykle ciężkostrawna, budowała natomiast niezwykłe przejmującą atmosferę.

„Zabij to i wyjedź z tego miasta” to dzieło totalne – w osobliwy sposób piękne, a zarazem brzydkie, wręcz odrzucające wizualnie. Kreska autora ma jednak równie wymowne znaczenie, co praca światłem czy nastrój budowany przez muzykę. Właśnie dlatego osoby, które film zafascynował, szczególnie powinny udać się do Zachęty. Wystawa składa się bowiem w głównej mierze z oryginalnych rysunków Wilczyńskiego, które stanowiły bazę dla animacji. Wiele miejsca poświęcono także procesowi twórczemu, ale największym smaczkiem są sceny, których nie opublikowano. Nie są to gotowe, wycięte z ostatecznej wersji filmu sceny, lecz animatiki (udźwiękowione i wstępnie zaanimowane), które uchylą fanom rąbek tajemnicy warsztatu autora.

Wystawę „Mariusz Wilczyński. Zabij to…” można oglądać w Zachęcie od 3 marca do 26 czerwca. Kuratorką wystawy jest Marta Miś, a za projekt ekspozycji odpowiada Lotne Studio.

Plakat, Mariusz Wilczyński. Zabij to..., Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki
Plakat promujący wystawę „Mariusz Wilczyński. Zabij to…”, fot. Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki
Autor artykułu
More from Damian Halik

Czy Leia Organa zostanie oficjalną księżniczką Disneya?

Odkąd w 2012 roku Lucasfilm stał się własnością The Walt Disney Company,...
Czytaj wiecej