Twarde lądowanie “Nightflyers”. Co dalej z serialem?

Kadr z serialu "Nightflyers", fot. NBCUniversal/Netflix
Kadr z serialu "Nightflyers", fot. NBCUniversal/Netflix
Jeśli liczyliście, że serial "Nightflyers" na dłużej przyciągnie was przed ekrany telewizorów bądź komputerów, muszę was rozczarować – stacja SyFy, która podjęła się zaadaptowania książki George'a R.R. Martina, nie zamierza dalej rozwijać tego tytułu. Otwartym pozostaje pytanie, czy to zupełny koniec współpracy z autorem "Gry o tron", czy może Uniwersum Tysiąca Światów jeszcze nie umarło...

Fanom szeroko pojętej fantastyki nie trzeba przedstawiać George’a R.R. Martina. Reszta ludzkości zna go natomiast za sprawą “Gry o tron”, bazującej na serii jego powieści spod szyldu “Pieśni lodu i ognia”. Zanim jednak Amerykanin zaczął tworzyć swoje opus magnum, zdecydowanie bliżej niż do fantasy było mu do science fiction. Martin lubował się szczególnie w klimacie grozy, tworząc na przełomie lat 70. i 80. liczne opowiadania i nieco dłuższe formy. Jedną z nich była nowela “Nightflyers”, znana w naszym kraju jako “Wędrowcy”. Decydując się na jej adaptację, stacja SyFy liczyła na zdecydowanie lepszy odbiór. Należący do NBCUniversal kanał nie słynie ze szczególnej jakości produkcji, ale od czasu do czasu pojawiają się tam prawdziwe perełki. Serial “Nightflyers” ostatecznie trafił na jego antenę w grudniu 2018 roku. W Polsce możemy go natomiast oglądać od 1 lutego 2019 za pośrednictwem Netflixa.

Przyjęcie “Nightflyers” nie należało do najcieplejszych. Rozgrywający się na statku kosmicznym horror widzowie oceniali średnio na 6/10 (Filmweb – 5,8/10; IMDb – 6/10; Rotten Tomateos – 62%). Gorzej było jednak z krytykami, których wskazania na Tomatometrze osiągnęły zaledwie 34%. Mimo to wielu liczyło, że dziesięcioodcinkowa seria doczeka się kontynuacji. SyFy zdecydowało jednak, że nie warto inwestować w rozwój czegoś, co już od podstaw okazało się wadliwe. Inna sprawa, że ambitne plany Jeffa Buhlera – showrunnera “Nightflyers” – mogły po prostu wydać się stacji zbyt karkołomne.

Uniwersum Tysiąca Światów nie sprawdzi się w telewizji?

Buhler widział w “Nightflyers” coś świeżego – nie w samym tym serialu, lecz w możliwościach, jakie daje jego rozwój. Adaptując nowelę Martina, postawiono na zgrany motyw, który zawsze znajdzie jakichś fanów. Od początku showrunner serialu zakładał jednak, że to tylko wstęp do znacznie bardziej rozbudowanej historii – niekoniecznie powiązanej z samą ekspedycją statku Nightflyers. Trzeba w tym momencie wspomnieć, że amerykański pisarz w swych najbardziej płodnych latach stworzył wiele krótkich historii, będących wydarzeniami z różnych zakątków Uniwersum Tysiąca Światów. Do dziś nie wiadomo, czy częściowo nie przynależy do niego nawet “Pieśń lodu i ognia”.

Kadr z serialu "Nightflyers", fot. NBCUniversal/Netflix
Kadr z serialu “Nightflyers”, fot. NBCUniversal/Netflix

W wizji Buhlera “Nightflyers” miało być właśnie wprowadzeniem do tego specyficznego, nielinearnego świata, w którym ważniejsze od złożonych opowieści były jego nieokreślone wprost granice. Sequelem “Nightflyers” mógłby być zatem serial, z którym nie widzielibyśmy szczególnych związków. Jak na razie nie wiadomo, czy SyFy generalnie zarzuciło pomysł dalszego adaptowania twórczości George’a R.R. Martina, czy jedynie kontynuowania “Nightflyers”. Trzeba bowiem przyznać, że podejście Buhlera wygląda tyleż futurystycznie, co niepewne z punktu widzenia stacji, która finansuje projekt. Z tej perspektywy Tysiąc Światów wcale nie musi być nielinearną serią, a grupą zupełnie oderwanych produkcji.

Na razie nie wiadomo, co dalej zamierza SyFy. Teoretycznie jest też możliwe, że np. Netflix zdecyduje się przejąć “Nightflyers” pod własne skrzydła. Mimo to trudno oczekiwać takiego obrotu spraw. Tym bardziej że serwis spod znaku wielkiego, czerwonego N chciałby zapełnić pustkę, jaka pozostanie na rynku po zbliżającej się do finału “Grze o tron”. Do tego trzeba jednak epickiej historii, która przyciągnie miliony przed ekrany. Takie zadanie zostanie więc postawione raczej przed adaptacją “Wiedźmina” niż kolejnym tytułem na podstawie prozy George’a R.R. Martina. Sama koncepcja Uniwersum Tysiąca Światów może jednak powrócić szybciej, niż ktokolwiek by się tego spodziewał…

Autor artykułu
More from Damian Halik

Nowy rok, nowe projekty Lexusa, na które czekamy!

Bardzo owocny dla japońskiej motoryzacji rok 2018 ledwie się skończył, a my...
Czytaj wiecej