Szturm na Strefę 51 to żart, ale Matty Roberts boi się FBI

Matty Roberts – pomysłodawca wydarzenia "Storm Area 51: They Can't Stop All of Us", fot. KTNV
Matty Roberts – pomysłodawca wydarzenia "Storm Area 51: They Can't Stop All of Us", fot. KTNV
Jeśli w miarę regularnie przeglądacie internet, z pewnością natknęliście się na informacje o planowanym przez Amerykanów szturmie na słynną Strefę 51. Wrzawa wokół wydarzenia, które błyskawicznie obiegło świat, co prawda już cichnie, ale Matty Roberts – pomysłodawca – może mieć problemy.

O Strefie 51 słyszał chyba każdy. To tylko jedna z wielu amerykańskich baz wojskowych, jednak cieszy się ona niezwykłą sławą. Niemal popkulturowe znaczenie tego obiektu wynika oczywiście z licznych teorii spiskowych, zwłaszcza tych związanych z przetrzymywaniem tam pozaziemskich form życia, które rzekomo znaleziono w niemniej słynnym Roswell w 1947 roku. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że dopiero w 2013 roku CIA oficjalnie potwierdziło istnienie bazy. Wcześniej do roku 2001, gdy George W. Bush wspomniał o “terenach operacyjnych w tej części Nevady”, amerykański rząd przez dekady negował istnienie Strefa 51. Mamy więc rządowe tajemnice, liczne teorie spiskowe i amerykańskie społeczeństwo, zdolne w nie uwierzyć. Czego więcej potrzeba? Facebookowe wydarzenie, które założył Matty Roberts, było jak zapałka w pokoju wypełnionym beczkami prochu.

Screen z wydarzeniem, które stworzył Matty Roberts (stan na 25.07.2019), fot. Facebook
Screen z wydarzeniem, które stworzył Matty Roberts (stan na 25.07.2019), fot. Facebook

O pomyśle młodego Amerykanina zrobiło się głośno na początku lipca. Matty Roberts opublikował wydarzenie na Facebooku 27 czerwca – przez kilka dni trafiło raptem do kilkudziesięciu osób. Jak to jednak w internecie bywa, post w końcu trafił na odpowiedni grunt i rozprzestrzenił się wirusowo na cały świat. Już sam tytuł Szturm na Strefę 51: Wszystkich nas nie zatrzymają może sugerować, że akcja zrzesza osoby gotowe oddać życie za sprawę… Wiadomo jednak, jak to jest w internecie. Wydarzenie w mgnieniu oka stało się istną wylęgarnią memów i polem do popisu dla miłośników nietypowego poczucia humoru. Coś mi mówi, że długo jeszcze będziemy wspominać je w kategorii jednej z największych tego typu inicjatyw w historii internetu. Matty Roberts szybko jednak pożałował swojego czynu:

Kiedy licznik zainteresowanych osób pokazał pół miliona, dotarło do mnie, co zrobiłem. Spodziewałem się, że w każdej chwili w moim domu mogą pojawić się agenci FBI – zrobiło się nerwowo.

– Matty Roberts dla KLAS-TV (lokalna stacja z Las Vegas)

Pomysłodawca szturmu na Strefę 51 tłumaczył się w jednym z wywiadów niedługo po tym, jak sprawę skomentowały Siły Powietrzne USA. W oświadczeniu dla “Washington Post” śmiertelnie poważnie stwierdzono, że wojsko jest gotowe do obrony obiektu, jeśli ludzie rzeczywiście się zjawią. Matty Roberts oczywiście zapewnia, że założone przez niego wydarzenie było tylko głupim żartem. Udział w szturmie zaplanowanym na 20 września deklaruje niemal dwa miliony osób. Kolejne półtora miliona jest tym “zainteresowane”. Wśród nich można znaleźć wiele gwiazdy i celebrytów, które w żartach poparły akcję. Zdecydowana większość udzielających się to oczywiście osoby chcące być na bieżąco z memami, ale problemem mogą okazać się jednostki, które potraktowały pomysł bardzo poważnie. Ewentualne skutki internetowego żartu poznamy* w drugiej połowie września.

*o ile rząd USA nie zatuszuje sprawy
Autor artykułu
More from Damian Halik

“Visions, Ventures, Escape Velocities”, czyli co nas czeka w przyszłości

W ostatnich latach notujemy wyraźny wzrost zainteresowania fantastyką naukową. Na początku grudnia...
Czytaj wiecej