Filmowy “Monster Hunter” może zaskoczyć?

Monster Hunter, Paul W.S. Anderson, Sony Pictures Entertainment
Fragment plakatu promującego "Monster Hunter", fot. Sony Pictures Entertainment
Osoby, które znają uniwersum "Monster Hunter", mogły być nieco zaskoczone, gdy w pierwszej zajawce filmowej adaptacji Milla Jovovich korzystała z miniguna, a nie przerośniętego miecza. Nie ma jednak sensu skreślać tej produkcji przedwcześnie – to może być najlepsze, co zobaczymy zimą.

Zaledwie 16 sekund – tyle trwa pierwszy teaser filmu “Monster Hunter”, który kilka dni temu trafił do sieci. Materiał nie pozwala co prawda na dogłębną analizę, ale intensywności odmówić mu nie można. Można natomiast stwierdzić bez większego trudu, że mamy tam wszystko, co sugeruje tytuł, choć niekoniecznie to, czego oczekiwaliby fani oryginału. Tyle że – jak wspomniałem – to tylko 16 sekund. Dwa dni temu w sieci pojawiła się jednak nieco dłuższa, bo trwająca niemal minutę kompilacja kilku scen z filmu i gry, okraszona komentarzem twórców. Drodzy gracze – to może być TEN film, który was nie zawiedzie (choć zalecany jest oczywiście dystans).

Przerośnięte miecze i potwory, które podbiły świat

O grach z serii “Monster Hunter”, której pierwsza odsłona ukazała się w roku 2004 jeszcze na PlayStation 2, do niedawna wielu nawet nie słyszało. To typowo japoński (czy może szerzej: azjatycki), trzecioosobowy RPG w świecie fantasy, w którym bohaterom przyszło walczyć z potwornymi bestiami przy pomocy – a jakże – przerośniętych mieczy. I choć na rynkach azjatyckich kolejne tytuły miały wielu fanów, sukces na światową skalę seria zawdzięcza ostatniej, piątej już odsłonie. “Monster Hunter: World”, który zadebiutował w 2018 roku, okazał się jedną z najpopularniejszych gier ostatnich lat. Olbrzymie zainteresowanie graczy przykuło natomiast uwagę producentów filmowych.

Wiem, to trudne. Jak większość graczy mam ten sam problem – z trudem przychodzi mi wymienienie choćby jednej naprawdę dobrej adaptacji. I choć nie brak, zwłaszcza w ostatnich latach, tytułów wysokobudżetowych, które próbowały, efekty zawsze były mizerne. I nie chodzi nawet o to, że filmy były złe, bo część była całkiem niezła. Po prostu nijak się one miały do doświadczeń z gier, a byle jaka adaptacja, choćby technicznie stała na dobrym poziomie, nie może liczyć na ciepłe przyjęcie. Paradoksalnie jednym z lepszych filmów na kanwie gier był “Postal” najgorszego reżysera wszech czasów – Uwe Bolla. To jednak kwestia materiału źródłowego, który jako gra, cóż, nie był raczej doświadczeniem dla zbyt szerokiej grupy odbiorców. Ci zaś, którzy przy tytule bawili się dobrze, potrafili docenić trafność kulawej adaptacji. Wracając jednak do tematu, filmowy “Monster Hunter” budzi zarówno obawy, jak i wysyła sygnały, że może być nie najgorzej.

“Monster Hunter” może być hitem sezonu

Wspomniana już Milla Jovovich z minigunem to dość banalny, ale w gruncie rzeczy dobry sposób na wprowadzenie nas do tego dziwacznego świata. Ot, oddział żołnierzy dowodzony przez porucznik Artemis (to właśnie Jovovich) zostaje nagle zaatakowany przez olbrzymie, smokopodobne stworzenie. Wygląda na to, że do innego świata – zamieszkałego przez potwory – przeniosła ich burza piaskowa. Walcząc o przetrwanie, poznają natomiast Łowcę (w tej roli uznany kaskader i aktor kina walki – Tony Jaa). Sami przyznacie, że opis sam w sobie nie robi szału. Nie on jednak decyduje o wrażenia, a te, wbrew pozorom, mogą być pozytywne.

Sony Pictures, mające prawa do filmowej adaptacji gry Capcomu, zadanie zleciło Paulowi W.S. Andersonowi. Tego pana nie trzeba natomiast przedstawiać fanom gier. Przewrotnie można by zresztą powiedzieć, że nikt lepszych adaptacji gier Capcomu nie zrobi (głównie dlatego, że Anderson ma na to niejako monopol). To on jest bowiem autorem filmowej serii “Resident Evil”, gdzie zresztą główną rolę odgrywa Milla Jovovich (prywatnie jego żona). Co by o tej serii nie mówić, jest to jedna z lepszych prób zaadaptowania gier – choć oczywiście maksymalnie uproszczona.

Mamy więc doświadczony, zgrany duet z ciekawą ekipą (poza Jovovich i Jaa w filmie zobaczymy między innymi: Rona Perlmana, Diego Bonetę czy Meagan Good); rozpoznawalną markę, którą namiętnie ogrywa ponad 15 milionów graczy (cała seria sprzedała się w nakładzie przekraczającym 60 mln, stając się najpopularniejszym tytułem w historii Capcomu). Czego chcieć więcej? Oczywiście dobrej adaptacji.

O tym, czy film oddaje ducha gry i czy – podobnie jak “Resident Evil” – zasłuży na kilka sequeli, dowiemy się zapewne niebawem. Jedyne, co można z całą pewnością stwierdzić już teraz, to próba jak najlepszego oddania potworów znanych z gry. W tym celu Anderson współpracował z twórcami “Monster Hunter: World”. Wiele więc wskazuje, że pod tym względem niczego filmowi nie będzie można zarzucić.

Problemem może być oczywiście błaha historia, choć tę nie sposób ocenić po opisie dystrybutora i dotychczas upublicznionym materiale filmowym. Wizualne wodotryski zazwyczaj nie przykrywają fabularnej bylejakości, ale kto wie – może i tu Anderson wyjdzie obronną ręką. To, co w całej sytuacji jest natomiast najbardziej intrygujące, to słowa wieńczące teaser słowa!

Jak w wywiadach zapewnia reżyser, film był gotowy już w lipcu. Wszelkie opóźnienia wynikają natomiast z sytuacji epidemiologicznej na świecie. Większość premier albo już przesunięto (niektóre kilkukrotnie), albo przeniesiono do internetu. Opublikowana na początku października zajawka wyraźnie jednak mówi, że premiery możemy spodziewać się w grudniu – tylko w kinach. Decyzja jest więc odważna. Sony może bowiem sporo stracić, nawet jeśli film okaże się dobry (przykładem niech będzie “TENET”). Premiera w tym okresie sprawia jednak, że – znów: dość przewrotnie – “Monster Hunter” może być najlepszym filmem tej zimy… I to niezależnie od jakości. Nie pozostaje więc nic innego, jak trzymać kciuki i odganiać złe myśli, które sugerują, że ta decyzja może wynikać właśnie z kiepskiej jakości filmu.

Autor artykułu
More from Damian Halik

“Wojna Krwi: Wiedźmińskie opowieści” was oczaruje!

Jeśli zastanawialiście się, czy to Geralt z Rivii jest kurą znoszącą złote...
Czytaj wiecej