Gdy hamburgery najechały Japonię…

Masami Teraoka, Geisha and Tattooed Woman, McDonald's Hamburgers Invading Japan
Masami Teraoka – "Geisha and Tattooed Woman" (cykl "McDonald's Hamburgers Invading Japan",1975)
Fast foody to dziś zmora całego świata – nawet Japończycy, którzy słyną przecież ze swej filozofii jedzenia, nie potrafili się im oprzeć. Na przestrzeni dekad, na długo przed tym, jak tematem zajął się rząd, głosy sprzeciwu podnosiły się także wśród artystów – jednym z nich był Masami Teraoka.

Japończycy zakochali się w Zachodzie, a trzeba przy tym pamiętać, że otwarli się na tamtejsze wpływy stosunkowo późno. Pierwsze amerykańskie trendy zaczęły do Kraju Kwitnącej Wiśni docierać na przełomie lat 60. i 70. XX wieku. Fast foody – KFC i McDonald’s – swoje pierwsze lokale w Japonii otwierały kolejno w 1970 i 1971 roku. Jedni świętowali więc pięćdziesięciolecie w ubiegłym roku, drudzy będą je obchodzić w najbliższych miesiącach. Ich historie na ziemiach samurajów toczyły się zresztą zgoła odmiennie – Masami Teraoka nie przepadał zwłaszcza za drugą z sieci.

Czy z rozgniatającym wszystko na jednolitą papkę walcem amerykańskiej kultury można wygrać?

Ani fast foody same w sobie, ani serwowane przez nie jedzenie nie stanowią kulturowego dziedzictwa Amerykanów. Są jednak elementem pewnego stylu życia, a więc wraz z nim – oraz kulturą – na przestrzeni lat były eksportowane do innych krajów. Pamiętacie szał, jaki wywołało otwarcie pierwszego McDonalda w Polsce? W Japonii było podobnie, tyle że dwie dekady wcześniej. Fenomen, jakim bez wątpienia jest ta niemalże wirusowa transmisja wzorców kulturowych, już wówczas zastanawiał socjologów i artystów. Przykładowo: korzystając z podobieństwa pułkownika Sandersa do Świętego Mikołaja, KFC udało się bardzo szybko wytworzyć wśród Japończyków… bożonarodzeniową tradycję.

Odsetek chrześcijan w Japonii jest oczywiście niewielki – wręcz marginalny, ale święta przyszły tam wraz z kulturą. Nie w sensie duchowym, lecz czysto komercyjnym – niczym wspomniany Mikołaj, którego wizerunek wypromowała Coca-Cola. Od połowy lat 70. coraz więcej Japończyków tradycyjnie udaje się w okresie Bożego Narodzenia do KFC, gdzie kupuje specjalne, świąteczne zestawy dla całej rodziny. Sieci McDonald’s nigdy nie udało się aż tak zaistnieć w tym kraju – zamiast tego kilkukrotnie zaliczali olbrzymie wpadki wizerunkowe. To jednak oni w głównej mierze zostali uznani za zachodnie zło wcielone. Wspomniany Masami Teraoka jest natomiast jednym z tych, którzy jako pierwsi głośno krytykowali kulturową uległość.

Masami Teraoka doskonale wiedział, z czym to się je

Tokyo Ginza Shuffle, McDonald’s Hamburgers Invading Japan
Masami Teraoka – “Tokyo Ginza Shuffle” (cykl “McDonald’s Hamburgers Invading Japan”,1975)

Specjalizujący się w malarstwie i grafice Japończyk przyszedł na świat w 1936 roku, ale na początku lat 60. przeniósł się do Stanów Zjednoczonych. W Los Angeles uzyskał tytuł magistra sztuk pięknych na Otis Art Institute (dziś Otis College of Art and Design). Gdy w jego ojczyźnie debiutowały najsłynniejsze fastfoodowe sieciówki, miał więc za sobą dziesięcioletni pobyt w USA. Wiedział, co to oznacza i mimo wieloletniego życia na Zachodzie, nie ukrywał niechęci do kulturowej ekspansji.

W 1976 r. McDonald’s miał około 60 oddziałów w Japonii. Uznałem to za katastrofę. Byłem zszokowany, kiedy zobaczyłem złote łuki. […] Byłem wręcz zdruzgotany, widząc, że tak kiepskiej jakości hamburgery są gotowe do zawładnięcia światem. Martwiła mnie też homogenizacja kuchni etnicznej.

