Paolo Sorrentino – nowy papież włoskiego kina

Tak jak w przypadku wielu reżyserów zza oceanu, tak i na starym kontynencie są nazwiska twórców, na których nowe filmy wielu czeka się z niecierpliwością. Przenieśmy się do słonecznej Italii, gdzie spotkamy Paolo Sorrentino – człowieka, dzięki któremu Włochy znów są na filmowej mapie.

Oczywiście jest to napisane nieco na wyrost, gdyż nigdy z tej mapy nie zniknęły. Jednak Sorrentino to twórca, który sprawił, że ludzie nieinteresujący się na codzień kinem europejskim i włoskim, zwrócili ku niemu swój wzrok. Najpierw jednak było coś bardziej (na pozór) amerykańskiego.

Sukces “Wszystkich odlotów Cheyenne’a”

W 2011 roku pojawił się film „Wszystkie odloty Cheyenne’a”. Historia podstarzałego rockmana, w którego wcielił się Sean Penn, została bardzo dobrze przyjęta przez widzów i krytyków. Zdobyła nagrodę na festiwalu w Cannes oraz szereg innych nagród. Stało się to, czego można było się spodziewać, czyli otworzyły się drzwi dla włoskiego reżysera, o którym zaraz miał usłyszeć cały świat.

Toni Servillo jako Silvio Berlusconi w „Oni“, dyst. Gutek film

“Wielkie piękno”

Tak też się stało za sprawą „Wielkiego piękna“. „La grande bellezza“ to film, który w 2013 roku był na ustach wszystkich – absolutnie wszystkich. Oglądali go zarówno fani kina europejskiego, jak i ci, którzy nie mieli z nim styczności. Ten film oglądał każdy, kto o nim usłyszał i zazwyczaj wypowiadał się o nim pozytywnie. Jego bohater, Jep Gambardella, jest starszym, raczej stereotypowym włoskim playboyem. Czas spędza na imprezowaniu i korzystaniu z życia, piękne kobiety płoną, gdy jest w pobliżu, a inni mężczyźni pragną być nim. Jednak po swoich 65. urodzinach Jep zaczyna zastanawiać się nad swoim życiem. Rewelacyjna rola Toni Servillo, obłędne zdjęcia, klimat Rzymu i włoska wrażliwość – to tylko niektóre z ogromnych zalet “Wielkiego piękna”, które sprawiło, że od tej pory każda kolejna produkcja Sorrentino będzie wyczekiwana jak na szpilkach. Kropką nad „i“ było przyznanie filmowi Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny.

Kolejną pozycją w dorobku reżysera jest film „Młodość“, w którym pojawiły się takie znakomite aktorskie nazwiska, jak Michael Caine, Harvey Keitel, Rachel Weisz czy Paul Dano, który to niedawno zadebiutował na krześle reżyserskim. Film nie został może przyjęty aż tak dobrze, jak „Wielkie piękno“, lecz utrzymał Sorrentino na pozycji lidera wśród reżyserów z kraju w kształcie buta. Dwie najciekawsze pozycje w jego dorobku dopiero miały się pojawić.

Historia amerykańskiego papieża

Pierwszą jest serial wyprodukowany dla HBO – „Młody papież“. Jude Law wcielający się w młodego amerykańskiego kardynała, który zostaje wybrany nowym papieżem (pierwszym, który pochodzi z „nowego świata“). Lenny Belardo rozpoczął swój pontyfikat, przyjmując imię Pius XIII i był bardzo kontrowersyjnym papieżem. Dlaczego? Żeby się tego dowiedzieć najlepiej włączyć serial i przekonać się samemu. Czegoś takiego w telewizji jeszcze nie widziałem i ta produkcja przemówiła do mnie bardziej, niż kinowe filmy Sorrentino. Jude Law jest tutaj znakomity – tak samo zresztą, jak inni aktorzy na drugim planie. W realizacji jest właśnie kontynuacja tej historii – „Nowy papież“ – choć oficjalnie nie ma być to bezpośrednie pociągnięcie znanej nam historii.

Jude Law jako „Młody papież“, dyst. HBO

Do naszych kin wchodzi właśnie najnowszy film włoskiego reżysera. Film już na etapie produkcji wzbudzał kontrowersje oraz sprawiał, że ludzie czekali. Kilka miesięcy temu pojawił się pierwszy zwiastun. Już wtedy było wiadomo, że „Oni“ to będzie jedna z najciekawszych premier tego roku. Tym razem Sorrentino uznał, że „najlepsze scenariusze pisze życie” i wyreżyserował historię o byłym premierze Włoch, Silvio Berlusconim. W roli głównej kolejny raz pojawia się, znany z „Wielkiego piękna”, Toni Servillo.

Zwiastuny pokazują, że na ekranie zobaczymy to, czego moglibyśmy się po tej historii spodziewać – wielkie imprezy, piękne kobiety, władza i skandale. Początkowo „Oni“ miał mieć dwie części po dwie godziny każda. Ostatecznie reżyser zdecydował się na jeden film, trwający dwie i pół godziny.

Jutro premiera i jestem niezwykle ciekaw, co z tego wyszło. Materiał źródłowy ma na pewno wiele smaków, by stworzyć z tej historii coś niezwykłego. Jednego można być pewnym: będzie to wizualne cudo.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Hans Zimmer – król muzyki filmowej

Idą Święta i początkowo chciałem Wam po prostu złożyć życzenia, jednak zanim...
Czytaj wiecej