Matthew Inman stworzył nową grę – poznajcie “Kitty Letter”

Kitty Letter, Matthew Inman
"Kitty Letter", fot. Matthew Inman
Dziwaczny humor i prymitywna kreska przeszło dekadę temu stały się orężem Matthew Inmana w walce z często niełatwą tematyką, niejako definiując jego styl. Komiksy z cyklu "The Oatmeal" szybko zdobyły popularność, ale te same cechy Amerykanin prezentuje także w innych swoich dziełach, a warto wiedzieć, że od lat projektuje też gry – "Kitty Letter" jest najnowszą z nich.

To zabawne, że w dobie internetu Matthew Inman może być dla was postacią anonimową, nawet jeśli regularnie zaśmiewacie się z jego dowcipnych komiksów. “The Oatmeal” jest jednym z tych formatów, które widział najpewniej każdy… No może poza tymi, którzy w sieci sprawdzają tylko pogodę i maila. Autor, bardziej niż własnymi personaliami, przedstawia się jednak przede wszystkim charakterystycznym stylem. Niemal każde jego dzieło wygląda tak, jakby należało do jednego wielkiego uniwersum – a trzeba wiedzieć, że płodny z niego artysta. Poza regularnym publikowaniem komiksów z serii “The Oatmeal” Matthew Inman wydał też sporo historii komiksowych w formie albumów, a od 2015 roku z powodzeniem tworzy też gry.

Matthew Inman – ten gość od crowdfundingowych rekordów

Matthew Inman, Stephen Matera, Podium Runner
Matthew Inman, fot. Stephen Matera/Podium Runner

Oczywiście gier – początkowo karcianych, a obecnie i mobilnych – nie tworzy sam. Zapewnia im głównie oprawę graficzną i dba o to, by natężenie absurdu nie spadało poniżej pewnego poziomu. Mechanicznie to gry dość proste, by nie powiedzieć prostackie, ale mają w sobie niesamowite pokłady interaktywności. Dzięki temu doskonale sprawdzają się jako gry imprezowe – niewymagające, ale bawiące większe grono, zwłaszcza gdy mowa o zgranej paczce. Sam zresztą mam kilka jego tytułów i odnoszę wrażenie, że to właśnie w graczach, nie grach, leży największa ich siła. Wiele osób, zwłaszcza tych bardzo poważnie podchodzących do tematyki gier, nie ma jednak zbyt dobrego zdania o tych produktach. Smutasy.

Co by o growej twórczości Inmana nie mówić, wytyczył on dla planszówek/karcianek zupełnie nowe szlaki. Nie tyle koncepcyjnie, ile marketingowo. Wydane w 2015 “Eksplodujące kotki” stały się prawdziwym hitem. By stworzyć tę grę, autor “The Oatmeal” założył zbiórkę na Kickstarterze. Tam zaś potrzebował zaledwie siedmiu godzin, by zebrać milion dolarów – ostatecznie udało mu się uzyskać wsparcie w wysokości… 8 782 571 dolarów.

Później przyszły kolejne tytuły – w 2017 pojawiły się “Niedźwiedzie kontra Bobasy”; w 2018 “You’ve Got Crabs”; a w 2019 “Latające burrito” oraz “On a Scale of One to T-Rex”. Już same tytuły dają wyraz pewnemu gatunkowi humoru – zasady tych gier są równie niepoważne. Biorąc to pod uwagę, można by nawet poczuć pewne zmęczenie konwencją, ale gry te na tyle się od siebie różnią, że – o ile trafia do nas ich stylistyka – nie nudzą się. Znużenie dotychczasową twórczością poczuł natomiast sam Matthew Inman, który w 2019 roku ogłosił, że robi sobie przerwę od “The Oatmeal”. Nie bardzo było wiadomo, nad czym zamierza się skupić – odpoczynek od komiksów miał jednak pomóc w realizacji innych przedsięwzięć. Niedawno poznaliśmy jedno z nich – to kolejna gra, ale zupełnie inna od pozostały.

Scrabble połączone z “Clash Royale”

Kitty Letter
Fot. Matthew Inman

O ile stylistyka “Kitty Letter” dosłownie niczym nie różni się od poprzednich gier czy komiksów Inmana, o tyle forma już jak najbardziej. Tym razem otrzymaliśmy bowiem grę mobilną. Sam autor określił ją mianem połączenia Scrabbli z popularnym “Clash Royale”. Na ekranie widzimy literki, które służą nam do tworzenia słów. Ułożenie każdego z nich wysyła natomiast armię kotów, mającą za zadanie wysadzić bazę przeciwnika – on odpowiada tym samym. Mechanika, choć brzmi nieintuicyjnie, tradycyjnie jest banalnie prosta do opanowania. Gra przewiduje trzynaście fabularnych rozdziałów, oferując w ten sposób coś więcej niż potyczki między graczami lub między graczem a sztuczną inteligencją. Całość okraszono oczywiście kreską i humorem rodem z “The Oatmeal” oraz innych dzieł autora.

Co ciekawe, “Kitty Letter” zarówno w trybie dla jednego gracza, jak i multiplayerze jest produkcją zupełnie darmową. Wystarczy wejść do AppStore czy Google Play, pobrać grę i rozpocząć zabawę. Brzmi nierealnie? Oczywiście bez mikrotransakcji się nie obędzie, ale – wzorem free-to-playowych ideałów – nie wpływają one na rozgrywkę. To tylko elementy kosmetyczne, w które można, ale nie trzeba inwestować.

Nie jestem jednym z tych altruistów, którzy nie chcą zarabiać na swojej pracy. Będąc zupełnie szczerym, świetnie zarabiam dzięki swoim poprzednim grom i innych rzeczach, które robię. »Kitty Letter« już w założeniu miało natomiast sprawiać tak wiele przyjemności, jak to tylko możliwe.

– Matthew Inman

Wypuszczając grę Free-to-Play, która nie wymaga grindowania i płacenia za zwiększenie swoich postępów czy odblokowywanie kolejnych etapów, Matthew Inman na swój sposób krytykuje więc twórców gier tego typu:

Nienawidzę gier Free-to-Play. Wprost nie trawię gier w całości opartych tylko na przyciąganiu uwagi ludzi i nakłanianiu ich, by wydawali pieniądze i przedłużali życie aplikacji. Nienawidzę tych wszystkich monetek, walut, skrzyń i innych sposób drukowania pieniędzy udających dobrą zabawę. Gram w tego typu gry, ale tylko dlatego, że lubię grać w gry. Zdecydowanie jednak wolę, gdy deweloperzy mówią wprost: zapłać nam, a damy ci wszystko, czego chcesz.

– Matthew Inman

Autor artykułu
More from Damian Halik

7 rzeczy, które musisz zobaczyć odwiedzając Singapur

Włączając się w dialog pokojowy między przywódcami Stanów Zjednoczonych i Korei Północnej,...
Czytaj wiecej