Pekin stanie się apartamentowcem

W Warszawie ruszyły prace przy kamienicy zwanej „Pekin”. Budynek z przełomu wieków zbudowany przez Wolfa Krongolda od kilku lat niszczał, czekając na nowego właściciela.

Pekin to nazwa, która przylgnęła do kamienicy już przed wojną. Wzięła się od… przeludnienia. Tak w gwarze warszawskiej nazywano spore czynszówki, które cierpiały na nadmiar lokatorów, jak i cała stolica w okresie międzywojennym.

Historia budynku

Budynek powstał z inicjatywy Wolfa Krongolda – znanego warszawskiego, dziś powiedzielibyśmy, dewelopera. Usytuowana jest u zbiegu ulic Żelaznej i Złotej, niegdyś jednych z najbardziej ruchliwych ulic Warszawy. Niektóre źródła mówią, że za jej projekt odpowiada Bronisław Wawrzyniec-Rogoyski. Był to polski architekt znany między innymi z projektu budynku PASTy – pierwszego, warszawskiego „drapacza chmur”.

Olbrzymią kamienicę zaprojektowano w stylu eklektycznym z bogatymi zdobieniami. Narożną elewację zwieńcza attyka z dwiema płaskorzeźbami – starca i młodzieńca, symbolizujących odchodzący XIX i nadchodzący XX wiek – wtedy właśnie wzniesiono budynek. Miał sześć kondygnacji, te najniżej położone przeznaczone były dla zamożniejszych mieszkańców i miały więcej izb, te na wyższych piętrach przeważnie były jednopokojowe. Lokatorów oddzielono również klatkami schodowymi – główna, wyłożona marmurami wiodła do najbardziej luksusowych mieszkań – reszta wdrapywała się drewnianymi schodami po bokach budynku. W jednym z tych lokali mieszkał jakiś czas Heniek Wcisło vel Henry Haas, bohater trylogii „Śmierć Frajerom” Grzegorza Kalinowskiego.

Tak ma wyglądać słynny Pekin już za rok. Zdj. PBPA Projekt

Plan naprawczy

Pekin przetrwał pożogę wojenną w całkiem przyzwoitym stanie, choć uszkodzeniu uległa frontowa część budynku. Odbudowano go z przeznaczeniem na mieszkania komunalne, wtedy jednak skuto większość zachowanych zdobień elewacji. W latach 60. kamienica straciła kute balkony i zdobioną bramę. Z racji braku finansów na należyte jej utrzymanie, modernizacje i remonty z roku na rok podupadała. W 2003 roku nadzór budowlany nakazał eksmisję wszystkich lokatorów. Miasto natomiast zaczęło zastanawiać się nad dalszym losem budynku.

Po kilku nieudanych próbach sprzedaży Pekin odkupiła w 2015 roku europejska spółka AFI Europe z zamiarem rewitalizacji budynku i przebudowy na luksusowy apartamentowiec.

Projekt uwzględniający wymagane przez konserwatora zabytków odtworzenie zdobień elewacji przygotowała Polsko-Belgijska Pracownia Architektoniczna „Projekt”. Prace ruszyły w ubiegłym miesiącu i mają zakończyć się w przyszłym roku. Nie mogę się doczekać, aby zobaczyć Pekin w takim stanie, jak ponad sto lat temu. Jest to jeden z niewielu budynków ocalałych w ścisłym centrum Warszawy (choć administracyjnie to Wola), które pamiętają początek XX wieku i nie są postawione od nowa.

Cieszy to, że Pekin nie został zniszczony przez kolejne przypadkowe pożary i nie wyburzono go, jak wielu jemu podobnych świadków warszawskiej historii.

Autor artykułu
More from Piotr Skowron

Są chętni do pracy w Antarktyce?

Jeśli tak, to Polska Akademia Nauk ogłosiła nabór na pracowników stacji badawczej...
Czytaj wiecej