Naughty America może zrobić z ciebie gwiazdę porno!

Naughty America VR, fot. TechCrunch
Naughty America VR, fot. TechCrunch
Tak, wiem – w tej branży otrzymanie szansy, by spróbować swoich sił, przychodzi bardzo łatwo, a Naughty America wykreowało już niejedną gwiazdę. Wygląda jednak na to, że fantazje Andreasa Hronopoulosa (CEO firmy) mocno wybiegają w przyszłość... Czy dzięki sztucznej inteligencji i coraz ciekawszym rozwiązaniom technologicznym NA jeszcze lepiej dogodzi swoim fanom?

Miłośnicy pornografii zapewne nie widzą w tytule tekstu niczego odkrywczego. W końcu skauting w tej branży działa niesamowicie sprawnie, a Naughty America to jeden z czołowych producentów filmów dla dorosłych. Okazuje się jednak, że słynna skórzana sofa (ta czarna, kojarzycie?) powoli przechodzi do lamusa, ustępując miejsca nowym technologiom. Tak przynajmniej uważa Andreas Hronopoulos, który już dziś rozpływa się w podziwach nad wspaniałymi możliwościami sztucznej inteligencji.

Ostatnio Naughty America prężnie działa na rynku VR, spełniając przy tym jedno z największych marzeń fanów – seks z gwiazdami porno. Technologia ta ma jednak swoje ograniczenia i choć wciąż się rozwija, a finalna forma będzie zapewne przypominać zabawy doktora Mantleraya z serialu “Maniac”, wiele można jeszcze udoskonalić. Jedną z opcji, jakie Naughty America planuje wprowadzić do swoich usług, okazuje się… zamiana twarzy. To jednak budzi spore kontrowersje.

“Mamusiu, czy to ty?”

FakeApp - Gal Gadot
Twarz Gal Gadot wstawiona do filmu pornograficznego przy wykorzystaniu FakeApp. Czy tego chce Naughty America?

Deepfake to forma edycji wideo przez sztuczną inteligencję, którą pod koniec 2017 roku rozpropagowali użytkownicy Reddita. Aplikacje pokroju FakeApp momentalnie zalały Internet, a wraz z nimi pojawił się wysyp filmów porno z hollywoodzkimi gwiazdami. Zjawisko spotkało się oczywiście z falą krytyki – filmy tego typu mogą przecież pogrążyć dosłownie każdego. Nie potrzeba bowiem ani zgody, ani nawet udziału takiej osoby w całym przedsięwzięciu. Wystarczy odpowiedni algorytm, który przeskanuje dostępne fotografie i na ich podstawie utworzy “maskę”, którą będzie można umieścić w dowolnym filmie. Przekonali się o tym Gal Gadot, Daisy Ridley czy Barack Obama. Co gorsza, już teraz wyniki tych “zabaw” wyglądają łudząco autentycznie. Tego typu technologie, w dalszej lub bliższej przyszłości, mają szansę stać się jednym z głównych narzędzi, które doprowadzą do informacyjnej apokalipsy. Nie zraża to jednak prezesa Naughty America.

To nie deepfake rani ludzi. Robią to ludzie, którzy wykorzystują deepfake.

– Andreas Hronopoulos, CEO Naughty America

Jest coś autentycznego w powyższych słowach, które padły w wywiadzie dla portalu Variety. W końcu Naughty America zamierza jedynie wykorzystać już istniejącą technologię, by urozmaicić życie erotyczne swoich fanów. Jak jednak wiemy z doświadczenia, technologie lubią zawodzić, a gdy trafią w nieodpowiednie ręce, mogą wyrządzić sporo szkód. Na razie niewiele wiadomo na temat planów firmy wobec deepfake’ów, ale można założyć, że będą to “filmy na zamówienie”. To zaś oznacza, że rzeczywiście nikomu nie powinna dziać się krzywda – przynajmniej do czasu hakerskiego ataku czy innego wycieku danych. Osobną sprawą jest oczywiście samo nieetyczne postępowanie, jakim jest wykorzystanie technologii postrzeganej w sposób skrajnie negatywny. Ostatecznie deepfake to tylko kolejna ułuda, której ulegnie zapewne niewielu zapaleńców. Obecnie na stronie Naughty America można jedynie zobaczyć, jak taki film mógłby wyglądać (nagrania zdecydowanie nie do odtworzenia w miejscu publicznym).

(Nagranie zmontowane przez reżysera Jordana Peele’a przy wykorzystaniu programu Adobe After Effects oraz aplikacji FakeApp)

W ostatnich latach przywykliśmy, że wszelki szum wokół branży pornograficznej wywołuje raczej PornHub i jego niekonwencjonalne kampanie reklamoweNajpopularniejszy na świecie serwis pornograficzny jest jednak zdeklarowanym przeciwnikiem deepfake’ów. Prezes Naughty America najwyraźniej uznał wbrew wszystkim, że działalność branży przestaje stanowić temat tabu i być może przedwcześnie rzucił kilkoma pomysłami. Czy powinien zwolnić tylko dlatego, że wypowiada niepopularną opinię? W końcu ludzie przerabiają zdjęcia od dekad, a deepfake to hardcore’owy odpowiednik powszechnie wykorzystywanego Photoshopa. Problem jest oczywiście poważny, ale emocjonalna reakcja po raz kolejny przysłoniła sedno. Filmy dla dorosłych? Mogą zranić jednostki. Zamiast jednak myśleć o tym przedwcześnie, wyobraźcie sobie siłę deepfake’ów w prowadzeniu działań politycznych! To dopiero przerażające…

Autor artykułu
More from Damian Halik

Informacyjna apokalipsa nadchodzi? Nie tak prędko…

Dezinformacja szerzy się dzięki internetowi na niespotykaną dotąd skalę, a wzajemne zaufanie...
Czytaj wiecej