Netflix nie tylko w domu? W planach sieć kin!

Netflix stworzy sieć kin, by walczyć o nagrody podczas festiwali
Netflix stworzy sieć kin, by walczyć o nagrody podczas festiwali
Netflix nie przestaje zaskakiwać! Nie tylko stale informuje o kolejnych własnych produkcjach, na które w roku 2018 planuje przeznaczyć osiem miliardów dolarów, ale i nie poddaje się w konfrontacji z branżowymi rekinami. Reed Hastings zrobi wszystko, by jego filmy walczyły o nagrody, nawet jeśli wiąże się to z inwestycją w tradycyjne kina.

Stare indiańskie przysłowie mówi: “Jeśli nie możesz kogoś pokonać, przyłącz się do niego”. Nie wiem, czy w żyłach twórcy największej z internetowych platform streamingowych płynie domieszka krwi rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej, ale najwyraźniej Reed Hastings zamierza skorzystać z tej rady. Nie byłby jednak sobą, gdyby ta pozorna uległość względem rekinów branży filmowej nie miała drugiego dna. Czy produkcje spod szyldu Netflix Originals trafią na wielki ekran? Wiele wskazuje, że tak. Czy rzeczywiście jest to poddanie się w walce z największymi wytwórniami świata? Wątpię. To raczej krok wstecz, by nabrać większego rozpędu przed skokiem.

Reed Hastings podczas konferencji Netflix: See What’s Next (Rzym 2018)

W połowie kwietnia streamingowy gigant postanowił zorganizować konferencję, podczas której – nie bójmy się tego słowa – chwalił się swoimi planami na najbliższe miesiące. Wydarzenie nazwano po prostu Netflix: See What’s Next. Nie byłoby w tym niczego niezwykłego, gdyby nie wyglądało ono jak kolejny pokaz siły względem tradycyjnej branży filmowej. Kolejny, gdyż zaledwie tydzień wcześniej Netflix ostentacyjnie wycofał z udziału w Festiwalu Filmowym w Cannes swoje produkcje. Powód? “Stare wygi” nie chcą się ugiąć przed technologicznym postępem. Trudno inaczej nazwać wymogi, by filmy pokazywane były w kinach i do Internetu trafiały najwcześniej po trzech latach.

Ktoś powie – “I tak ich filmy są za słabe, by wygrać” – ok. Nie wolno jednak zapominać, że Netflix Originals to bardzo dziwny twór. W ramach tej kategorii funkcjonują zarówno produkcje własne serwisu oraz współprodukcje, jak i tytuły wypatrzone na festiwalach bądź zrealizowane z myślą o dystrybucji cyfrowej. W ten sposób Thierry Frémaux i jego świta pozbawili canneńską publiczność premier między innymi filmu “Roma” Alfonso Cuaróna (twórca Ludzkich dzieci” i “Grawitacji”) czy “Norway” Paula Greengrassa (“Kapitan Philips”, “Jason Bourne”). Na tym Reed Hastings jednak nie poprzestaje! Pojawiły się bowiem informacje, że Netflix planuje zainwestować we własną sieć kin. Kapitulacja? Raczej sprytny fortel, dzięki któremu oryginalne produkcje serwisu powalczą o nagrody.

Zdjęcie z planu filmu “Roma” Alfonso Cuaróna, fot. Netflix

“Los Angeles Times” donosi, że internetowy gigant planuje inwestycję w Mieście Aniołów, by uniknąć problemów z nominacjami do Oscarów. Francuska publiczność także ma na co czekać. Nie tak dawno pisałem o tym, że Netflix prowadzi zaawansowane rozmowy na temat przejęcia należącej do Luca Bessona firmy EuropaCorp. Spółka z podparyskiego Saint-Denis zajmuje się nie tylko produkcją filmową, ale posiada też własną sieć kin. Puzzle zaczynają składać się w jedną całość. Otwartym pytaniem pozostaje, co będzie następnym przedsięwzięciem, za którego realizację zabierze się streamingowy potentat.

 

Autor artykułu
More from Damian Halik

Elektroniczna skóra początkiem cybernetycznych modyfikacji ciała?

Profesor Takao Someya od piętnastu lat opracowuje technologię, która może zrewolucjonizować medycynę...
Czytaj wiecej