Jak od środka wygląda praca słynnej fabryki Motomachi?

Lexus LC podczas oględzin mistrzów Takumi w fabryce Motomachi, fot. Lexus International
Lexus LC podczas oględzin mistrzów Takumi w fabryce Motomachi, fot. Lexus International
Toyota Motor Corporation ma kilkadziesiąt fabryk w różnych zakątkach świata – tylko w Japonii jest ich kilkanaście. Perłę w koronie koncernu z Kraju Kwitnącej Wiśni stanowi jednak wyjątkowa przestrzeń, jaką stworzyli w swoim "rodzinnym" mieście – Toyocie w prefekturze Aichi – fabryka Motomachi, która zasłynęła między innymi produkcją Lexus LFA.

Obecnie Motomachi to przede wszystkim miejsce, z którego wyjeżdżają Lexusy LC. Trzeba jednak pamiętać, że fabryka wybudowana w 1958 roku mierzy 1,6 miliona metrów kwadratowych i na co dzień zatrudnia ponad siedem tysięcy pracowników, z czego połowę stanowią inżynierzy. To także jedna z najbardziej zaawansowanych technologicznie fabryk samochodów na świecie. Nie ma wątpliwości, że przesądziło o tym doświadczenie, jakie pracownicy fabryki zdobyli w latach 2010-2012. Podczas wyjątkowo skomplikowanego procesu ręcznego montowania supersamochodu LFA, swoje umiejętności doskonaliło wielu dzisiejszych mistrzów Toyoty i Lexusa. Ich trud oraz rzemieślnicze umiejętności doskonale uzupełniają się z innowacyjnymi technologiami dostępnymi w Motomachi.

Lexusy LC czekające na montaż, fot. Lexus International
Lexusy LC czekające na montaż, fot. Lexus International

Nie zapominajmy, że mówimy o Japończykach – ich perfekcjonizm oraz tradycjonalistyczne podejście zobowiązują. Starannie szlifowane przez tysiące godzin umiejętności, często przekazywane z pokolenia na pokolenie, nadają wyjątkowości każdemu autu, które opuści Motomachi. Precyzyjne zdobienia i wykończenie cechujące się dbałością o detale są tym, czego nigdy nie pojmie maszyna, a więc nie będzie też w stanie wykonać tych czynności z równie dużym zaangażowaniem. W przypadku Lexusa LC nad każdym etapem jego powstawania czuwają zarówno mistrzowie Takumi, jak i szeregowi pracownicy. Wszyscy tworzą tu zgrany kolektyw, który od stworzenia nadwozia aż po jazdę próbną czuwa nad precyzją jego wykonania.

Kreatywność i rygorystyczne zasady, człowiek i zaawansowane technologie

Mechanicy podczas montowania Lexusa LC (Motomachi, Aichi, Japonia), fot. Lexus International
Mechanicy podczas montowania Lexusa LC (Motomachi, Aichi, Japonia), fot. Lexus International

Lexus nauczył już swoich klientów, że hasła reklamowe nie są jedynie sloganami. To wartości, które przyświecają każdemu pracownikowi koncernu na każdym stanowisku. To jak DNA marki. Niekonwencjonalne rozwiązania i rygorystyczne zasady produkcji spajają się w Motomachi w to, co można nazwać DNA marki. Widać to zarówno w skali marko – w całym procesie, jak i mikro – przy pojedynczym pracowniku. Jego umiejętności, element kreacji, wspierają najnowocześniejsze technologie i narzędzia – tak rodzi się doskonałość.

Kolejne elementy składowe samochodów opuszczają miejsca swojego wytworzenia i zmierzają do punktów, w których zostaną zamontowane. Motomachi nie przypomina standardowej linii produkcyjnej. Dzięki szeregowi technologicznych rozwiązań rozwinięto tu poszczególne etapy, intensyfikując pracę każdego z zespołów. Wydajność i perfekcja łączą się tu z rutyną oraz schematami działania. Nad przebiegiem poszczególnych czynności czuwają ludzie, którzy stale kontrolują poprawność przebiegu prac. Tablety z listami kontrolnymi ułatwiają to zadanie, ale nie wykonują go zamiast ludzi. To mistrzowie Takumi wkraczają do akcji, gdy każdy z etapów zostanie zakończony. Przykładowo: już przy tworzeniu szkieletu nadwozia najbardziej doświadczeni rzemieślnicy przeprowadzają nawet osiemset indywidualnych tekstów, by mieć pewność, że każdy spaw jest idealny, a miejsce poszczególnych elementów zostało dokładnie wymierzone.

Dlaczego w Motomachi to człowiek, a nie maszyna, ma ostateczne zdanie?

To proste, choć nieoczywiste. Nawet najdoskonalsze oprogramowanie jest w stanie odnaleźć jedynie te wady, których go “nauczono”. Człowiek dzięki nowym technologiom zyskuje pewność, ale to jego wprawne oczy i dłonie muszą każdy element sprawdzić, by wyeliminować najmniejsze niedoskonałości. Olbrzymią wagę ma w tym przypadku choćby oświetlenie. Linia montażowa to nieskazitelnie białe pomieszczenie, które gwarantuje doskonałe warunki do obserwacji. Mechanicy i inżynierzy nie rozpraszają się, a sterylne środowisko pracy zmusza ich do skupienia. Dodatkowo takie wykończenie pozwala na jeszcze skuteczniejsze wypatrywanie niedoskonałości przy silnym oświetleniu. Warto też zwrócić uwagę na finalny etap podróży każdego nowego Lexusa przez Motomachi.

Hala montażowa w należącej do Toyota Motor Corporation fabryce Motomachi (Aichi, Japonia), fot. Lexus International
Hala montażowa w należącej do Toyota Motor Corporation fabryce Motomachi (Aichi, Japonia), fot. Lexus International

Gdy samochód opuści już linię montażową, czego go ostateczny testy. W specjalnym, futurystycznie wyglądającym, szklanym tunelu raz jeszcze dominują biel i silne światło. Metodą prób i błędów ustalono, że najlepszym dla ludzkiego oka będzie rozmieszczenie LED-owych listw co 30 centymetrów… I tutaj do akcji wkraczają – raz jeszcze – mistrzowie Takumi, którzy nie przeoczą nawet najmniejszej niedoskonałości. Finalny werdykt wydaja dwaj najbardziej doświadczeni rzemieślnicy w całym koncernie. Analizując wykończenie wnętrza i karoserii w około siedmiuset punktach kontrolnych, dają sygnał, czy z każdym opuszczającym Motomachi egzemplarzem wszystko jest w porządku. Jeśli tak, pozostaje już tylko jazda próbna i Lexus LC może trafić do szczęśliwego nabywcy.

Tunel, w którym mistrzowie Takumi doglądają gotowych samochodów opuszczających linię montażową w Motomachi, fot. Lexus International
Tunel, w którym mistrzowie Takumi doglądają gotowych samochodów opuszczających linię montażową w Motomachi, fot. Lexus International
Autor artykułu
More from Damian Halik

Ralph Gräf ruszył śladem upadającej legendy Route 66

Route 66 jest jednym z symboli Stanów Zjednoczonych, jednak każda legenda ma...
Czytaj wiecej