Microlino – historia kołem się toczy

Microlino. Zdj. Micro-mobility
Jak w wielu dziedzinach, tak i w motoryzacji pewne rzczy powracają. Szwajcarska firma Micro-mobility oferuje Microlino - samochód, który wygląda jak... Isetta z lat 50.

Mikrosamochody nazywane po angielsku bubble cars (auto bąbelkowe) wzbudzają obecnie śmiech. Tymczastem tak się dzieje przez to, że zapomnieliśy co działo się w Europie i nie tylko raptem 60 lat temu. I nie, maluch nie był mikrosamochodem – te były jeszcze mniejsze. Trudno sobie wyobrazić? A jednak. Wszystko działo się po drugiej wojnie światowej. Europa była wyniszczona przez sześć lat największego konfliktu, a ludzie powoli wracali do normalnego życia. Na początku było nawet trudno o komunikację zbiorową, a gdy ta się zaczęła pojawiać, często to były ciężarówki z demobilu przystosowane do przewozu osób. W miarę pojawiania się normalności, odbicia się od dna, ludzie zaczęli zarabiać i rozglądać się za swoim środkiem transportu. Mieli jednak bardzo ograniczone środki zarówno na zakup jak i koszty eksploatacji. Pieniądze wystarczały na zakup jednośladu. Jednak motocykl miał swoje wady – nie chronił przed warunkami atmosferycznymi, nie w każdym ubraniu można było na niego siąść i nie kazdy po prostu potrafił go prowadzić.

Isetta słynęła ze specyficznych drzwi które stanowił cały przód pojazdu. Zdj. Sailko via wikimedia commons

Na ratunek Kowalskim, Shulzom, Smithom czy Rossim przyszła spora ilość firm, często takich, które wcześniej miały niewiele wspólnego z motoryzacją. Jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się mikrosamochody czyli jak sama nazwa wskazuje miniaturowe auta (zazwyczaj na dwójkę dorosłych i dwójkę dzieci) zazwyczaj napędzane silnikami motocyklowymi. Niektóre firmy się w nich wyspecjalizowały (Bond czy Reliant) inne zajęte przez wojnę produkcją zbrojeniową szukały możliwości zarobku – tak powstały samochody marki Messershmitt czy Heinkel. Swoją szansę widziały również wytwórnie produkujące motocykle Np. Zundapp. Wśród nich była włoska przedwojenna manufaktura lodówek Isothermos przemianowana późnej na Iso. Jej właściciel i założyciel Renzo Rivolta po wojnie przebranżowił się na motocykle jednak już w 1953 roku na salonie samochodowym zaprezentowany pierwsze auto spod marki Iso – Isettę (w wolnym tłumaczeniu „małe Iso”). Jak to włosi przyłożyli się mocno do wzornictwa auta – wyglądało jak nic innego dotąd ale było pięknie w swej obłej prostocie. Do wnętrza wsiadało się przez drzwi w ścianie czołowej, a rozstaw osi z tyłu był mniejszy niż z przodu – co i tak było postępem ,bo większość mikrosamochodów posiadało zaledwie trzy koła. Samochodzik napędząły jedno lub dwucylidrowe silniki rodem z motocykli. Iso wyprodukowało zaledwie 1000 Isett. Jednak genialny Rivolta zaczął sprzedawać licencję i czerpał z nich spore korzyści – mogąc jednocześnie oddać się swojemu marzeniu – budowaniu luksusowych aut sportowych. Jedna z licencji trafiła do BMW – Niemcy przebudowali Isettę, zamontowali większe silniki i z powodzeniem produkowali ją przez siedem lat budując około 200 tysiecy sztuk.

Prawdziwą popularność Isetty zawdzieczają BMW któremu jedną z licencji sprzedał Rivolta. Zdj. Allen Watkin via wikimedia commons

W czasach gdy miejsce w zatłoczonych miastach jest na wagę złota, a coraz większe triumfy święcą auta elektryczne historia zatacza koło. Mikrosamochody znów wracają do łask. W korku czy na parkingu nie zajmują wiele miejsca, a silnikom elektrycznym łatwiej jest poruszać małą i lekką konstrukcją i tak już dociążoną przez akumulatory. Takim tropem poszła firma Micro-mobility ze Szwajcarii zajmująca się głównie produkcją hulajnóg i jakiś czas temu zaprezentowała Microlino: malutki samochodzik elektryczny wyglądający niemal identycznie jak Isetta. Zamiast jednak hałaśliwego spalinowego motoru znajdziemy w niej silnik elektrczny o mocy 15 kW. Zasilać można go dwoma akumulatorami (do wyboru) o pojemności 8 oraz 14,4 kWh. Mniejszy pozwala na przejechanie 125km na ładowaniu, większy prawie 200. Auto osiąga zawrotną prędkość 90kmh (ograniczona elektronicznie), jednak przepisową prędkość w mieście (50kmh) osiąga w zaledwie 5 sekund. Microlino posiada również zaprojektowane od nowa podwozie, a i karoseria jest wykonana wedłgu najnowszych technologii. Z isetty pozostały kształty i ogólne założenia. Planowany na 2017 rok start produkcji Microlino został przesunięty na koniec 2018 roku kiedy to zjechały pierwsze przedprodukcyjne egzemplarze, Ludzie z Micro-mobility zapewniaja, że mają już złożonych niemal 8000 zamówień. Microlino ma kosztować ok 12 tys euro i może okazać się całkim sensowną alternatywą dla miejskich aut spalinowych.

Autor artykułu
More from Piotr Skowron

Ucho Prezesa powróci?

Twórcy serialu zdecydowali, że Ucho Prezesa zakończy się na 4 sezonie po...
Czytaj wiecej