Michal Trpák zaraża wizją budownictwa przyszłości

Wizualizacja zwodowanego na Wełtawie domu Prvok, fot. Scoolpt
Wizualizacja zwodowanego na Wełtawie domu Prvok, fot. Scoolpt
Wizje futurystycznych budowli często przypominają prace artystów reprezentujących nieklasyczne nurty sztuki, ale Prvok – czeski projekt domu gotowego do wydruku 3D – dosłownie jest dziełem jednego z nich. Jak to się stało, że uznany rzeźbiarz postanowił budować domy?

Nasi południowi sąsiedzi nieustannie zaskakują ciekawymi, często odważnymi projektami architektonicznymi, a Prvok może być jednym z nich. Może, bo w gruncie rzeczy nie mówimy tu ani o zjawiskowej budowli, ani o działaniu na dużą skalę. Tak naprawdę tego typu pomysły w ostatnich latach kiełkują na różnych gruntach – wliczając w to także konkursy marsjańskie – i nigdzie tak na dobrą sprawę się nie przyjęły. Jeszcze. Michal Trpák ma jednak pewność, że prędzej czy później ten sposób budownictwa wygra – choćby ze względu na kwestie ekonomiczne.

Projektu nie udałoby się zrealizować, gdyby Michal Trpák nie trafił na podatny grunt

Michal Trpák – autor projektu Prvok, fot. Scoolpt
Michal Trpák – autor projektu Prvok, fot. Scoolpt

Michal Trpák to wciąż młody, ale już uznany czeski artysta. Działa na wielu płaszczyznach, lecz najbardziej znany jest ze swoich rzeźb, wiszących nad głowami przechodniów choćby w Pradze. Druk 3D jest więc technologią, która bez wątpienia go interesuje. Prvok nie jest jednak jego kolejnym dziełem artystycznym. Podczas gdy Michal Trpák odpowiada za projekt tego wyjątkowego budynku, realizatorem przedsięwzięcia jest Buřinka. To firma budowlana należąca do Czeskiej Kasy Oszczędnościowej (Česká Spořitelna), a więc największego komercyjnego banku w Czechach. Mając artystyczną wizję, fundusze i odpowiednią technologię, Czesi postanowili zatem pokazać, jak wygląda przyszłość budownictwa. Co ciekawe, to pierwszy tego typu projekt nad Wełtawą.

Prvok (po słowacku: element) to też ciekawy głos w dyskusji na temat budownictwa 3D. Od dłuższego czasu tego typu pomysły pojawiają się w różnych branżowych dyskusjach… Niestety poza organizowanymi przez NASA konkursami na projekty kolonii marsjańskich raczej nie zdobywają szczególnego uznania. Być może jest za wcześnie? Wiadomo, że obecnie mierzymy w zupełnie inne standardy, podczas gdy niewielkie, wręcz kompaktowe budowle kojarzą się kiepsko. Rozwiązanie dobre, jeśli myślimy o pomaganiu ofiarom powodzi czy huraganów, ale raczej nie dom marzeń – przynajmniej nie na początku XXI wieku.

Czeski projekt ma pewną przewagę nad konkurencją

Salon z aneksem kuchennym, fot. Scoolpt
Salon z aneksem kuchennym, fot. Scoolpt

Biorąc pod uwagę powyższe, tworzenie tego typu budynków już teraz wygląda jak sztuka dla sztuki. Prvok ma jednak pewną funkcję, która zmienia sposób, w jaki projekt ten jest postrzegany. Michal Trpák zaprojektował bowiem… pływający dom z drukarki 3D. Mówimy więc o czymś, co z miejsca kojarzy nam się raczej z domkiem letniskowym czy łodzią (abstrahując od luksusowych jachtów), a zatem mniej przestronnym, za to bardziej funkcjonalnym. W tym ujęciu 43 metry kwadratowe brzmią świetnie – powierzchnię podzielono na salon z kuchnią, sypialnię i łazienkę.

Tak ma wyglądać łazienka w czeskim domu przyszłości, fot. Scoolpt
Tak ma wyglądać łazienka w czeskim domu przyszłości, fot. Scoolpt

Dom korzysta oczywiście z technologii, czyniących go miejscem ekologicznym. Postawiono między innymi na rekuperację i recyrkulację wody oraz zielony dach, dzięki którym Prvok staje się częściowo samowystarczalny. A skoro o ekologii mowa, warto też zwrócić uwagę na kilka liczb. Michal Trpák i Buřinka stworzyli projekt zaskakujący pod wieloma względami. Sam fakt, że wykorzystywana przez nich technologia Scoolpt pozwala na budowę domu z prędkością 15 centymetrów na sekundę, sprawia, że budynek powstanie w zaledwie 48 godzin. Dokładne planowanie pozwala z kolei zminimalizować ilość odpadów i zmniejszyć emisję CO2 (nawet o 20%), tnąc przy okazji koszty budowy przynajmniej o 50%.

Pierwszy Prvok oficjalnie powstanie w czerwcu tego roku. Po dwudniowym procesie “budowy” wykańczanie wnętrz powinno zająć niespełna dwa miesiące. Michal Trpák dodaje, zapewne pół żartem, pół serio, że w przyszłości potencjalni właściciele, o ile znudzi im się obecne lokum, będą mogli zutylizować ten dom i jego pozostałości wykorzystać do wydrukowania sobie nowego.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Kengo Kuma w natarciu. 1Hotel Paris odmieni Paryż?

Kengo Kuma nie schodzi z ust architektonicznego światka. Guru japońskiej architektury ma...
Czytaj wiecej