Moby – “Porcelain. Wspomnienia” [RECENZJA]

Moby – "Porcelain. Wspomnienia", fot. Wydawnictwo Planeta
Moby – "Porcelain. Wspomnienia", fot. Wydawnictwo Planeta
Trochę przyszło nam poczekać na polską premierę jednej z najciekawszych muzycznych biografii ostatnich lat, ale gdy "Porcelain. Wspomnienia" Moby'ego w końcu się ukazało, po prostu nie sposób tej książki nie polecić – i to nie tylko osobom, które uważają się za fanów muzyka.

W czasach, gdy dosłownie każdy może wydać książkę, jakość publikacji znacząco spadła. O dziwo najsilniej widać to jednak nie wśród beletrystyki, po prostu ginącej, jeśli jest słaba, lecz wśród wszelkich biografii. Nie jest jednak tak, że wszyscy równają w dół i liczą wyłącznie zyski ze sprzedaży. Właśnie w tych czasach tym mocniej wybijają nam się pewne perełki, które połyskują na tle zupełnie nieistotnych, nastawionych właśnie na zysk, a nie jakkolwiek sensowną treść książeczek o ludziach, którzy są znani z tego, że są znani. Zgadnijcie, w której grupie umieściłbym “Porcelain. Wspomnienia” Moby’ego…

Od dzieciaka z Harlemu do światowej klasy DJ-a

Moby jest jednym z tych symboli przełomu wieków, którego twórczość często kojarzy się nawet nieświadomie. Muzyk zawdzięczający przydomek słynnej powieści swojego dalekiego krewnego Hermana Melville’a – “Moby Dick”, bardzo aktywnie produkował przez całe lata 90., wpadając w ucho za sprawą ciekawych, dość nietypowych dla elektroniki kawałków. Wydane w połowie tamtej dekady “Everything is Wrong” zaledwie zwiastował zbliżający się sukces, ale już w 1999 odwrotu nie było. Gdy w maju tego roku “Play” – piąty album studyjny Moby’ego – trafił do sprzedaży, wszystko zmieniło się na dobre. Krążek zapewnił mu światową sławę, zachwycając recenzentów i sprzedając się na świecie w niemal trzech milionach egzemplarzy. To właśnie z tego albumu pochodzi utwór “Porcelain” – melancholijny, bardzo osobisty i dość symboliczny. I to właśnie na tym Moby postanowił też poprzestać.

W “Porcelain. Wspomnienia” nie czytamy o wielkiej karierze. Nie jest nam sprzedawany obraz człowieka sukcesu, który osiągnął swoją pozycję wyłącznie ciężką pracą. Moby pisze o swoim życiu tak, jakby jutra miało nie być. Wspomina dzieciństwo, młodość, by wprowadzić nas w najważniejszy okres jego życia: pierwsze kroki w wielkim Nowym Jorku. Bez zbędnej sztuczności i wybielania swojej biografii muzyk przyznaje jednak, że wcale nie było różowo. Nie wdając się w szczegóły, by nie odbierać wam przyjemności z lektury, zamknę temat stwierdzeniem, że po prostu jest szczery do bólu… A tego też wcale w jego autobiografii nie brakuje. Odzwierciedlając swoją osobowość, Moby szczerze i dosadnie potrafi ukazać nie blask sławy, ale właśnie te jej mroczne zakamarki, które zazwyczaj nie są wyciągane na światło dzienne.

Nowy Jork, jakiego już nie ma

Moby (zdjęcie wykorzystane w amerykańskim wydaniu jego autobiografii), fot. Matthias Clamer
Moby (zdjęcie wykorzystane w amerykańskim wydaniu jego autobiografii), fot. Matthias Clamer

Nie będzie żadnym odkryciem, jeśli stwierdzę, że “Porcelain. Wspomnienia” to pozycja obowiązkowa dla fanów Moby’ego. Co jednak mniej oczywiste – jego autobiografia jest książką bardzo uniwersalną, którą można czytać na przynajmniej kilka sposobów. Fani muzyka znajdą tu wiele ciekawych, często głęboko przez niego skrywanych wyznań. Artysta słynący z tworzenia muzyki elektronicznej o silnie emocjonalnym ładunku nawet w swych literackich próbach nie rezygnuje bowiem z tego charakterystycznego dla jego stylu elementu. Skupiając się głównie na latach 1989-99 celowo jednak traktuje “Porcelain. Wspomnienia” jako zaledwie wstęp do dłuższej historii.

Całość czyta się jak świetną powieść o zawodowym, ale i (a może przede wszystkim) duchowym rozwoju człowieka. Jego wzloty, upadki i mniej lub bardziej istotne perypetie życiowe bawią, smucą, potrafią zdołować lub podnieść na duchu. To natomiast czyni “Porcelain. Wspomnienia” nie tyle autobiografią, ile powieścią o życiu, która przy okazji może zainteresować muzyczną twórczością autora. To dwie opcje w postrzeganiu tej książki, jednak jej największą wartością można dostrzec w trzecim, niemalże dokumentalnym podejściu. W tym ujęciu naszym oczom ukaże się bowiem wspaniałe tło wchodzenia i odnajdywania się młodego artysty wśród nowojorskiej śmietanki towarzyskiej i tego, jak najwspanialsze miasto świata rozwijało się na przestrzeni ostatnich dekad XX wieku.

Ciekawostką dla osób, którym spodobało się wydane oryginalnie w 2016 roku “Porcelain. Wspomnienia” (“Porcelain: A Memoir”), jest natomiast nadchodząca kontynuacja. W trakcie trzech ostatnich lat Moby dzielił pracę muzyczną z pisaniem kolejnej części swojej autobiografii. Tym razem wprowadzi nas za kulisy swoich poczynań od przełomu wieków o wiele mówiącym tytule “Then It Fell Apart”. Książka ukaże się w Stanach Zjednoczonych 2 maja, dlatego właśnie rusza promująca ją trasa po USA (4-20 maja) oraz Wielkiej Brytanii (1-6 czerwca) – szczegóły tutaj, gdyby ktoś był zainteresowany.

Pozostaje mieć jedynie nadzieję, że i ta pozycja ukaże się w niedalekiej przyszłości nakładem Wydawnictwa Planeta, które za sprawą “Porcelain. Wspomnienia” kontynuuje passę świetnych biografii po ich debiutanckim “Novak Đjoković. Zwycięzca” i zjawiskowym “Gilliamesque”. Więcej informacji i odnośnik do sklepu znajdziecie na stronie wydawnictwa.

Moby – "Porcelain. Wspomnienia", fot. Wydawnictwo Planeta
Moby – “Porcelain. Wspomnienia”, fot. Wydawnictwo Planeta
Autor artykułu
More from Damian Halik

Giuseppe Palmisano i jego absurdalny erotyzm

Jeśli interesujecie się sztuką, być może kiedyś trafiliście na zdjęcia tego włoskiego...
Czytaj wiecej