Sousa w rozkroku. Polski już nie poprowadzi, ale co dalej?

Paulo Sousa, selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski, goal.com
Paulo Sousa – selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski, fot. goal.com
Paulo Sousa miał być zbawcą polskiej piłki. Przychodził po Jerzym Brzęczku, który – jak mówiło się często – nie wykorzystywał potencjału polskiego zespołu, ale dobrze punktował. Teraz Sousa jest zdrajcą, na którego nad Wisłą nikt już nie chce patrzeć. Co poszło nie tak?

Najpierw wydawało się, że nie należy tych plotek brać na poważnie. Pierwsze szybko zostały zdementowane. Całkowicie wyssanymi z palca nazywał je też Hugo Cajuda – agent polskiego selekcjonera. Coraz więcej jednak wskazuje, że Paulo Sousa już nie poprowadzi reprezentacji Polski, chociaż jego przenosiny do Brazylii wciąż nie są kwestią oczywistą.

Przypomnijmy, że plotki pojawiły się na krótko przed Świętami Bożego Narodzenia. Paulo Sousa miał zostać nowym trenerem Flamengo. Szybko zaczęto korygować medialne doniesienia jako te sprzed roku, cisza trwała jednak zaledwie kilkadziesiąt godzin. Ba, jeszcze w Boże Narodzenie na Twitterze za pośrednictwem Tomasza Włodarczyka z portalu meczyki.pl dementował je wspomniany agent trenera:

Rozmawiałem chwilę z agentem Paulo Sousy. Hugo Cajuda mówi: »Brazylijska prasa jest szalona. Nic się nie dzieje. Są Święta. Nie możemy komentować każdej plotki łączącej trenera z jakimś klubem«.

Już za chwile wszystkie polskie media informowały jednak, że Sousa zostanie trenerem innej drużyny. Jakiej? Tutaj istniały rozbieżności. Mówiono o Internacionalu Porto Alegre lub Flamengo. Oba kluby to absolutny brazylijski top, a nawet czołówka całego kontynentu. Nic dziwnego, że przykuły uwagę Portugalczyka. Szkoda jednak, że zapomniał, na jaki projekt umówił się w Polsce.

W drugi dzień świąt PZPN poinformował, że Cezary Kulesza otrzymał od Portugalczyka zapytanie o rozwiązanie umowy za porozumieniem stron. Paulo Sousa rozegrał to bezwzględnie, ale też bez klasy. Nie rozmawiał z nikim z Polski – ani z kadrowiczami, ani działaczami. Wymyślił natomiast, że jeżeli zachowa się w ten sposób, to w Polsce i tak już nikt nie będzie chciał z nim pracować i pozwolą mu odejść w wybrane miejsce.

Nowy prezes PZPN, Cezary Kulesza, nie ma jednak zamiaru się ugiąć

Cezary Kulesza, PZPN, Polski Związek Piłki Nożnej, Kamil Swirydowicz, Cyfrasport, Newspix
Cezary Kulesza – nowy prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, fot. Kamil Swirydowicz/Cyfrasport/Newspix

Nie wiem kogo chcę, bo na razie nie mam takich myśli. Ja mam czas, Sousa nie ma czasu. Pewnie musi tę sprawę rozwiązać, żeby zacząć pracę w Brazylii. Patrząc z naszej perspektywy, reprezentacja Polski ma trochę więcej czasu niż Paulo Sousa. Jak ja go zatrzymam? Jak już podjął taką decyzję, to nie trzymam go na siłę, nikogo nie zmuszę, żeby przyjechał i prowadził tę reprezentację. Skoro nie chce, to nie chce. Ale umowy do czegoś zobowiązują.

– Cezary Kulesza dla portalu meczyki.pl

Co to oznacza? Kulesza jeszcze nie otworzył giełdy nazwisk (albo nie chce tego przyznać), ale jednocześnie nie widzi Sousy na ławce w meczach barażowych. Słusznie. Pytanie, co PZPN zrobi teraz z tym problemem? Prawdopodobnie będzie utrudniał Portugalczykowi jakiekolwiek ruchy i walczył o pieniądze od trenera.

Z informacji udzielonych przez Zbigniewa Bońka na kanale Prawda Futbolu wynika, że w kontrakcie nie ma klauzuli odstępnego. Kontraktu Sousy nie można wykupić. Zawarto jednak zapis, że nie może podjąć innej pracy. Niektóre media, zwłaszcza brazylijskie, informowały natomiast, że Sousa w kraju kawy kontrakt już podpisał. Gdyby tak było, sprawa z pewnością trafi do FIFA.

Autor artykułu
More from Kamil Jabłczyński

Pierścień Oura może pomóc NBA podczas epidemii

Dzięki wynalazkowi firmy Oura pierścień może wkrótce stać się w NBA nie...
Czytaj wiecej