(Nie)znajomi – idźmy do kina się zapoznać

Polska komedia, która jest zabawna? W dzisiejszych czasach to rzadkość, ale nie misja niemożliwa. Remake, który jest lepszy od oryginału? Okazuje się, że to również jest możliwe. Na dodatek, obie te rzeczy, możemy znaleźć w jednym filmie.

Możliwe, że pamiętacie włoski film sprzed 3 lat pt. „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”. Historia o spotkaniu pewnej grupy przyjaciół na kolacji. W pewnym momencie wpadają na pomysł, że wszyscy kładą telefony na środku stołu i jeśli przyjdzie wiadomość to jest ona czytana na głos. Jeżeli telefon zadzwoni, to włączamy głośnik, by inni słyszeli rozmowę, ale nie zdradzamy rozmówcy obecności przyjaciół. Szybko okazuje się, że nawet nasi najbliżsi mają sekrety, którymi nie chcą się dzielić z innymi. A których tak naprawdę my też nie chcielibyśmy poznać.

Film był tak wielkim sukcesem, że wiele krajów postanowiło zrobić swoje własne wersje tej historii. Powstało ich blisko dziesięć. Polacy nie mogli pozostać gorsi i również stworzyliśmy „odpowiedź” na „Dobrze się kłamie…”. „(Nie)znajomi”, to taki jest nasz tytuł, to film w którym zobaczymy jedne z najgłośniejszych nazwisk polskiego kina. Na ekranie zobaczymy między innymi Tomasza Kota, Maję Ostaszewską, Łukasza Simlata oraz Kasię Smutniak – którą zresztą była jedną z gwiazd pierwowzoru.

Jednym z producentów filmu jest Dawid Podsiadło, którego piosenka promuje film, wraz z teledyskiem.

Na pewno niejedna osoba obawiała lub obawia się seansu. W historii mamy wiele remake’ów, które niestety się nie udawały. Tak, ten film również miał szansę się nie udać i normalnym było myślenie, że się nie uda. Okazuje się, że jest inaczej, a nawet wręcz przeciwnie. Po raz pierwszy od dawna, mamy w Polsce komedię, która naprawdę jest zabawna i która nie ma się czego wstydzić. Choć, czego można się spodziewać po remake’u, bardzo wiele łączy „(Nie)znajomych” z „Dobrze się kłamie…”, to osoby widzące oba filmy, zaobserwują również sporo różnic. Nie należy pisać jakich, żeby nie odebrać nikomu radości z seansu. Można jednak wspomnieć o tym, że niektóre żarty, czy sytuacje zostały przez scenarzystów przepisane na bardziej zrozumiałe dla naszego podwórka. Skutkuje to tym, że można zejść z kinowego fotela i położyć na podłodze, by śmianie się było wygodniejsze.

Tadeusz Śliwa, reżyser filmu, nie ma bogatego dorobku, ale „(Nie)znajomi” mogą mu otworzyć wiele drzwi.

Mam nadzieję, że w najbliższej przyszłości będziemy mogli obejrzeć jego kolejną komedię i tym razem będzie to oryginalna historia, ale równie zabawna. Oczywiście, nie musi to być komedia, ale tych naprawdę udanych mamy aktualnie deficyt, więc poprosimy o zabawne filmy, bo śmiech to zdrowie.

„(Nie)znajomi” to aktualnie jedna z lepszych propozycji na weekendowy seans.

Jeżeli szukacie dobrej rozrywki i na dodatek filmu polskiego, to koniecznie idźcie do kina. Pamiętajcie jednak, żeby masowo nie próbować tej gry, którą zobaczycie w filmie, wraz ze swoimi znajomymi. Nigdy nie wiadomo, jaką tajemnicę skrywają nasi najbliżsi.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Borys Szyc jako marszałek Józef Piłsudski

Na ten rok przypada setna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości. Z tej...
Czytaj wiecej