“Fight Club”? Palahniuk chce kolejnego filmu!

"Lullaby", fot. Kickstarter
Chuck Palahniuk powraca – filmowy „Fight Club” zapewnił mu rozgłos, który przełożył się na niezły start w literackim świecie, świetnie zresztą wykorzystany – teraz Amerykanin chciałby kolejnej ekranizacji, a Ty możesz mu w tym pomóc. Ba, możesz nawet zostać jej producentem!

Chuck Palahniuk powraca – filmowy „Fight Club” zapewnił mu rozgłos, który przełożył się na niezły start w literackim świecie, świetnie zresztą wykorzystany – teraz Amerykanin chciałby kolejnej ekranizacji, a Ty możesz mu w tym pomóc. Ba, możesz nawet zostać jej producentem!

Choć „Fight Club” jest jego najbardziej rozpoznawalnym dziełem, Palahniuk napisał kilka znacznie głośniejszych powieści (zresztą, one także zainteresowały przemysł filmowy). Nie ma jednak wątpliwości, że jego kariera nabrała rozpędu przede wszystkim dzięki adaptacji Davida Finchera z 1999 roku. I to właśnie ona poniekąd ciąży na pisarzu.

Co ciekawe, mimo sporego rozgłosu i docenienia kolejnych powieści (m.in. Udław się”, „Rozbitek” i „Kołysanka”), Palahniuk nadal uważany jest za twórcę spoza mainstreamu. Dużą rolę odgrywa tu pewnie krytyka, jaka spada na niego po każdej nowej publikacji. Najlepszą reklamę robią mu media, które nieszczególnie przepadają za jego specyficznym, wręcz obrazoburczym stylem – a jak wiadomo, to wzmaga ciekawość czytelników.

Chuck Palahniuk, fot. Allan Amato
Chuck Palahniuk, fot. Allan Amato

Poruszanie kontrowersyjnych tematów, prostota w konstrukcji językowej oraz spora dawka czarnego humoru i naturalistycznych opisów świata nie są czymś, co każdemu przypadnie do gustu. Dość powiedzieć, że podczas publicznych odczytów opowiadania „Flaki”, Palahniuk naliczył kilkadziesiąt omdleń wśród słuchaczy. Mówiąc wprost – jego twórczość nie jest materiałem na bestseller w dzisiejszych czasach, ale nie odbiera mu to miana jednego z czołowych amerykańskich pisarzy współczesnych.

Gdy pojawiły się pogłoski o kolejnym filmie opartym na twórczości Palahniuka, wielu fanów miało nadzieję, że chodzi o „Fight Club 2”. Niestety (a może stety?), jak na razie muszą się oni zadowolić komiksem kreski Camerona Stewarta. Dziesięciozeszytowa historia ukazywała się między majem 2015, a marcem 2016 (28. czerwca ma wyjść na rynku amerykańskim jako zbiór).

"Fight Club 2", rys. David Mack (okładka komiksu)
“Fight Club 2”, rys. David Mack (okładka komiksu)

Nie chodziło także o „Rozbitka”, „Niewidzialne potwory” czy „Dziennik”, do których prawa trafiły w ręce wytwórni filmowych już kilkanaście lat temu. Wygląda na to, że po całkiem niezłym przyjęciu „Udław się” (hit Sundance 2008, scenariusz i reżyseria – Clark Gregg), Palahniuk sam postanowił zabrać się za kinowe ekranizacje własnej twórczości.

Padło na „Kołysankę” – książkę ważną, napisaną pod wpływem emocji związanych z utratą ojca. Historia dziennikarza – Carla Streatora – jest brutalną, typową dla Palahniuka powieścią grozy, która z pewnością nie każdemu musi się podobać. W przypadku filmu może to nie wróżyć zbyt dobrze, właśnie dlatego autor nie zamierza liczyć na hollywoodzkie wsparcie i sam zabrał się za jego realizację.

 

Plan jest prosty – „Fight Club” był świetny, ale należy się od niego odciąć. Reżyserią zajmie się Andy Mingo, twórca niezależny, znany przede wszystkim z krótkometrażówek. Palahniuk zamierza przy tej okazji zadebiutować w roli scenarzysty filmowego, a cała produkcja zdecydowanie będzie zaliczać się do kina arthouse’owego. Pytany o motywację, pisarz odpowiada dość zaskakująco – „Książka nigdy nie odda tego wystarczająco dobrze” – co tylko podkreśla, jak ważny jest dla niego ten tytuł.

Autor poprosił o zbiórkę funduszy swoich fanów, a Ci nie zawodzą – niemal cztery tysiące osób, wpłaciło jak dotąd około 315’000$. Co prawda akcja na Kikstarterze osiągnęła jedynie minimalny pułap, jednak to już dobra wyprawka na start. Do końca zbiórki pozostało zaledwie kilka dni, a przeznaczenie na ten cel choćby jednego dolara jest szczególną gratką dla każdego fana, ponieważ wspierający otrzymują dostęp do materiałów dodatkowych.

"Lullaby" - budżet filmu, fot. Kickstarter
“Lullaby” – budżet filmu, fot. Kickstarter

Oczywiście wraz ze wzrostem wartości wsparcia, „nagrody” stają się bardziej okazałe – przeznaczając 8’000-10’000$, zobaczymy nasze nazwisko na liście producentów filmu (póki co nikt się nie skusił, ale jest jeszcze szansa), natomiast za 25’000$ będzie nam dane uczestniczyć w produkcji – na własnym, spersonalizowanym krzesełku reżyserskim, ale także na czerwonym dywanie, w trakcie premiery filmu. Zdjęcia mają ruszyć pod koniec roku.

Projekt zapowiada się ambitnie i jedyne, co może mu w tym momencie zaszkodzić, to oczekiwania fanów, którzy mimo wszystko będą go porównywać do “Fight Clubu”. Jakie będą efekty końcowe, dowiemy się w roku 2018.

Wsparcia można udzielić tutaj.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Chiński rząd (jeszcze) nie czyta w myślach obywateli, a technologia nadzoru emocjonalnego to bujda

W pogoni za technologicznym postępem łatwo o półprawdy, których celem jest budowanie...
Czytaj wiecej