– Masami Teraoka

Cykl “McDonald’s Hamburgers Invading Japan” był niemal natychmiastową odpowiedzią – rozwijaną zresztą przez lata. Teraoka już wówczas słynął z prac zaangażowanych, otwarcie komentujących wydarzenia społeczne i polityczne. Pojawienie się w Japonii fast foodów ubrał zaś w prawdopodobnie najbardziej japońską ze wszystkich form wyrazu. Co prawda większość z jego prac jedynie imitowała ukiyo-e, ale nawet w tym Masami Teraoka odnalazł sposób przekazu. Do wykonywania obrazów w tradycyjnym stylu korzystał bowiem z technik typowych dla zachodniej kultury, co można uznać za metakomentarz do tematyki obrazów.

Jak możemy zadowolić się żuciem gumy, myśląc, że to chleb; uwierzyć, że jemy niesamowite hamburgery? McDonald’s nawet nie udaje przejmowania się bogatą tradycją amerykańskich hamburgerów.

Słowa te są niemal prorocze, jeśli weźmiemy pod uwagę skandale dotyczące przeterminowanego mięsa czy notorycznych znalezisk w jedzeniu tej sieci, do jakich dochodziło w ubiegłej dekadzie. Jednocześnie autor krytykował nie tyle kulturowy kolonializm Stanów Zjednoczonych, ile łatwość, z jaką do niego dochodzi – i to bez choćby odrobiny starań.

Kulinarna kontrkultura

Kampania Teraoki trwała nieprzerwanie przez całe lata 70. i sporą część 80. Japoński artysta na stałe wpisał się wówczas w nurt awangardy, nieustannie promując na amerykańskiej ziemi własną kulturę. Jak przyznawał w wywiadach, rozpowszechnienie ukiyo-e było dla niego rodzajem wendetty. Kontrkulturowej ofensywy wobec światowej dominacji Amerykanów. Doszło nawet do tego, że jego prace były wystawiane w Whitney Museum równolegle do prac Andy’ego Warhola. Masami Teraoka pisał swoją historię, podkreślając własne pochodzenie i co rusz biorąc na tapet kolejne, często wręcz ukrywane przez władzę problemy społeczne jak choćby AIDS.

Do dziś potrafi zresztą szokować – wystarczy wspomnieć o współpracy z Viktorią Naraxsą, choreografką kolektywu Pussy Riot. W 2017 roku Teraoka współtworzył z nią adaptację “Burzy” Williama Shakespeare’a. Wizerunek Rosjanki był też przedstawiany na obrazach Japończyka – w towarzystwie gejszy Momotaro, papieża Franciszka czy Władimira Putina. Mógł jednak bez wyrzutów oddalić się od hamburgerowej inwazji na Japonię – tematem w końcu zajęły się władze.

Masami Teraoka, Tokyo Ginza Shuffle II, McDonald’s Hamburgers Invading Japan
Masami Teraoka – “Tokyo Ginza Shuffle II” (cykl “McDonald’s Hamburgers Invading Japan”,1982)

Nie zakazami, a edukacją japoński rząd doprowadził do powrotu na właściwy tor żywieniowy. Tradycyjne zestawy KFC na Boże Narodzenie czy wizyty w McDonaldzie to kwestia indywidualna, ale dzięki wzmożonej promocji shoku-iku od 2005 roku Japończycy mogą sobie na to pozwolić. Nie ma na świecie drugiej nacji tak zdrowej i długowiecznej. To daje do myślenia. Ciekawe natomiast, jak wielki wpływ na rozwój wydarzeń miała szeroko komentowana twórczość Teraoki.

Liczący sobie obecnie osiemdziesiąt pięć wiosen artysta żyje w Waimānalo na Hawajach i wciąż jest aktywny. Od przeszło dwóch dekad reprezentuje go Catharine Clark Gallery z San Francisco, a na przyszły rok planowana jest jego objazdowa wystawa retrospektywna.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Louis Vuitton w Osace wszedł na wyższy poziom luksusu

Jak słusznie zauważają w ostatnich latach marki premium, luksus to nie kwestia...
Czytaj wiecej