Upadł najpopularniejszy mit przeciwników elektromobilności

BEV, Napęd elektryczny, Lexus UX 300e, Lexus
Pierwszy seryjny Lexusów o napędzie elektrycznym – model UX 300e, fot. Lexus
Samochody elektryczne stale zyskują na popularności, ale ich przeciwnicy nie tracą motywacji, by szerzyć kolejne mity na temat rzekomo szkodliwych skutków elektromobilności. Nauka nie ma jednak litości dla elektrycznej mitologii, wkładając ją po prostu między bajki.

Elektromobilna rewolucja w branży motoryzacyjnej trwa i coraz więcej wskazuje na to, że zakończy się całkowitą dominacją tego rodzaju napędów. Samochód elektryczny to już nie tylko gadżet dla nowoczesnego człowieka, ale też przyszłość dla producentów. O ile jeszcze przed kilkoma laty wprowadzanie takich modeli oznaczało powiew nowoczesności, o tyle obecnie otwarcie mówi się o zmierzaniu ku pełnej elektryfikacji, przywołując przy tym nawet daty końcowe procesu przejściowego. Niektóre marki już ogłosiły, że najbliższa dekada może być ostatnią, w której z linii produkcyjnych zjadą modele o napędach spalinowych. Ich miłośnicy nie dają się jednak łatwo przekonać, choć nawet najpopularniejszy mit dotyczący elektryfikacji zweryfikowała nauka.

Żyjemy w czasach historycznych

Licznik Elektromobilności, Grudzień 2021, Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych
Licznik Elektromobilności w Polsce (stan na grudzień 2021), fot. Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych

Z naszej polskiej perspektywy wspomniana rewolucja dopiero majaczy na horyzoncie. Wystarczy jednak spojrzeć w kierunku Zachodu, by wiedzieć, że mówimy o poważnych zmianach, które dają podwaliny nowej motoryzacyjnej rzeczywistości. Sierpień ubiegłego roku okazał się dla elektromobilności prawdziwym kamieniem milowym. Nigdy wcześniej nie doszło bowiem do sytuacji, by w Europie elektryki sprzedawały się lepiej od diesli. Sukces był zresztą tym większy, że ich sprzedaż rok do roku wzrosła o 61%, podczas gdy na całym rynku zanotowano w tym samym okresie osiemnastoprocentowy spadek. Niemały wpływ na tę sytuację mają z pewnością rozliczne zachęty.

Wzrosty, spadki, punkty procentowe – oczywiście statystka nigdy nie budziła zbyt dużego zaufania. Przez jej pryzmat nawet polska perspektywa zaczyna zresztą robić wrażenie. Patrząc na dane Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych, zobaczymy, że w ubiegłym roku liczba elektryków na polskich drogach wzrosła o 93%. Licząc do grudnia 2021 roku mamy ich już zawrotne trzydzieści osiem tysięcy. Jeśli jednak nawet w Polsce, w której posiadamy obecnie niespełna dwa tysiące stacji ładowania (1345 AC i 587 DC) i kolejnych tysiąc osiemset ogólnodostępnych punktów ładowania, ludzie coraz chętniej kupują takie samochody, chyba weszliśmy na odpowiednią drogę…

Najpopularniejszy mit: w dłuższej perspektywie zaszkodzimy środowisku

Mitów na temat złowrogiej elektromobilności jest wiele. Począwszy od niepraktyczności tego typu napędów, poprzez ich kosztowność, a na jedynie pozornej ekologiczności kończąc. I nie jest oczywiście tak, że obawy sceptyków są zupełnie bezpodstawne. W każdej bajce jest przecież ziarnko prawdy. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy bajki zaczynają żyć własnym życiem, a ich miłośnicy za nic mają niezgodne ze swoim światopoglądem argumenty. W takim układzie wady, które posiada przecież każda koncepcja, urastają do kolosalnych rozmiarów; zalety natomiast są ignorowane lub – w skrajnych przypadkach – zakłamywane bądź uznawane za nieprawdziwe. Gdyby tylko dało się to zweryfikować…

W ostatnich latach jednej z istotniejszych kości niezgody przyglądał się Yan Wang – profesor inżynierii mechanicznej z Worcester Polytechnic Institute. Najpopularniejszy mit, zresztą z uwagi na swoją absurdalność także mój ulubiony, dotyczył bowiem szkodliwości technologicznego zaplecza elektryfikacji. Chodzi o produkcję i utylizację ogniw, które przecież zużywają się szybciej niż ich odpowiedniki w samochodach spalinowych. Absurdem jest natomiast fakt, że ten argument ostateczny najczęściej wykorzystują osoby, którym daleko do troski o środowisko. Wiecie, lepsze jest szkodzenie na znane i udokumentowane sposoby, niż szukanie alternatyw i ich rozwój.

Recykling baterii to początek świetlanej przyszłości

Profesor Yan Wang, Worcester Polytechnic Institute, Recykling baterii litowo-jonowych, Najpopularniejszy mit przeciwników elektryfikacji
Profesor Yan Wang podczas prac nad procesem recyklingu baterii litowo-jonowych, dzięki którym obalił najpopularniejszy mit przeciwników elektryfikacji, fot. Worcester Polytechnic Institute

Projekt badawczy profesora Wanga trwał trzy lata i kosztował dwa miliony dolarów, ale wszystko wskazuje na to, że inwestycja była warta tych pieniędzy. Naukowiec skupił się oczywiście na akumulatorach litowo-jonowych, które są obecnie najpowszechniej wykorzystywaną konstrukcją. Jako użytkownicy smartfonów czy laptopów wszyscy natomiast wiemy, że z czasem pojemność tego typu baterii spada. W przypadku samochodów szacuje się, że roczny spadek wydajności wynosi około 2,3%, co sprawia, że dla własnego komfortu należy wymienić baterię (lub samochód) po co najwyżej dekadzie. I tu pojawia się problem.

Jak wspomniałem, każdy mit ma w sobie cząstkę prawdy i rzeczywiście utylizacja zużytych baterii sprawia problemy – wymaga bowiem spalania, mielenia bądź rozpuszczania w kwasach. Niewiele z tego zostaje, a jedynie pojedyncze elementy nadają się do późniejszego wykorzystania… Tyle że właśnie to proponuje zmienić profesor Wang. Jego badania sfinansowano we współpracy jednostką rządową (USABC), a na podwykonawców technologicznych wybrano firmy A123 Systems i Battery Resourcers. Wspominam o tym, bo kolejnymi mitem bywa finansowanie badań przez korzystające na nich podmioty – tu mamy sytuację odwrotną.

Technologiczne szczegóły badań profesora Wanga znajdziecie tutaj. Wnioski są natomiast bardzo obiecujące. Zgodnie z nową metodą odzysku baterii litowo-jonowych materiały z recyklingu są bowiem równie wydajne, co przed tym procesem. Co więcej, zyskują też nowe – pozytywne – aspekty. Dzięki bardziej porowatej strukturze recyklingowane materiały wykazują lepszą absorpcję i uwalnianie jonów litu, to zaś przekłada się na wydłużenie cyklu życia wykonanej z nich baterii nawet o 53%! Sęk w tym, że sam proces jest pracochłonny, a przez to drogi. Technologia stale jednak prze naprzód, niebawem i ten problem powinien zatem zostać rozwiązany. Najpopularniejszy mit przeciwników elektryfikacji ostatecznie traci więc resztki swojej słuszności.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Sebastian Wrong mentorem Lexus Design Award 2019

Kolejna edycja Lexus Design Award wystartowała – nabór trwa, a organizatorzy stopniowo...
Czytaj wiecej