Najlepsze filmy XXI wieku według BBC Culture – analiza

Ekipa "Mullholland Drive" - Laura Harring, David Lynch, Naomi Watts, fot. Asymmetrical Productions
Amerykańskim dziennikarzom nieszczególnie przypadł do gustu werdykt międzynarodowego gremium krytyków filmowych, opublikowany kilka dni temu na łamach portalu BBC Culture. Dlaczego tak jest? Oto odrobina statystyk, które rozwieją wątpliwości sceptyków.

Amerykańskim dziennikarzom nieszczególnie przypadł do gustu werdykt międzynarodowego gremium krytyków filmowych, opublikowany kilka dni temu na łamach portalu BBC Culture. Dlaczego tak jest? Oto odrobina statystyk, które rozwieją wątpliwości sceptyków.

Wszyscy wokół marudzą, że “dziś nie robi się już takich filmów, jak kiedyś”. Wyniki tego narzekania mogliśmy zobaczyć choćby w zeszłym roku, gdy BBC Culture stworzyło listę “100 najlepszych amerykańskich filmów wszech czasów”. Efekt? Sześćdziesięciu dwóch krytyków wśród swojego TOP100, umieściło zaledwie sześć filmów z XXI wieku! W tym roku postanowiono zwiększyć próbę badawczą i zawęzić wybór do filmów wyprodukowanych najdalej szesnaście lat temu. To z kolei rozpętało w internecie małą wojenkę.

Mulholland Drive najlepszym filmem ostatnich szesnastu lat?! Niedorzeczność!” – grzmią fora, fanpage’e, blogi. Jak wiadomo, internauci są ekspertami w niemal każdym temacie, więc dlaczego “jacyś krytycy filmowi” mieliby z nimi polemizować?! W gąszczu komentarzy próżno szukać merytorycznych uwag… Może za wyjątkiem jednej, mało znaczącej: “rok 2000 to nie XXI wiek” (więcej na ten temat trzy akapity niżej). Będąc poważnym, można by przejść obok tego obojętnie, jednak nieoczekiwanie wtórować zaczęły im także niektóre serwisy kulturalne zza oceanu.

Kadr z filmu "Mulholland Drive", fot. Asymmetrical Productions
Kadr z filmu “Mulholland Drive”, fot. Asymmetrical Productions

Co amerykańscy dziennikarze mają do zarzucenia swoim brytyjskim kolegom? Przede wszystkim skupienie się głównie na kinie niszowym, które najwyraźniej nie nadają się do “sprzedania” masom. I coś w tym jest. Na liście brakuje blockbusterów i hitów oscarowych gal, a jak wiadomo, to tam kończy się topowe kino amerykańskie. Doszło nawet do tego, że poczytne serwisy zaczęły się “licytować”, który bardziej obsmaruje zwycięzcę… Ja za to wolę trzeźwe myślenie i rzut okiem na fakty.

Merytoryczna strona zestawienia BBC Culture

Przede wszystkim, nie można atakować BBC za przedstawienie brytyjskiego punktu widzenia. W badaniach ankietowych wzięło udział 177 respondentów. Wśród nich byli przedstawiciele wszystkich kontynentów (poza Antarktydą i Atlantydą). Dziennikarze, recenzenci, krytycy filmowi, filmoznawcy i przedstawiciele branży filmowej – innymi słowy: znawcy tematu. Ich pełną listę, wraz z typowanymi filmami, można znaleźć tutaj.

Rok 2000 – największa bolączka zestawienia BBC – także ma swoje wytłumaczenie. Owszem, nie zalicza się on do XXI wieku, ale do drugiego tysiąclecia jak najbardziej. Redaktorom BBC Culture zależało bowiem na dwóch aspektach. Po pierwsze, jest to ukłon w stronę kina azjatyckiego. Rok 2000 obfitował tam w ciekawe produkcje, dając początek nowej filmowej fali. Po drugie zaś, chcieli oni wyznaczyć wyraźną granicę między minionym i obecnym tysiącleciem. Jeśli jednak nadal ubolewacie nad tym jakże niemerytorycznym podejściem, mam dla was pocieszenie: na 102 filmy z listy, tylko 8 zostało wyprodukowanych w 2000 roku.

Nie, nie pomyliłem się w poprzednim zdaniu. Na liście TOP100 znalazły się sto dwa filmy. Stało się tak, ponieważ na ostatnim miejscu zestawienia, z jednakowym wynikiem uplasowały się trzy tytułu: tegoroczny zwycięzca festiwalu w Cannes “Toni Erdmann”, pochodzący z roku 2000 “Requiem dla Snu” oraz “Carlos”, który w 2011 roku zgarnął kilka mniej znaczących statuetek.

