Nienawiść, którą dajesz

Lubię filmy, które poruszają ważne, często niewygodne społeczne tematy. Często jednak owe filmy, są też ciężkie w odbiorze, co nie zawsze jest zaletą. Jednak można skomentować problem w taki sposób, że oglądanie jest – w pewnym sensie – przyjemne. Tak było z „Nienawiść, którą dajesz“.

Film będzie miał premierę w polskich kinach 25 stycznia, ale ja miałem okazję obejrzeć go już kilka miesięcy temu, podczas 9. American Film Festival i mogę go zaliczyć do najlepszych seansów podczas całej imprezy. Zresztą nie tylko ja, ponieważ zdobył on nagrodę publiczności we Wrocławiu – podobnie jak na wielu innych światowych festiwalach filmowych.

Amandla Stenberg w „Nienawiść, którą dajesz“ dyst. Imperial – Cinepix

„Nienawiść, którą dajesz“, to historia nastoletniej dziewczyny, Starr, która mieszka wraz ze swoją rodziną w ubogiej, czarnej dzielnicy. Rozdarta jest pomiędzy światem, z którego pochodzi, a szkołą do której zapisali ją rodzice – prywatna szkoła, do której chodzą głównie białe i bogate dzieciaki. Nikt z jej kolegów i koleżanek ze szkoły nie wiem, jaka Starr jest naprawdę. Pewnego wieczora, wybiera się ona na imprezę niedaleko swojego domu, gdzie spotyka przyjaciela z dzieciństwa. Daje mu się później odwieźć do domu i zostają zatrzymani przez policję. Niestety, młody chłopak ginie, zastrzelony przez oficera. Od tego momentu dziewczyna walczy ze sobą i społeczną presją – przyznać publicznie, że widziała całe zajście, czy nie.

Film wyreżyserował George Tillman Jr. („Siła i honor“, „Notorius“), a scenariusz powstał na podstawie bestsellerowej powieści Angie Thomas. Książkę można nabyć w polskim przekładzie i gorąco polecam zajrzeć do niej jeszcze przed seansem – do premiery jeszcze ponad tydzień, więc jest szansa na skończenie lektury.

Megan Lawless, Amandla Stenberg i Sabrina Carpenter w „Nienawiść, którą dajesz“ dyst. Imperial – Cinepix

Na pozór to jest jeden z takich filmów, jakich już wiele mogliśmy zobaczyć. Szybko zdajemy sobie sprawę, że to film poruszający problemy rasizmu i nierówności społecznej. Pokazuje to w taki sposób, że historia przedstawiona na ekranie jest wiarygodna i jesteśmy w stanie zżyć się z jej bohaterami. Wiele jest oczywiście zasługą aktorów. Co prawda nie zobaczycie tu wielu twarzy, które zazwyczaj widujecie w najgłośniejszych tytułach, znane i kojarzone nazwiska, takie jak Common, Anthony Mackie czy Regina Hall pojawiają się tu raczej na drugim planie. To dziewczyna wcielająca się w rolę Starr, Amandla Stenberg gra tutaj pierwsze skrzypce i zdecydowanie przyćmiewa popularnych kolegów i koleżanki z planu – można ją kojarzyć z jednej z ról w pierwszej części „Igrzysk śmierci“. Jej występ w „Nienawiść, którą dajesz“ był naprawdę autentyczny i na długo zapadł mi w pamięci.

Russell Hornsby, Regina Hall, Amandla Stenberg i Common w „Nienawiść, którą dajesz“ dyst. Imperial – Cinepix

Jest to opowieść o tym, do czego może doprowadzić nietolerancja, wrogość i stereotypy. Jak nietrudno się domyślić – do tragedii. Choć morał całego filmu nie jest może niczym nowym, ani odkrywczym, to całość jest opowiedziana w sposób przystępny i ciekawy. Popis młodych aktorów dodatkowo umila seans.

Oglądanie „Nienawiść, którą dajesz“ przypomniało mi nieco kino z lat dziewięćdziesiątych. Myślę, że gdyby powstał on w tamtym czasach, to raczej obejrzałbym go na jednym z kanałów telewizyjnych, aniżeli w kinie. Jednak nie jest to w żaden sposób jego minus. Cieszę się, że tego typu filmy trafiają do dystrybucji kinowej, a nie umrą gdzieś jako przerywniki pasma reklamowego, podczas sobotniego obiadu przed telewizorem. Dla mnie jest to jeden z lepszych filmów ubiegłego roku. Mam nadzieję, że dla Was będzie jednym z lepszych w 2019.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Kino, które nas zaboli.

Filmy to przede wszystkim rozrywka, po to powstało kino. Miało nas odprężyć,...
Czytaj wiecej