Wracają zegarki z kosmicznym mechanizmem Caliber 321

Mechanizm Caliber 321, który w latach 50. i 60. montowano w zegarkach Omega Speedmaster, fot. Omega
Mechanizm Caliber 321, który w latach 50. i 60. montowano w zegarkach Omega Speedmaster, fot. Omega
Omega donosi, że projekt realizowany od dwóch lat pod kryptonimem "Alaska 11" jest bliski ukończenia – i może nie byłoby w tym niczego nadzwyczajnego, gdyby nie chodziło o przywrócenie do produkcji legendarnego – ba, kosmicznego! – mechanizmu Caliber 321, z którego korzystało NASA. Zegarki tego typu przed pięćdziesięcioma laty były w komosie, a dziś są perełkami na rynku kolekcjonerskim.

Szwajcarzy doskonale wiedzą, czego oczekują ich klienci. Specjalizująca się w produkcji luksusowych zegarków Omega długo zwlekała z decyzją, ale to już pewne: Caliber 321 powraca. Jeśli nie jesteście szczególnie zainteresowani zegarkami, zapewne niewiele mówi wam ta nazwa. Z drugiej strony są jednak ludzie, którzy siedzą w branży od dwóch czy trzech dekad i nigdy nie słyszeli piękniejszych wiadomości. Co takiego ma w sobie Caliber 321? Przede wszystkim to jeden z najbardziej niezawodnych mechanizmów, jaki kiedykolwiek stworzono. Serce zegarków Omega Speedmaster z lat 50. i 60. – ale też ich dusza, biorąc pod uwagę, jak ciekawą historię ma ta niepozorna konstrukcja.

Serce, które nie przestaje bić niezależnie od warunków!

Mechanizm Caliber 321, który w latach 50. i 60. montowano w zegarkach Omega Speedmaster, fot. Omega
Mechanizm Caliber 321, który w latach 50. i 60. montowano w zegarkach Omega Speedmaster, fot. Omega

Jeśli zastanawiacie się, dlaczego jedne zegarki kosztują 100 złotych, a inne 100 000 euro – mechanizm będzie jednym z istotnych czynników. Pomijając wykorzystane materiały, wykonanie, funkcjonalność czy sam brand, za który też słono płacimy, to właśnie serce zegarka stanowi o jego wartości. Najlepsze konstrukcje powstają, by wasze prawnuki mogły otrzymać wciąż sprawny, klasowy zegarek. Inne często psują się po kilku miesiącach czy latach, choć nie jest to zasadą – raczej kwestią szczęścia. Faktem jest natomiast to, że wokół mechanizmu Caliber 321 powstały legendy, choć w zeszłym roku minęło pięćdziesiąt lat od zaprzestania jego produkcji.

Zegarek Omega Speedmaster ST 105.003 Ed White z mechanizmem Caliber 321, fot. Phillips
Zegarek Omega Speedmaster ST 105.003 Ed White z mechanizmem Caliber 321, fot. Phillips

W ciągu tych kilku dekad legenda mechanizmu Caliber 321 rosła wprost proporcjonalnie do liczby znikających z rynku zegarków z nim. Kolekcjonerzy wiele by oddali, by taki oto egzemplarz znalazł się w ich zbiorze. Na początku grudnia dom aukcyjny Phillips wystawił Omegę Speedmaster Ed White z 1967 roku na aukcję. Szacowano, że zegarek zostanie sprzedany za 10-15 000 dolarów, lecz (po zaciętej walce) cena końcowa wyniosła aż 32 000 dolarów. Raynald Aeschlimann – CEO Omegi – stwierdził niedawno:

To niesamowite, że Caliber 321 wciąż pasjonuje tak wielu ludzi! Ostatni zegarek z tym mechanizmem wyprodukowaliśmy w 1968 roku, ale wśród kolekcjonerów nigdy o nim nie zapomniano. To podkreśla jego wyjątkowość, dlatego jesteśmy podekscytowani, że w końcu możemy spełnić marzenia fanów. Włożyliśmy wiele wysiłku, by odtworzyć oryginalny Caliber 321 i ponownie wprowadzić ten mechanizm do naszych zegarków.

Kosmiczny mechanizm

Legenda nie mogłaby istnieć bez niesamowitych historii, jakie wiążą się z zegarkami wyposażonymi w mechanizm Caliber 321. Choć pierwszy Speedmaster napędzany C321 pojawił się w roku 1957, mechanizm ten istniał już w latach 40. Słynął ze swego piękna, ale też skomplikowanej budowy, przez co pojawiał się rzadko. Można go jednak znaleźć np. w niektórych Seamasterach z lat 40. i 50. Najwięcej hałasu wokół Calibru 321 narobiła jednak współpraca z NASA.

Buzz Aldrin na pokładzie lądownika księżycowego z zegarkiem Omega Speedmaster ST 105.012 na nadgarstku, fot. NASA
Buzz Aldrin na pokładzie lądownika księżycowego z zegarkiem Omega Speedmaster ST 105.012 na nadgarstku, fot. NASA

Amerykańska Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej bacznie przyglądała się rozwojowi prac nad zegarkami Speedmaster. Czynnie też uczestniczyła w ich testowaniu – zegarki były sprawdzane pod względem wytrzymałości, odporności na wysokie i niskie temperatury i inne czynniki, które mają znaczenie w kosmosie. Na pierwszy ogień poszedł Speedmaster ST 105.003, którego Ed White nosił podczas spacerów kosmicznych. Znacznie słynniejszy jest jednak Speedmaster ST 105.012 – oficjalnie pierwszy zegarek na Księżycu. To właśnie ten zegarek można zobaczyć na zdjęciu, jakie Neil Armstrong zrobił Buzzowi Aldrinowi już na powierzchni Srebrnego Globu. Przy okazji egzemplarz Aldrina jest jednym z najbardziej poszukiwanych dziś rarytasów. Zegarek zaginął bowiem w 1970 roku, gdy astronauta wysłał go jako pamiątkę do Instytutu Smithsona. Paczka nigdy jednak nie dotarła na miejsce. Inny kosmiczny zegarek z mechanizmem Caliber 321 – Omega Speedmaster ST 105.003, noszony podczas misji Apollo 17 przez Eugene’a Cernana (ostatniego człowieka na Księżycu) – można zobaczyć w Muzeum Omegi w szwajcarskim Bienne.

Mimo obszernego zarysowania historii mechanizmu Caliber 321 Omega nie zdradziła zbyt wielu szczegółów na temat jego powrotu. Sam fakt, że grono specjalistów pracujących nad wskrzeszeniem legendarnej konstrukcji pracowało pod kryptonimem “Alaska 11” – tym samym, którego używało NASA podczas testów Speedmasterów przed ich wysłaniem w kosmos – nie mówi nam zbyt wiele. Wiadomo jedynie, że prace trwały dwa lata. Kiedy możemy się spodziewać nowych zegarków z tym mechanizmem? Nie wiadomo. Raczej nie ma jednak przypadku w tym, że Omega informuje o swoim projekcie akurat teraz. Warto pamiętać, że za kilka miesięcy minie 50 lat od lądowania człowieka na powierzchni Księżyca…

Autor artykułu
More from Damian Halik

Gorzka czekolada to deser, który leczy wzrok (i nie tylko!)

Nawet jeśli gorzka czekolada nie jest waszym ulubionym przysmakiem, warto od czasu...
Czytaj wiecej