Najlepsze filmy XXI wieku - oś czasu, fot. BBC Culture
Najlepsze filmy XXI wieku – oś czasu, fot. BBC Culture

Trochę statystyk

W zestawieniu pojawiły się filmy wyprodukowane w ponad dwudziestu krajach. Nieco ponad połowa (57) to filmy anglojęzyczne. Na drugim miejscu znalazł się język francuski (13). Na liście BBC możemy znaleźć także polskie produkcje. Na miejscu dziewięćdziesiątym uplasował się “Pianista” Romana Polańskiego, natomiast na pięćdziesiątym piątym “Ida” Pawła Pawlikowskiego.

Filmy z TOP100 zostały stworzone przez osiemdziesięciu pięciu reżyserów. Trzydziestu pięciu to Amerykanie, po dziewięciu przedstawicieli mają Brytyjczycy i Francuzi, pięciu Niemcy, a reszta jest już dość mocno rozdrobniona. Aż sześciu reżyserów zostało docenionych za trzy swoje produkcje: Wes Anderson, Apichatpong Weerasethakul, Christopher Nolan, bracia Joel i Ethan Coen, Michael Haneke oraz Paul Thomas Anderson.

Na koniec to, co najbardziej zabolało amerykańskich dziennikarzy. Oscary. Na liście znalazło się sześćdziesiąt sześć produkcji, które nie zdobyły żadnej statuetki Amerykańskiej Akademii Filmowej, z czego aż trzydzieści dziewięć nie było nawet nominowanych! Spośród nagradzanych przez ostatnie szesnaście lat, w zestawieniu BBC znalazły się tylko cztery tytuły, które zdobyły statuetkę w kategorii “najlepszy film”:

88. “Spotlight” (2016)

67. “Hurt Locker” (2010)

44. “Zniewolony” (2014)

10. “To nie jest kraj dla starych ludzi” (2008)

Oraz osiem, które triumfowały jako “najlepszy film nieanglojęzyczny”:

91. “Sekret jej oczu” (2010)

64. “Wielkie piękno” (2014)

55. “Ida” (2015)

42. “Miłość” (2013)

35. “Przyczajony tygrys, ukryty smok” (2001)

34. “Syn Szawła” (2016)

32. “Życie na podsłuchu” (2007)

9. “Rozstanie” (2012)

[cyfry przed tytułami, to pozycja w rankingu zorganizowanym przez BBC Culture, natomiast w nawiasach widnieją daty oscarowych gal, a nie produkcji danego filmu!]

Słowo końcowe

Nie wiem, czy “Mulholland Drive” powinien wygrać ten plebiscyt, ale skoro tak zadecydowali eksperci – najwyraźniej tak właśnie jest. Warto zauważyć, że we wspomnianym na początku tekstu plebiscycie na najlepszy amerykański film wszech czasów, “Mulholland Drive” nie dał szans pozostałym sześciu produkcjom z obecnego tysiąclecia. Był na pozycji dwudziesty pierwszy, a kolejny XXI-wieczny film na tamtej liście, “Drzewo życia”, zajął dopiero 79. miejsce.

BBC Culture należy w tej kwestii docenić przede wszystkim za niezłe zaplecze metodologiczne. Gdybyśmy chcieli poznać zdanie przeciętnego użytkownika internetu, wszystko w przeciągu chwili moglibyśmy sprawdzić w którejś z internetowych baz filmów. Ale chyba nie o to chodziło, prawda? Stu siedemdziesięciu siedmiu specjalistów nie może się mylić. Jeśli taki wynik nam nie odpowiada, po prostu musimy poczekać na odpowiedni algorytm, który wirtualnie obliczy wartość każdego z filmów (trochę sobie poczekacie).

Przeciętny widz nie powinien napuszać się tylko dlatego, że jego ulubionego filmu nie ma na liście. Wszystko jest tu kwestią gustu. Mój osobisty faworyt uplasował się dopiero na dwudziestym miejscu. Czy to zły wynik? Oczywiście, że nie! Nie ma co roztrząsać, który film jest najlepszy, ponieważ niezależnie od wszelkich werdyktów, i tak nie wpłynie to na opinie jednostek.

Teraz przynajmniej otrzymaliśmy listę filmów, które bez dwóch zdań trzeba zobaczyć!

Źródło: bbc.com

Autor artykułu
More from Damian Halik

Harrison Ford kończy 74 lata!

Jeden z najpopularniejszych aktorów w dziejach kinematografii, obchodzi dziś swoje siedemdziesiąte czwarte...
Czytaj wiecej