Parada na koniec II Wojny Światowej. To już 70 lat.

Jutro minie 70 lat od pamiętnej parady zwycięstwa zorganizowanej w Londynie w celu uczczenia zwycięstwa Aliantów nad wojskami Trzeciej Rzeszy i Japonii. Wtedy mimo radości i olbrzymiego rozmachu parada wzbudziła wiele kontrowersji.

Jutro minie 70 lat od pamiętnej parady zwycięstwa zorganizowanej w Londynie w celu uczczenia zwycięstwa Aliantów nad wojskami Trzeciej Rzeszy i Japonii. Wtedy mimo radości i olbrzymiego rozmachu parada wzbudziła wiele kontrowersji.

Krytykowano termin (8 czerwca) jako nie związany z faktycznym zwycięstwem, proponowano przełożenie wydarzenia na bardziej kojarzący się z zakończeniem najbardziej krwawej wojny w dziejach świata. Jednak tego dnia Londyn stał się najbardziej zmilitaryzowanym miastem na śwAllied_Victory_Parade_in_London,_1946_H42792iecie. Pierwsze w paradzie przejechały odkryte łaziki z najważniejszymi dowódcami sił sprzymierzonych. Zaraz po nich przez stolicę Imperium przetoczyło się 500 wozów pancernych i opancerzonych. Za nimi ruszyli żołnierze, reprezentacji wszystkich krajów biorących w walce z Nazistami. Kolumna rozciągnęła się na 15 kilometrów długości, według szacunków uczestniczyło w niej 20 tysięcy żołnierzy. Wieczorem całodniowe obchody zakończył pokaz sztucznych ogni.  Wśród tej masy zabrakło Jugosłowian, Rosjan i… Polaków.

Wokół braku naszych rodaków rozgorzała spora awantura w mediach. W Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie walczyło na wszystkich frontach około 250 tysięcy żołnierzy z orzełkami na czapkach i hełmach. Obok USA, Wielkiej Brytanii i Francji byliśmy jedną z największych armii po stronie aliantów. Ludzie, zwłaszcza Londyńczycy, pamiętali polskich lotników, którzy w ofiarny i brawurowy sposóv ratowali ich kraj podczas Bitwy o Wielką Brytanię. Niestety już po słynnej konferencji w Jałcie Polska była przyporządkowana radzieckiej strefie wpływów i to do Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej, na ręce tow. Bolesława Bieruta, Brytyjczycy złożyli zaproszenie na paradę. Polski Komunistyczny Rząd odmówił jednak, tłumacząc się zbyt krótkim czasem na przygotowania. Mówi się jednak, że kategoryczne „Niet” usłyszano zza wschodniej granicy.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Zaproszenie żołnierzy, którzy walczyli pod rozkazami Polskiego Rządu na Uchodźctwie w Wielkiej Brytanii nie wchodziło w rachubę, ze względu na obawy Anglików przed gniewem Stalina. Jednak presja opinii publicznej, która nie wyobrażała sobie defilady bez Polaków była tak olbrzymia, że przed samą paradą  wysłano zaproszenia do niektórych oficerów, oraz w ostatniej chwili do kilkunastu lotników ze słynnego Dywizjonu 303. Ci jednak solidarni z pozostałymi, niezaproszonymi polskimi żołnierzami, odmówili. Jak zwykle polityka brutalnie zweryfikowała słowa i plany snute przez Hugh Daltona, brytyjskiego ministra wojny w rządzie Winstona Churchilla, który w 1940 roku mówił do polskich wojsk tak: „W dniu zwycięstwa, Polska, jako pierwszy kraj, który przeciwstawił się III Rzeszy, będzie kroczyć na czele parady zwycięstwa”…

Autor artykułu
More from Piotr Skowron

Jane Walker – oto pierwsza whisky dla płci pięknej

Jane Walker to ukłon Johnniego Walkera w stronę kobiet, już niebawem dama...
Czytaj wiecej