Oslo jako pierwsze osiągnie zerowy ślad węglowy?

Oslo, VisitOslo.com
Fot. visitoslo.com
Przywykliśmy do tego, że o ograniczaniu emisji gazów cieplarnianych rozmawiają przedstawiciele rządów, swoje stanowiska mają też instytucje międzynarodowe – Norwegowie zauważają jednak, że to w miastach tkwi główne źródło problemu i to od nich powinno się zacząć.

Właśnie dlatego w norweskiej stolicy z miesiąca na miesiąc zmiany nabierają tempa, a część z nich, choć wydać się może absurdalna, jest elementem długofalowej polityki obniżania poziomu emisji. I co w tym wszystkim dość istotne – władze Oslo są w swych działaniach bezkompromisowe. Nie odkrywam zresztą Ameryki, powołując się właśnie na ich przykład. Raymond Johansen – urzędujący od 2015 roku burmistrz Oslo – od lat uchodzi w Skandynawii za jeden z symboli walki z globalnym ociepleniem. Nie wszystkie jego decyzje są jednak zupełnie zrozumiałe.

Świat nie radzi sobie w walce ze zmianami klimatu

CCPI, The Climate Change Performance Index 2021, Germanwatch
Grafika ujmująca wyniki raportu “The Climate Change Performance Index 2021”, fot. Germanwatch

Przed nami dwa ważne momenty: w dniach 10-11 grudnia obradować będą przedstawiciele państw członkowskich Unii Europejskiej, natomiast 12 grudnia odbędzie się Szczyt Klimatyczny ONZ. Ci pierwsi mają ostatnio na głowie nieco inne problemy, czego zresztą polski rząd jest jednym z głównych powodów, ale temat walki z emisją gazów cieplarniach także ma się pojawić. Jak wynika z raportu “The Climate Change Performance Index 2021”, który opublikowano dwa dni temu, Unia akurat nie ma się czego wstydzić.

CCPI niejako podsumowuje sytuację klimatyczną po pięciu latach od podpisania porozumienia paryskiego. W rankingu uwzględniono pięćdziesiąt siedem państw i Unię jako całość – podmioty odpowiadające w sumie za 90% światowej emisji. Autorzy zestawienia podium celowo pozostawili puste – ich zdaniem nikt bowiem w pełni nie realizuje celów. Najwyżej sklasyfikowano natomiast Szwecję, choć UE jako całość także zebrała słowa uznania. CCPI reaguje zresztą także na sygnały płynące z Unii. Obecnie celem jej członków jest zredukowanie do 2030 roku emisji gazów cieplarnianych o 40% względem poziomu z 1990. Rozważane jest jednak podniesienie poprzeczki do 55%.

Na drugim końcu, a więc miejscu 61. wylądowały natomiast Stany Zjednoczone, które za kadencji Donalda Trumpa jawnie negowały problem globalnego ocieplenia. Niewiele wyżej, bo na miejscu 48., znalazła się Polska – miejsce przed nami zajmują Czesi, dwa miejsca niżej sklasyfikowano natomiast Węgrów. Te trzy kraje znacząco wpływają więc na pozycję całej Unii (16. miejsce), ale też startowały z innego pułapu. Eksperci podkreślają, że choć to fatalny wynik, w Polsce zaczęto coś robić – przynajmniej na papierze. Problemem jest tu głównie brak planu i realnych działań, ale też wyłamanie się z ustaleń dotyczących osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 roku.

Oslo pokazuje, że choć problem jest globalny, można z nim walczyć lokalnie

Fornebubanen, Oslo, Zaha Hadid Architects
Projekt stacji metra na linii Fornebubanen w Oslo, fot. Zaha Hadid Architects

Norwegia znajduje się wśród najwyżej sklasyfikowanych w rankingu CCPI krajów – obok Szwecji i Danii, ale też Wielkiej Brytanii i Maroka, gdzie zaszedł największy postęp. Sam raport warto zresztą przeczytać, ale na podejście Johansena i spółki można też spojrzeć z naszej, polskiej perspektywy. Dość znamienne jest bowiem to, że losy Oslo, a także jego największe przeciwności w walce z emisją gazów cieplarnianych, są łudząco podobne na przykład do sytuacji Krakowa. Na papierze kolejne kroki podejmowane przez włodarzy tych miast są zresztą podobne – Norwegów stać jednak na większy rozmach.

