“Oficer i szpieg” Polańskiego doceniony w Wenecji

Jean Dujardin i Louis Garrel jako Georges Picquart i Alfred Dreyfus w filmie "Oficer i szpieg", fot. Canal+
Jean Dujardin i Louis Garrel jako Georges Picquart i Alfred Dreyfus w filmie "Oficer i szpieg", fot. Canal+
Choć smutny los Alfreda Dreyfusa spisany został 125 lat temu, jego historia – a tym bardziej podłoże, na którym wykiełkowała – zdają się wciąż aktualne. Zmieniły się czasy, ludzie teoretycznie mogą robić ze swoim życiem, co tylko chcą, ale niezmiennym pozostaje fakt, że władza deprawuje, a maluczcy są dla tych na górze tylko pionkami.

O Dreyfusie – francuskim oficerze, który w 1984 roku został oskarżony i na podstawie sfabrykowanym dowodów skazany za zdradę – Roman Polański myślał od dawna. Ta historia wręcz nie dawała mu spokoju, toteż polski reżyser wielokrotnie powtarzał, że nakręci film o dramatycznych losach Francuza. Za kanwę opowieści prowadzonej z perspektywy Georges’a Picquarta posłużyła Polańskiemu książka “Oficer i szpieg” Roberta Harrisa. Panowie znali się zresztą już wcześniej – współpracowali bowiem przy “Autorze widmo” z 2010 roku. Kto jednak mógł się spodziewać, że nowy film Polaka odniesie aż tak duży sukces i zgarnie dwie istotne nagrody podczas Festiwalu Filmowego w Wenecji?

Tutaj należałoby rozbić opowieść na dwa wątki: Dreyfusa i Polańskiego. Reżyser od lat żyje we Francji, gdzie nie grozi mu ekstradycja do Stanów Zjednoczonych. Jak powszechnie wiadomo, Polak od lat 70. ucieka przed tamtejszym wymiarem sprawiedliwości w związku z oskarżeniami o stosunek seksualny z nieletnią… To jednak zostawiamy na boku, ponieważ prawdy nie poznamy najprawdopodobniej nigdy, jako że w grę wchodzi krętactwo po obu stronach. Faktem jest jednak to, że właśnie los wyrzutka łączy Polańskiego z Dreyfusem. Francuz, podobnie jak Polak mający żydowskie korzenie, stał się w swojej ojczyźnie wrogiem publicznym numer jeden. Pod koniec XIX wieku oskarżono go o zdradę i przekazywanie Niemcom poufnych informacji, by błyskawicznie skazać go na dożywocie. Sprawa nie dawała jednak spokoju innemu wojskowemu – Georges’owi Picquartowi – który szybko ustalił, kto był faktycznym zdrajcą i przez kolejnych 10 lat walczył o to, by Dreyfusa uniewinnić.

Wenecja podzielona niczym Francja w 1894

Jury 76. Festiwalu Filmowego w Wenecji (Lucrecia Martel w środku, w ciemnych okularach)
Jury 76. Festiwalu Filmowego w Wenecji (Lucrecia Martel w środku, w ciemnych okularach)

Thriller szpiegowski, do którego scenariusz napisało samo życie, okrzyknięto zdecydowanie najlepszym filmem Romana Polańskiego od lat. Nie obyło się oczywiście bez kontrowersji, ale krytycy zgodnie typowali, że “Oficer i szpieg” może być jednym z głównych kandydatów do Złotego Lwa. Jeszcze przed otwarciem Festiwalu Filmowego w Wenecji przewodnicząca tegorocznemu jury Lucrecia Martel dała jednak do zrozumienia, że nie potrafi oddzielić twórczości od człowieka, sugerując, że na Polańskiego patrzy z obrzydzeniem przez zarzuty, jakie na nim ciążą. Już to może sugerować pewną niesprawiedliwość – w końcu ocenie podlega film, nie jego autor, ale słowa Martel wprowadzają niepewność… Wszystko dlatego, że “Oficer i szpieg” poległ w walce o nagrodę główną z “Jokerem” Todda Phillipsa. Jednocześnie film Polańskiego otrzymał natomiast Srebrnego Lwa – Wielką Nagrodę Jury; tytuł najlepszego filmu zdaniem FIPRESCI (Międzynarodowa Federacja Krytyki Filmowej) oraz jedną z nagród specjalnych (Green Drop).

Mimo kontrowersji trudno nie uznać tych wyróżnień za sukces – jeden z największych w ostatnich latach sukcesach Polaka… Polaka, bo nie polskiej kinematografii. Co ciekawe, przy pierwszym podejściu do historii Dreyfusa Polański chciał nakręcić ten film w Polsce. Tu na przeszkodzie stanął jednak upór Zbigniewa Ziobry. Obecny prokurator generalny domagał się wówczas kasacji wyroku sądu o odmowie ekstradycji reżysera do Stanów Zjednoczonych i ponownego rozpatrzenia sprawy. Polański nie miał jednak na to czasu – prace przygotowawcze wstrzymano, a “Oficer i szpieg” ostatecznie powstał we Francji.

J’Accuse…!

Kadr z filmu "Oficer i szpieg", fot. Canal+
Kadr z filmu “Oficer i szpieg”, fot. Canal+

Wracając do obecnych czasów – Wenecja była wyraźnie podzielona. Już sama obecność filmu Polańskiego w konkursie głównym wzbudzała głośne komentarze nieprzychylnych mu środowisk. Polak zdołał już jednak przywyknąć do tego, jaka otacza go atmosfera. Nie pojawił się więc w Wenecji, gdzie reprezentowali go producenci Luca Barbareschi i Alan Goldman oraz aktorzy grający główne role w filmie – Jean Dujardin i Louis Garrel – a także żona Emmanuelle Seigner. Jeszcze przed wejściem na plan zdjęciowym reżyser był jednak pewny, że tworzy ważny film:

Ta historia wciąż jest aktualna – w czasach obracających się przeciw mniejszościom polowań na czarownice; paranoi dotyczącej bezpieczeństwa i wymykających się spod kontroli działań wywiadu wojskowego; kłamliwych rządów i szukających sensacji mediów.

– Roman Polański o tym, dlaczego “Oficer i szpieg” jest dla niego tak ważnym filmem

Doskonale zresztą wybrzmiewa tu francuski, zdecydowanie mniej kinowy tytuł filmu – “J’Accuse!”, “Oskarżam!”. To nawiązanie do listu otwartego Émile’a Zoli, który podobnie jak Picquart stanął w obronie Dreyfusa. Słynny pisarz i eseista odsiedział za to rok i zapłacił sowitą grzywnę, jednak świetnie nakreślił problem. Oskarżenia mają to do siebie, że nie wymagają dowodów, a ich odkręcenie bywa trudne nawet w najbardziej oczywistych oszczerstw. Polański, niczym Dreyfus, dokładnie tak czuje się na co dzień – stąd też doskonale wiedział, jak oddać tę sprawę. Jak nakręcić oparte na faktach wydarzenia, by nabrały silnego, wyrazistego charakteru. Pozostaje więc jedynie czekać, aż “Oficer i szpieg” trafi na ekrany kin, by samemu przekonać się o rozmachu tego dzieła.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Jak leczyć kaca? 10 sposobów z różnych zakątków świata

Weekend tuż, tuż – warto się przygotować! Pamiętajcie, że wiedza teoretyczna na...
Czytaj wiecej