Odszedł Ennio Morricone

Ennio Morricone, Nicolas Guerin, nicolasguerinphoto.com
Fot. Nicolas Guerin (nicolasguerinphoto.com)
O świcie zmarł jeden z najwybitniejszych kompozytorów muzyki filmowej – Ennio Morricone. Włoski artysta, znany przede wszystkim z wieloletniej współpracy z Sergio Leone, miał 91 lat. Do końca robił to, co kochał – tworzył.

Ennio Morricone – autor muzyki do przeszło pięciuset filmów, zdobywca ponad osiemdziesięciu nagród; człowiek, który zdefiniował brzmienie westernów – zakończył swój występ na ziemskiej scenie. Genialny i niezwykle płodny, a przy tym wciąż skromny artysta, mimo 91 lat na karku, odszedł niespodziewanie. Do końca pozostawał aktywny zawodowo, tworząc kolejne ścieżki dźwiękowe dla filmów. Jego życie skrócił nieszczęśliwy wypadek.

Muzyka była mu pisana

Zdjęcie Ennio Morricone z czasów Gruppo di Improvvisazione Nuova Consonanza, fot. IMDb
Zdjęcie Ennio Morricone z czasów Gruppo di Improvvisazione Nuova Consonanza, fot. IMDb

Urodzony w 1928 roku Ennio pierwsze lekcje pobierał od ojca – trębacza. To on nauczył go podstaw, dzięki czemu młody Morricone już jako kilkulatek tworzył pierwsze kompozycji. Przyszły maestro błyskawicznie opanowywał też grę na kolejnych instrumentach, w zaledwie kilka miesięcy kończąc choćby czteroletni kurs gry na harmonii. Ostatecznie poszedł jednak w ślady ojca, w latach 40. uzyskując dyplom w klasie trąbki; później także w klasach instrumentacji i kompozycji. Początkowo zajmował się pisaniem muzyki dla innych artystów, bywało też, że akompaniował słuchowiskom radiowym. W latach 60. i 70. Ennio Morricone współtworzył awangardową grupę muzyczną Gruppo di Improvvisazione Nuova Consonanza, gdzie grał na trąbce i flecie prostym. Jednocześnie na początku lat 60. zagościł też w świecie filmu, pozostając tam do samego końca.

Bez wątpienia jedną z najważniejszych osób w twórczym życiu Ennio Morricone był Serio Leone. Co ciekawe, kompozytor i reżyser znali się jeszcze z czasów szkolnych, gdyż razem uczęszczali do szkoły podstawowej. Każdy z nich podążył własną ścieżką, jednak w końcu się spotkali, zapisując się w historii kinematografii. Morricone skomponował muzykę do wielu filmów Leonego, ale te najsłynniejsze to bez wątpienia tak zwana trylogia dolarowa: Za garść dolarów (1964), Za kilka dolarów więcej (1965) oraz Dobry, zły i brzydki (1966). Motyw przewodni z tego ostatniego kojarzy chyba każdy fan kinematografii, co czyni go swoistym hymnem westernu.

Twórczość Ennio Morricone nie kończy się na westernach

W późniejszych latach Leone i Morricone wielokrotnie współpracowali ze sobą, choćby przy gangsterskim Dawno temu w Ameryce (1984). Sukces trylogii dolarowej sprawił jednak, że kompozytor był wprost rozchwytywany. By wymienić jedynie część z jego najważniejszych dzieł, warto wspomnieć ścieżki dźwiękowego do Nietykalnych (1987), Cinema Paradiso (1988), Bugsy’ego (1991) czy Maleny (2000). W wywiadach Ennio Morricone podkreślał, że żałuje jedynie, iż nie było mu dane pracować ze Stanleyem Kubrickiem. Podobno Amerykanin zaprosił go do współpracy przy Mechanicznej pomarańczy, jednak nie udało im się “zgrać”. Co ciekawe, Włoch prężnie działał też w branży muzycznej, współpracując czy to z Andreą Bocellim, czy też ze Snoop Doggiem.

Choć na przestrzeni dekad wielokrotnie doceniano jego twórczość, a pierwszą nominację do Oscara otrzymał jeszcze w latach 70., tej jednej statuetki brakowało w jego kolekcji. W 2007 roku Morricone odebrał honorową Nagrodę Akademii z rąk Clinta Eastwooda. Kompozytor zbliżał się wówczas do osiemdziesiątki, wielu pomyślało zapewne, że to ostatni moment, by docenić mistrza. Ten nie zamierzał jednak kończyć kariery. Owocem dalszych prac była między innymi ścieżka dźwiękowa do Nienawistnej ósemki Quentina Tarantino, za którą Ennio Morricone w 2016 roku odebrał pełnoprawnego Oscara za najlepszą muzykę. Zresztą, do końca pozostał aktywny zawodowo. Ostatnim filmem, do jakiego pisał muzykę, jest znajdujący się jeszcze w przedprodukcji Upiór rodu Canterville’ów – animowana adaptacja opowiadania Oscara Wilde’a.

Fot. IMDb
Fot. IMDb

“Z szacunkiem dla uczucia pokory, które zawsze inspirowało jego czyny”

Powyższy cytat pochodzi z oświadczenia Giorgio Assummy – prawnika i przyjaciela Ennio Morricone, który poinformował o śmierci mistrza. Z informacji, jakie za Assummą podała włoska agencja prasowa ANSA, wynika, że w zeszłym tygodniu 91-letni kompozytor upadł i złamał kość udową. Natychmiast trafił do jednego z rzymskich szpitali, jednak w wyniku powikłań zmarł nad ranem w poniedziałek 6 lipca. Pogrzeb maestra ma mieć charakter prywatny.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Pornhub Cares, czyli jak zachęcać do dbania o środowisko

Jak mawia stare, chińskie przysłowie: "Jeden obraz jest wart więcej niż tysiąc...
Czytaj wiecej