Nie żyje Grant Imahara – jeden z “Pogromców mitów”

Grant Imahara, fot. IMDb
Grant Imahara, fot. IMDb
Program "Prawda czy fałsz – pogromcy mitów" zna chyba każdy, kogo głód wiedzy przyciągał przed ekran telewizora w czasach świetności kanału Discovery, zatem Grant Imahara nie powinien być wam obcy – to jeden z prowadzących tego popularnego niegdyś show. Inżynier i niestrudzony konstruktor robotów odszedł przedwcześnie.

Zawsze uśmiechnięty, gotowy poszukiwać rozwiązań tam, gdzie Tory i Kari zdawali się wątpić w powodzenie eksperymentu. Takim go zapamiętam. Grant Imahara na miejsce w mojej pamięci zapracował jak mało kto, nie tylko jako ten sympatyczny robotyk z “Pogromców mitów”, ale przede wszystkim jako – nie boję się tego słowa – współtwórca wielu filmów. Część fanów programu nie ma nawet pojęcia, jak wziętym specem od efektów specjalnych był w Hollywood. Niestety więcej jego prac nie zobaczymy na srebrnym ekranie. Grant Imahara zmarł późnym wieczorem 13 lipca, mając zaledwie 49 lat.

Grant Imahara nie myślał o karierze inżynierskiej

Koniec lat 90. – Grant Imahara pracujący przy R2-D2, fot. Industrial Light and Magic
Koniec lat 90. – Grant Imahara pracujący przy R2-D2, fot. Industrial Light and Magic

Urodził się w 1970 roku w rodzinie o japońskich korzeniach. Dorastał w Los Angeles i godne Miasta Aniołów były jego marzenia – chciał zostać scenarzystą. Jego losy rzeczywiście poprowadziły go ku karierze w Hollywood, ale w zupełnie innej roli. Został inżynierem – mogłoby się wydawać, że daleka stąd droga do świata filmu. Po studiach Grant Imahara zatrudnił się jednak w… Lucasfilm, w dziale THX. Z czasem robotyk zajął się też efektami specjalnymi w Industrial Light and Magic – kolejnej firmie twórcy “Gwiezdnych wojen”. Jak można się domyślać, pracował przy tym projekcie – podobno miał niebagatelny wpływ na to, co widzieliśmy w trylogii z lat 1999-2005. W międzyczasie pracował też przy “Zaginionym świecie: Parku jurajskim” czy drugiej i trzeciej części “Matrixa”. Jego hollywoodzkie CV robi wrażenie.

Poza pracą za kulisami Fabryki Snów Grant Imahara dał się też poznać jako prawdziwy pasjonat robotyki. Nie tylko konstruował urządzenia na potrzeby filmów, ale i dla własnej przyjemności. Jedno z nich – Deadblow – wygrało w 1999 “Walki robotów” (“BattleBots”). Tak Kalifornijczyk zaistniał na antenie Discovery Channel. Później pełnił też funkcję jurora, aż w końcu otrzymał propozycję współpracy z Adamem Savage’em i Jamiem Hynemanem. Emitowani w latach 2003-2016 “Pogromcy mitów” (“MythBusters”) to jeden z programów, jakie w młodości oglądałem nałogowo. Genialna w swej prostocie koncepcja w realizacji doświadczonych inżynierów i speców z branży filmowej urosła – nie tylko w moich oczach – do rangi kultowego show.

Wielka strata dla świata programów popularnonaukowych

Tory Belleci, Kari Byron i Grant Imahara (zdjęcie z planu zdjęciowego "Pogromców mitów"), fot. Discovery Channel
Tory Belleci, Kari Byron i Grant Imahara (zdjęcie z planu zdjęciowego “Pogromców mitów”), fot. Discovery Channel

Grant Imahara był wraz z Kari Byron i Torym Bellecim członkiem ekipy pobocznej, zabawiającej publikę między popisami głównych prowadzących. Jeśli jednak śledziliście program uważnie, wiecie zapewne, że ani pierwsze, ani ostatnie sezony nie były tak udane. Jamie i Adam to specyficzny duet. Wiedzy i umiejętności odmówić im nie można, ale to sezony z udziałem zespołu Byron-Belleci-Imahara stały się kanonem “Pogromców mitów”. Po odejściu z programu tercet stworzył dla Netflixa “White Rabbit Project”, ale produkcję zawieszono po zaledwie jednym sezonie. Wśród ostatnich dzieł jego autorstwa jest między innymi animatroniczny baby Yoda, którego miliony widzów pokochały po emisji serialu “Mandalorian”.

Jesteśmy zrozpaczeni, słysząc tę smutną wiadomość. Grant był ważną częścią rodziny Discovery i naprawdę wspaniałym człowiekiem. Nasze myśli i modlitwy kierowane są do jego najbliższych.

O śmierci Granta Imahary poinformował rzecznik Discovery oraz osoby, z którymi przez lata współtworzył “Pogromców mitów”. W oświadczeniu czy w postach Adama Savage’a, Kari Byron oraz Tory’ego Belleciego próżno było jednak szukać przyczyn tak niespodziewanego zgonu. Z informacji, do jakich dotarli dziennikarze “The Hollywood Reporter”, wynika, że powodem śmierci był tętniak mózgu. Grant Imahara odszedł w wieku zaledwie 49 lat.

Autor artykułu
More from Damian Halik

CD Projekt RED w tarapatach? Nic bardziej mylnego

Fale hejtu stają się zjawiskiem tak popularnym, wtórnym i przewidywalnym, jak sezon...
Czytaj wiecej