Muzyczne biografie

Bardzo lubię kino biograficzne. Niezwykle ciekawe są dla mnie zawsze biografie muzyków i za każdym razem, gdy taki film ma swoją premierę, to mam ogromną chęć go obejrzeć.

Bardzo lubię kino biograficzne. Niezwykle ciekawe są dla mnie zawsze biografie muzyków i za każdym razem, gdy taki film ma swoją premierę, to mam ogromną chęć go obejrzeć.

Takich filmów w historii kinematografii było już bardzo wiele i pewnie trudno wybrać najlepsze z nich. Zazwyczaj biografie muzyków to historie pełne bólu, cierpienia, odrzucenia społecznego i niezrozumienia. Idealny materiał na film, bo o dziwo lubimy patrzeć, jak innym jest źle. Piszę to oczywiście nieco żartobliwie, ale trzeba przyznać, że często filmy o sławnych ludziach, którzy swoim życiem chylili się ku upadkowi, są nie tylko tematem nośnym i chętnie oglądanym, co po prostu ciekawym. Biografie muzyków, jeśli scenariusze zostały dobrze napisane, to jedne z lepszych filmów, które nierzadko dostają wiele najważniejszych nagród filmowych.

Doskonałym przykładem jest tutaj film Spacer po linie, z Joaquinem Phoenixem i nagrodzoną Oscarem Reese Witherspoon. Film opowiada o życiu jednej z największych gwiazd muzyki country — Johnnym Cashu. Witherspoon daje tu prawdziwy popis aktorstwa i udowadnia, że nie jest jakąś tam „gwiazdeczką”, za jaką do tej pory często w Hollywood uchodziła. Podobnie było z Eminemem i filmem 8. mila. Co prawda nie jest to film biograficzny, ale bohater, którego gra Em, bardzo przypomina jego samego, dlatego możemy podciągnąć film pod biografię. Pamiętam, że jeszcze przed premierą filmu, nie mogłem uwierzyć, że Eminem zmienia na chwilę tworzenie muzyki na grę aktorską i nie wróżyłem niczego dobrego. Po seansie biłem się w pierś, bo nie dość, że sam film okazał się naprawdę bardzo dobry, to sam Eminem wypadł w nim znakomicie, wraz z innymi partnerującymi mu aktorami. Dodatkowo otrzymał on Oscara za najlepszą piosenkę.

Do cenionych biografii należy zaliczyć również The Doors Olivera Stone’a z Valem Kilmerem w roli Jima Morrisona czy film Ray, opowiadający historię Raya Charlesa, w którego wcielił się nagrodzony nagrodą Akademii, Jamie Foxx. Kolejnym dowodem na to, że tego rodzaju filmy zdobywają nagrody, jest Bird w reżyserii Clinta Eastwooda. W rolę genialnego muzyka jazzowego, Charliego ‘Birda’ Parkera, wciela się tu Forest Whitaker — znakomity aktor, który chyba w każdym filmie kradnie większość scen (przynajmniej tych z jego udziałem). Są to jednak filmy dość klasycznie podchodzące do tematu, które owszem dobrze zagrane, to nie zapadają nam w pamięć na długo.

Inaczej jest z filmem Pianista Romana Polańskiego. Władysław Szpilman, genialny polski pianista i kompozytor, żydowskiego pochodzenia, który musiał przeżyć II Wojnę Światową. O tym właśnie opowiada film i dosłownie wdziera się nasze głowy i serca. Porywająca rola Adriena Brody’ego (nagrodzona z resztą Oscarem), który w mojej świadomości już na zawsze zostanie Szpilmanem. Tytuł ten zdecydowanie wybija się na liście muzycznych biografii.

Podobnie jest Love & Mercy, gdzie poznajemy życie Briana Wilsona, lidera grupy Beach Boys. W jego rolę wcielają się tutaj Paul Dano oraz John Cusack — jeden w wciela się w  młodego Briana, drugi w starszego. Bardzo poruszająca historia człowieka, który musiał stawiać czoła swojej chorobie, a także ludziom, którzy na każdym kroku chcieli wykorzystać jego i jego geniusz. Film przeszedł u nas nieco bez echa, a dla mnie jest jedną z lepszych muzycznych biografii, przynajmniej w ciągu ostatnich lat.

Przypadek, gdzie więcej niż jeden aktor wciela się w głównego bohatera, mieliśmy również w Gdzie indziej jestem, w reżyserii Todda Haynesa. Boba Dylana grają tu Christian Bale, Marcus Carl Franklin, Richard Gere, Heath Ledger, Ben Whishaw oraz, uwaga, Cate Blanchett. Dość niecodzienny zabieg, ale między innymi dzięki temu film jest bardzo oryginalny i zdecydowanie wart polecenia. Jeśli ktoś nie widział, to jest to pozycja obowiązkowa do nadrobienia.

Na koniec mój ulubiony film, będący biografią jednego z najwiekszych kompozytorów na świecie, Wolfganga Amadeusa Mozarta — Amadeusz. Film wyreżyserował Mioš Forman, tworząc obraz nagrodzony aż ośmioma Oscarami. Jest to nie tylko bardzo ciekawa historia, ukazująca nam Mozarta innego, niż byśmy mogli go sobie wyobrażać, ale przede wszystkim doskonale nakręcony film, również pod kątem technicznym. Na jego temat można pisać książki (co z resztą uczyniono). To jeden z lepszych filmów, jakie widziałem w swoim życiu i regularnie do niego wracam. Polecam po seansie poczytać sobie trochę o kulisach jego tworzenia, to pomoże go jeszcze bardziej docenić.

Dlaczego wspominam o rozmaitych filmach, będących biografiami muzyków? Do naszych kin wchodzi właśnie Miles Davis i ja, który wyreżyserował i zagrał główną rolę, Don Cheadle. Miles Davis to jedna z największych postaci w historii muzyki jazzowej i na pewno warto się nią zainteresować. Wspomniany film może być dobrą okazją do rozpoczęcia podróży zarówno przez jego życie, jak i przez muzykę. Sam filmu jeszcze nie maiłem okazji obejrzeć, ale zarówno światowe recenzje krytyków, a także widzów, pozytywnie się do niego odnoszą jak i zachęcają.

Jeśli jednak film muzyczny Was nie zainteresuje, to wybierzcie się na nowy film z Jakiem Gyllenhaalem Destrukcja lub na komedię Pan Idealny, w którym gra między innymi Sam Rockwell. Dodatkowo na ekrany wchodzi najnowsza produkcja Pedro Almodovara Julieta. Sami wybierzcie.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Alexander McQueen – teatralność na wybiegu

Gdybym miał wymienić 5 rzeczy, na których się nie znam, to na...
Czytaj wiecej