Pete Mauney uchwycił nocne piękno szlaków lotniczych

Pete Mauney – "Airports no. 5"
Pete Mauney – "Airports no. 5"
Łącząc rozwijaną od najmłodszych lat pasję do fotografii i zainteresowanie planespottingiem Pete Mauney wypracował własny styl fotograficzny. Po latach jego dopieszczania Amerykanin postanowił podzielić się ze światem swoją pracą. Pomogły media społecznościowe i internet, a niebawem artysta doczeka się wystawy indywidualnej.

Kto z nas jako dziecko nie patrzył w niebo i nie zastanawiał się nad tym, co tam się dzieje? Obserwując od najmłodszych lat samoloty, Pete Mauney szybko wciągnął się w coraz popularniejszy ostatnio planespotting. Jako nastolatek wiedział wszystko o maszynach odwiedzających nowojorskie lotniska. Dorosłość pchnęła go natomiast w kierunku sztuk graficznych – licencjackie studia filmowe zamienił na fotografię, w której uzyskał tytuł magistra. Przez dekady rozwijał się w tych kierunkach, pracował też jako drukarz, często przygotowując ekspozycje dla galerii sztuki.

Fotograf w młodości często się przeprowadzał, ale ćwierć wieku temu osiadł w Tivoli (stan Nowy Jork). Jak sam przyznaje, doskonalenie techniki – fotograficznej, postprodukcyjnej i drukarskiej – zajęło mu lata, w końcu jednak wypłynął na szerokie wody. Długo jedyną powierzchnię wystawową, na której można było jego prace zobaczyć, stanowiło jego własny dom. Pete Mauney sam napawał się ich wyglądem, dopracowywał je – na wyjście do ludzi czas przyszedł natomiast dopiero wtedy, gdy był z nich wystarczająco zadowolony.

Połyskujący na nocnym niebie znak

Pete Mauney – "Airports no. 6"
Pete Mauney – “Airports no. 6”

Jest w tym coś romantycznego, ale wśród swoich fotograficznych zainteresowań Pete Mauney nie mógł pominąć nocnego nieba. Zapatrzony w gwiazdy zaczął więc urządzać sobie nocne sesje, a gdy udało mu się uchwycić rój świetlików, doznał – dosłownie i w przenośni – oświecenia. Tak powrócił do swojej pierwotnej pasji:

Podobnie jak świetliki, samoloty za każdym razem działają w sposób niemal identyczny. Ich nocna obserwacja owocuje chaosem i formą, które pozwalają uzyskać niepowtarzalne efekty. Do momentu odpowiedniego uchwycenia, pozostają one tajemnicą. Moment ich ujawnienia jest natomiast czymś magiczny.

Pete Mauney o cyklu “Nocturnal Tramsmissions”

Pete Mauney łączy w swoich pracach szeroki warsztat fotograficzny. Pojedyncze smugi światła powstają na skutek długiej ekspozycji, na pełny obraz składa się jednak wiele zdjęć wykonanych techniką poklatkową. Następnie całość wymaga żmudnej obróbki w programie graficznym, ale efekt świetlnych rys genialnie komponuje się ze statycznością krajobrazu i połyskującymi na ciemnym niebie gwiazdami. Najwięcej pracy wymaga jednak… samo znalezienie odpowiedniego miejsca. Tu natomiast do głosu dochodzą dawne pasje – planespotting (obserwacja samolotów), czy bardziej RNAV spotting (obserwacja lecących samolotów). Godziny spędzone w Google Maps i Flight Aware pozwalają na znalezienie odpowiedniego miejsca do naziemnej obserwacji.

Pete Mauney – "Airports no. 12"
Pete Mauney – “Airports no. 12”

Nocne zdjęcia samolotów na nowojorskim niebie wraz z wcześniejszymi pracami składają się na cykl “Nocturnal Transmissions”. To także tytuł trwającej od 5 lipca do 18 sierpnia 2019 roku wystawy, na której Pete Mauney zaprezentuje swój dorobek. Jej kuratorami zostali Tina Bromberg i Doug Milford. Wydarzenie odbędzie się w Kleinert/James Center for the Arts (Woodstock Byrdcliffe Guild) w mieście Woodstock (stan Nowy Jork). Prace Pete’a Mauneya możecie jednak zobaczyć także w internecie: na jego oficjalnej stronie internetowej i Instagramie.

Pete Mauney – "Airports no. 15"
Pete Mauney – “Airports no. 15”
Autor artykułu
More from Damian Halik

“1983” – nie ma wstydu, jest lament… ale o co? [Recenzja]

Długo wyczekiwany pierwszy polski serial wyprodukowany przez Netflixa doczekał się premiery 30...
Czytaj wiecej