Nie bez znaczenia jest tu także większa świadomość społeczna, której mógłby się od krajów skandynawskich uczyć cały świat. W przypadku Oslo nie obyło się jednak od tak prostych rozwiązań, jak choćby zakazu opalania domowych pieców paliwami kopalnymi. Zważywszy na klimat i powszechność tego rozwiązania, problem był duży, ale poza zakazami i nakazami podjęto też inne działania. Mowa choćby o rozbudowie miejskiej sieci ciepłowniczej, która na razie zaopatruje zaledwie 20% mieszkań. Docelowo to właśnie ona ma sprawić, że Norwegowie odejdą od samodzielnego ogrzewania domów. Jeszcze większą uwagę przywiązano jednak do emisji spalin, będących główną przyczyną smogu. Strategia jest tu zresztą bardzo podobna.

Norwegowie coraz chętniej sięgają po samochody elektryczne

Lexus UX 300e, Elektromobilność, Lexus Electrified, Lexus
Elektryczny Lexus UX 300e, fot. Lexus

Władze Oslo wiedzą jednak, że to nie jest jedyny sposób. Stopniowo ograniczają więc ruch samochodów w śródmieściu (między 2017 a 2019 spadł on o 28%), ale też robią wiele, by zachęcić do korzystania z transportu publicznego. W tym miejscu warto wspomnieć, że wymiana taboru na ten napędzany elektrycznie objęta jest osobnym planem, którego realizację przewidziano do 2028 roku. Co ciekawe, plan ten obejmuje także taksówki – rząd oczywiście wspiera branżę, a nie tylko wymaga dostosowania się. Kolejnym pomysłem jest natomiast rozwój i tak już pokaźnej sieci metra. I tu dochodzimy do pewnych absurdów – a przynajmniej kwestii, które z naszej perspektywy tak wyglądają. Oto bowiem w norweskiej stolicy twa budowa kolejnej, szóstej już linii metra.

Fakt, mowa o stolicy bogatego kraju, mającej obecnie pięć linii (w sumie sto jeden stacji) o łącznej długości 85 km. Miasto liczy jednak około 680 000 mieszkańców. Choćby ze względu na tę liczbę nie trudno się domyślić, że w tamtejszym metrze nie ma tłumów. Inwestycja w kolejną linię jest więc – pozornie – ekstrawagancją i marnowaniem pieniędzy. Te jednak pochodzą głównie z opłat, jakie nałożono na kierowców. Celem jest natomiast umożliwienie większej liczbie ludności łatwego dostępu do każdej części miasta – ale też wybieganie w przyszłość. Skoro bowiem zachęca się do odchodzenia od transportu prywatnego, trzeba zapewnić alternatywę, o której często politycy zapominają. Kij bez marchewki nie ma przecież sensu.

Tym, co wyróżnia Oslo (czy ogółem Norwegów), jest bardzo jasny plan. Każdy etap zielonej transformacji mają oni opracowani w szczegółach. Realizacja planu jest natomiast inwestycją w przyszłość – na razie lokalną, ale w dalszej perspektywie i przy połączeniu sił z innymi krajami także przyszłość naszej planety.

Władze Oslo ambitnie dążą do ideału, jaki zdaje się zerowy ślad węglowy. Zgodnie z obliczeniami obecnie podjęte kroki do 2030 roku mają skutkować obniżeniem emisji CO2 o 95% względem roku 2009. Mamy więc ewidentne wychodzenie przed szereg, które może mieszkańcom wyjść jedynie na dobre. Te działania są też pewnym wyznacznikiem jakości. Podobne pomysły, ale niezinstytucjonalizowane, pojawiają się bowiem także w Polsce. Efekty, właśnie z powodu braku ogólnego planu, są jednak zgoła odmienne. To zaś powinno dawać do myślenia.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Czy w Londynie powstanie The Vagina Museum?

To nie żart, lecz zupełnie poważna i potrzeba inicjatywa! Grupa aktywistek z...
Czytaj wiecej