Mata i Empik na sztandarach oportunizmu

Mata, Bestsellery Empiku, Empik, jastrzabpost.pl
Mata podczas tegorocznej gali Bestsellery Empiku, fot. jastrzabpost.pl
Transmitowana przez TVN gala "Bestsellery Empiku 2021" nie różniła się prawie niczym od dziesiątek podobnych imprez. Głośne nazwiska gratulowały innym głośnym nazwiskom, a te trochę mniej głośne, siedząc na widowni i klaszcząc energicznie w dłonie, marzyły o tym, by choć na chwilę pojawić się w świetle reflektorów. Jednakże...

Schemat typowego warszawskiego eventu delikatnie zaburzył jeden niezamierzenie zabawny moment. Mata, czyli najbardziej rozchwytywany młody muzyk tamtego dnia, pojawił się na scenie, by wygłosić M O W Ę. Ubrany w uroczo jarmarczny naszyjnik z emblematem liści konopnych przekonywał zebrane artystyczne grono oraz telewidzów o konieczności depenalizacji marihuany. Brzmienie wiwatującej, rozbawionej sali sugerowało, że jego apel spotkał się ze stuprocentową aprobatą adresatów.

Wywrotowy, jak na warunki głównonurtowej telewizji, występ zainspirował przebieg reszty wieczoru

Najsłynniejsza wypowiedź wieczoru

Niemal każda osoba przejmująca mikrofon po Macie w entuzjastyczny sposób odnosiła się do jego słów. Różnej maści twórcy, a także prowadzący galę Marcin Prokop, prześcigali się w dowcipnych, okołomarihuanowych aluzjach lub po prostu pokazywali swoje werbalne poparcie dla manifestu młodszego kolegi. Nagle spektakl ku czci największego giganta popkulturowej komercyjnej dystrybucji zamienił się w międzynarodowe spotkanie miłośników THC. To iście przezabawna sytuacja, ale z zupełnie innych powodów niż te, które podsuwa intuicyjna perspektywa.

Wysyp medialnych komentarzy tuż po zakończeniu gali rodzi jedną, tragikomiczną konkluzję

Youtuber analizuje głośną sprawę zatrzymania popularnego rapera

Establishment znów efektownie nabrał opinię publiczną. Spider’s Web, NOIZZ, Going, Radio Zet, Newsweek, K MAG – to tylko niektóre popularne tytuły, które pociągnęły dalej narrację o rewolucyjnym, odważnym orędziu rapera. Dziennikarze czołowych magazynów i portali rozpływali się w zachwytach nad młodym człowiekiem, który niczym Koń Trojański wszedł z bezkompromisowym przekazem do świątyni show-biznesu. Tymczasem wystarczy dokładnie przyjrzeć się reakcji polskich gwiazd zgromadzonych na Empikowym balu, by odrzucić naiwną teorię triumfu niezależnej myśli.

Afirmacja rekreacyjnej konsumpcji marihuany oraz promocji jej legalizacji reprezentuje absolutną klęskę jej symbolicznej wartości. Przyjazne nastawienie ze strony proponentów medialnej konwencjonalności powinno być alarmujące, a nie pokrzepiające. Medialna akceptacja oznacza bowiem tylko jedno – machina przemysłu rozrywkowego wchłonęła kolejne godło kontrkultury i zmieniła je w wykastrowany ideologicznie rekwizyt.

W całym tym zamieszaniu Mata wydaje się figurą o pacynkowym usposobieniu

Jeden z hitowych teledysków Maty

Najgorętszy obecnie hip-hopowiec (przedstawiciel muzyki, którą rodzimy show-biznesowy kapitał również ogołocił z antagonistycznego potencjału) z radością na twarzy porusza się po polu pojęciowym nakreślonym przez przewyższające jego wyobraźnię medialne interesy. Ochoczo zakłada maskę prowokatora z telewizji śniadaniowej. W pewnym sensie jest nowym Wojewódzkim, Palikotem, Kukizem – buntownikiem z castingu, akwizytorem sprzedającym establishmentowy produkt zapakowany w antyestablishmentowe pudełko.

W tym przypadku młodzieżowa brawura, którą tak zachwycają się warszawskie elity, jest tak naprawdę równie zdziadziała i konserwatywna, jak ich parapublicystyczne rozmowy w modnych kawiarniach. Popularny raper wybrał wyjątkowo opłacalną drogę rebelianta korporacyjnego – głoszącego hasła bezpiecznie skandaliczne.

Scenariusz zakładający promocję metafizycznej jakości LSD nie spotkałby się z tak powszechną aprobatą

Zapis całej tegorocznej gali

To rzeczywiście mógłby być dla Empikowego eventu ruch zbyt konfrontacyjny. Inne problematyczne kwestie dotykające rówieśników rapera (sytuacja na rynku pracy, kryzys mieszkaniowy) także musiałyby odpaść w przedbiegach z powodu swojego faktycznie kontrowersyjnego charakteru.

Mata oraz patronująca mu show-biznesowa machina wyprodukowała więc coś równie widowiskowego, ale jednak bardziej politycznie i ekonomicznie pragmatycznego. Zahipnotyzowani medialnym teatrem nazwą to walką o wolność albo heroicznym obywatelskim nieposłuszeństwem. Ja natomiast nazwę to protestem ery konsumpcjonizmu. Manifestem zeitgeistu broniącym najważniejszego filaru współczesności, czyli generowanego przez wielkich wytwórców seksownego, biernego hedonizmu.  

Autor artykułu
More from Łukasz Krajnik

Era posterotyzmu

Przy okazji Święta Miłości warto uświadomić sobie jedną ważną kwestię dotyczącą seksualności...
Czytaj wiecej